Przed komisją śledczą badającą sprawę tak zwanych wyborów kopertowych z 2020 roku stanął wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin. Ocenił, że "wybory kopertowe załamałyby autorytet państwa w oczach obywateli". Wyjaśniał, że dostawał sygnały, że zbiera się na niego materiały mające go ewentualnie skompromitować, a Zbigniew Ziobro powiedział mu o "naciskach", by skierować przeciwko niemu prokuraturę. Przyznał też, że Jarosław Kaczyński obawiał się, iż przesunięcie wyborów może zmniejszyć szanse Andrzeja Dudy. Tak relacjonowaliśmy pierwszy dzień przesłuchań Jarosława Gowina.
Posiedzenie sejmowej komisji śledczej badającej sprawę tak zwanych kopertowych wyborów prezydenckich z 2020 roku rozpoczęło się o godzinie 10. Członkowie komisji wysłuchali zeznań profesora Roberta Flisiaka, eksperta do spraw chorób zakaźnych, który brał udział w opiniowaniu rozwiązań dotyczących przeprowadzenia wyborów w warunkach pandemii COVID-19.
O godzinie 14, przed komisją stanął wicepremier w rządzie PiS Jarosław Gowin. Przewodniczący komisji Dariusz Joński zarządził przerwę w obradach. Komisja wznowi przesłuchanie Jarosława Gowina jutro o godzinie 10.
ZOBACZ TEŻ: Przeciwstawił się Kaczyńskiemu, zapłacił wysoką cenę. Wraca do Sejmu jako świadek działań PiS
Autorka/Autor: js
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24