"Od słowa się wszystko zaczyna", "powinien być wykluczony z życia publicznego". Posłanki o Siarce

21 1925 fpf cl-0003
Gasiuk-Pihowicz o Siarce: powinien być wykluczony z życia publicznego po takim występie
Źródło: TVN24

- Mam nadzieję, że poseł Edward Siarka odpowie za przestępstwo, którego dopuścił się w świetle kamer - powiedziała w "Faktach po Faktach" w TVN24 europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz, odnosząc się do słów posła PiS o "kuli w łeb". Europosłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus podkreśliła, że "nie ma tolerancji dla takich zachowań".

W czwartek w Sejmie były minister sprawiedliwości, poseł PiS Zbigniew Ziobro, zabierając głos podczas rozpatrywania wniosku o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu, powiedział, że "Donald Tusk pójdzie siedzieć". W momencie gdy były minister wypowiadał te słowa, na sali plenarnej można było usłyszeć okrzyk: "kula w łeb". Krzyczącym był poseł PiS Edward Siarka. Parlamentarzysta przeprosił później za swoje słowa.

W piątek po zawiadomieniach Adama Bodnara i Krzysztofa Brejzy Prokuratura Okręgowa w Warszawie wdrożyła w tej sprawie postępowanie sprawdzające. Marszałek Sejmu Szymon Hołownia przekazał po południu, że Siarka został ukarany maksymalną karą 20 tysięcy złotych. Dodał, że złożony został również wniosek do prokuratury. 

CZYTAJ TEŻ: Prokuratura w sprawie "kuli w łeb": konieczne jest przesłuchanie Donalda Tuska

Skandaliczne słowa posła PiS. "Zacytowałem tylko wiersz"
Źródło: Jakub Sobieniowski/Fakty TVN

Gasiuk-Pihowicz: problem jest dużo bardziej poważny

Zachowanie posła Siarki komentowały w "Faktach po Faktach" w TVN24 europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz i europosłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. - Poseł Siarka odpowie, mam nadzieję, za przestępstwo, którego dopuścił się w świetle kamer - powiedziała Gasiuk-Pihowicz.

- Problem jest jednak dużo bardziej poważny, bo widzimy kolejnych polityków PiS-u i Konfederacji, którzy po prostu sieją nienawiść, którzy wzbudzają bardzo złe emocje, którzy wzbudzają podziały - oceniła.

Zdaniem Gasiuk-Pihowicz taki człowiek "powinien być wykluczony z życia publicznego po takim występie".

- Mam nadzieję, że to szaleństwo szybko się zakończy. Mam nadzieję, że zakończy się w maju. Naprawdę potrzebujemy porozumienia na linii pałac - rząd, nie potrzebujemy tam człowieka, który będzie mówił dokładnie takim samym głosem jak ci ludzie, o których mówiliśmy, nawołujący do nienawiści w tych tak trudnych dla Polski czasach - mówiła.

Scheuring-Wielgus: to jest bardzo groźne

- Co trzeba mieć w głowie, co trzeba myśleć, żeby w ogóle wypowiedzieć takie słowa? - pytała europosłanka Scheuring-Wielgus.

Zauważyła, że "to nie jest pierwsza sytuacja, kiedy słyszymy taki język w polskim parlamencie".

Podkreśliła, że "nie ma znaczenia, gdzie wypowiadamy takie słowa, bo od słowa wszystko się zaczyna". - Najpierw są słowa, a później jest czyn - dodała. - To jest wszystko bardzo groźne - mówiła.

Scheuring-Wielgus zaznaczyła, że "nie ma tolerancji dla takich zachowań".

Czytaj także: