Polska

Drzewiecki o słowach Drzewieckiego

Polska

Aktualizacja:
Drzewiecki o słowach Drzewieckiego - cały kontrowersyjny wywiad z Florydy
TVN24Drzewiecki o słowach Drzewieckiego - cały kontrowersyjny wywiad z Florydy

Mirosław Drzewiecki zabrał głos po swoim słynnym wywiadzie, którego udzielił polonijnym dziennikarzom na Florydzie. W oświadczeniu napisał: "Przyznaję, że pytanie dziennikarza o aktualne sprawy związane z polityką wzbudziło we mnie emocje. Mam ogromne poczucie porażki, przerwano moją pracę będącą moją pasją, uniemożliwiono realizację kolejnych moich pomysłów, projektów 'Orlików błękitnych' (basenów), 'Orlików białych' (lodowisk). Najnowsze informacje na temat przygotowań do EURO 2012 napawają rosnącymi obawami. A wszystkim tym projektom poświęciłem dwa lata". Mirosław Drzewiecki twierdzi, że wyemitowany wywiad "wypaczył sens jego wypowiedzi", która w dużej mierze dotyczyła golfa. Publikujemy całość otrzymanego przez TVN24 wywiadu.

Pełen zapis rozmowy z 12 lutego 2010 roku:

Dziennikarz: To, że Rysiek w Polsce jest, to my wiemy. Ale to, co się dzieje na arenie politycznej… Chodzi nam o komisję i Rysia, który tu wiele razy był i grał…

Mirosław Drzewiecki: Żałujemy, że go nie ma dzisiaj z nami tutaj, bo dobry golfista miałby szansę wysoką pozycję zająć.

Tadeusz Drozda: Jak nie pierwszą…

Drzewiecki: Bo my, niestety, gorzej gramy od niego w golfa.

Dziennikarz: Gorzej? No tak, on był, zeszłym razem czwarty był… W zeszłym roku był czwarty.

Drozda: Ale trzeba powiedzieć, że również w 2005 roku został mistrzem świata amatorów.

Drzewiecki: Tak…

Drozda: Na pierwszym miejscu był i nie tylko Polski, ale całego świata w 2005 roku.

Drzewiecki: Tak…

Dziennikarz: Ale jak pan minister ocenia to, co dzieje się, co działo się wczoraj. Bo na pewno pan słuchał, oglądał na internecie (Tadziu wiem, że słuchał).

Drzewiecki: Cieszę się, że jestem tutaj i że nie muszę się konfrontować z tym wszystkim, co się w Polsce dzieje, bo to mi przypomina takie zamierzchłe stare czasy, kiedy najprościej było powiedzieć: "dajcie mi człowieka, a coś się na niego znajdzie". Obrzydliwe to, co dzisiaj dzieje się w Polsce. Obrzydliwe.

Dziennikarz: Czy jest na to jakiś sposób? Czy możemy z tego wyjść? Czy może być inaczej?

Drzewiecki: Wie pan, jak sobie myślę, to wydaje mi się – jak patrzę na moich synów, że oni mają szansę żyć inaczej – ale niestety, ja jestem również w tym pokoleniu, gdzie wydaje się, że my musimy umrzeć, żeby było normalnie. Bo nadal dzisiaj... Golf jest olimpijską dyscypliną i z taką pogardą ludzie, którzy wypowiadają się na temat golfa, którzy byli premierami tego kraju… Jak można? Co jest złego w golfie?

Dziennikarz: Ale jaki mają argument…

Drzewiecki: Żadnego.

Dziennikarz: …mówić źle o golfie.

Drzewiecki: Żadnego nie mają argumentu, tylko próbowali zbudować obraz wilkołaków, którzy… oczywiście golf, to jest miejsce szemrane, że się ludzie spotykają i to na pewno są źli ludzie. I budują tak fałszywy przede wszystkim obraz, a z drugiej strony to jest obrzydliwe dla mnie.

Drozda: Podstawową…

Drzewiecki: Ja się wstydzę tego, wstydzę się tego.

Drozda: Mirek, ja ci dodam jeszcze, że podstawową… podstawowym powodem jest po prostu ignorancja i głupota ludzi. To jest… jak Polak czegoś nie wie, to wie lepiej. I oni wiedzą wszystko lepiej, oni wiedzą o golfie i o wszystkim. I potem są takie kretyńskie żarty jednego faceta, który nie wygląda żeby w życiu jakiś sport uprawiał pyta drugiego, który już na pewno w życiu żadnym sportowcem nie był (jedyna dyscyplina to bieg za kotem chyba). I… "czy pan gra w golfa?". I to jest największy dowcip i tamten ryczy ze śmiechu. No to już jest…

Drzewiecki: Na czym to polega, że w Skandynawii, państwa skandynawskie dopłacają do pól golfowych, bo chcą, żeby ludzie wychodzili i grali w golfa, żeby 5-6 godzin byli na świeżym powietrzu i uprawiali sport, tak? I przez to, dużo mniejsze są wydatki później na służbę zdrowia. W Polsce nikt tego nie rozumie. Mało tego, próbuje gardzić tym wszystkim. A dlaczego? Poza tym każdy ma prawo tak żyć, jak chce. Jak jest wolny kraj i jest demokracja, to niech nikt mi nie mówi jaki sport mam uprawiać. Jak kocham golfa to go kocham i koniec. I nie zgadzam się z tym, mało tego – to świadczy tylko tych ludziach, którzy tak mówią o golfie. O ich głupocie bezgranicznej. Bush gra w golfa i jest "okej", Obama gra w golfa i jest "okej", i się nie wstydzą tego. Mało tego, to jest normalna rzecz. Tylko w Polsce jest to nienormalne. W Czechosłowacji… w Czechach dzisiejszych pola kwitną, bo nikt ich nie zaorał. W Polsce wszystko było zawsze inaczej, tak?

Dziennikarz: Ale może to, co Tadzio mówił wczoraj, że – to taki może absurd, to był oczywiście kawał i żart – że może komuś w Polsce zależy, żeby nie grać w tego golfa, nie ruszać się na świeżym powietrzu, żeby krócej żył. Bo emerytury wtedy będą…

Drzewiecki: (śmiech) Jakby patrzeć w ten sposób na to, to rzeczywiście to pomysł jest genialny. I minister finansów, jakby myślał o tym, jak mało kasy wydawać, to jest sposób – to prawda, to jest sposób. Tylko z drugiej strony, ten przykład skandynawski temu przeczy, bo można doprowadzić ludzi do tego, żeby żyli 85 czy więcej lat.

Dziennikarz: … i zdrowiej…

Drzewiecki: Zdrowo, i żeby nie obciążali swoimi kosztami służby zdrowia. Będą zdrowo żyli po prostu. Co to za różnica, jak facet, który ma 50 lat i umiera jak ma 52 lata, a 15 lat się leczy i ma tysiąc przypadków, bo po prostu niezdrowo żyje. To przez 15 lat i tak wydamy jako społeczeństwo na jego utrzymanie dużo więcej niż to, jakby uprawiał sport na świeżym powietrzu.

Dziennikarz: Panie ministrze, ja mam takie pytanie. Jesteśmy na Florydzie – to jest dla pana takie miejsce szczególne. Udaje się panu odciąć od tego, co jest w Polsce wokół pana osoby? Zależy panu na tym odcięciu się w ogóle?

Drzewiecki: Znaczy, jakby mi nie zależało, to bym tu nie przyjechał. To po pierwsze. A po drugie – wie pan, ja jestem dowodem na to, że Polska w dalszym ciągu jest dzikim krajem. Zabito mi matkę. Taka jest prawda. W związku z tym, nie mam odrobiny dobrych emocji dzisiaj do ludzi, którzy to zrobili. Odrobiny. Całe szczęście wiem – bo wierzę w Boga – że jest piekło, że ci ludzie trafią do piekła. Nie wolno tak traktować ludzi. Nie ma żadnego interesu tak ważnego, który mógłby powodować to, że są gotowi na wszystko, żeby niszczyć rodziny ludzi. Ja mam synów – czy ktoś się zastawia nad tym jak się ze mną rozmawia, jak się mnie traktuje? Co to ma znaczyć? Ja się znam na robocie, ja przyszedłem do rządu, zbudowałem 1300 "Orlików" w 1,5 roku. Tego nigdy nikt na świecie nie zrobił. Bo ja się na tym znam i umiem to zrobić. I jeżeli taka ma być cena i zapłata za to – trudno, ja się godzę na to. Warto było uczestniczyć i w Euro, i w tym, żeby Polsce uratować Euro. Bo jest uratowane. I wszystko jest uruchomione, wszystko idzie. Warto było to zrobić, bo za parę lat Polacy będą pamiętali, kto to zrobił. A – może to dzisiaj komuś nie będzie wygodne – ale ja to zrobiłem.

Dziennikarz: Na początku tej wypowiedzi zabrzmiało to tak, jakby rozważał pan emigrację nawet.

Drzewiecki: Nie, ja powiem tak, inaczej – gardzę dzisiaj polityką. Jestem 20 lat w parlamencie i nigdy nie myślałem, że polityka jest takim okrutnym zwierzakiem, który potrafi zjadać ludzi po prostu. Gardzę polityką. Gardzę. Nie chcę być zakładnikiem. Poza tym ja nie jestem niczyją własnością – nikt nie ma prawa deptać mojego honoru, moich marzeń. Bo ja jestem Mirek Drzewiecki, ja będę robił co będę chciał. Zawsze działam zgodnie z prawem, w związku z tym się nie muszę o nic martwić. Ale nikt nie będzie mnie przepytywał na różne okoliczności – z kim ja się przyjaźnię i z kim się kumpluję - to jest moja sprawa. I wara wszystkim od tego.

Mężczyzna przysłuchujący się rozmowie,spoza kadru: Tym bardziej, że prokurator nie postawił żadnych oskarżeń…

Drzewiecki: Nie postawił i nie postawi, bo nie ma… bo sprawy w ogóle nie ma, tak? To jest fikcja stworzona przez pana Kamińskiego, która miała udowodnić… Przecież jakby pan Sobiesiak był człowiekiem, który by produkował wędliny, by nie było afery Sobiesiaka. Tylko dlatego, że hazard kojarzy się ludziom, łatwo dolepić łatkę, że to jest coś złego, to dlatego on jest bohaterem tej afery. Mało tego, zrobiono z niego rekina. Okazuje się – ja tego nie widziałem, ale po wczorajszym przesłuchaniu – że on ma 0,3 procenta udziału w rynku. Rekin, który nie ma nawet procenta. Rekin to jest ktoś, kto ma 30 procent, 40, 50 procent udziałów. Wstyd – gardzę tymi ludźmi po prostu.

Dziennikarz: Czy myśli pan, że może się… kiedy to może się skończyć? Czy jest to cena, gdzie rodzi się wolny kraj i musi być ona tak wielka i wysoka?

Drzewiecki: Znaczy, my żyjemy 20 lat w wolnym kraju i to co dzisiaj jest, to jest taka powtórka z przeszłości, która nigdy się nie powinna wydarzyć, nigdy. Dlatego, że nie ma żadnego powodu, żeby po 20 latach jak Polska odzyskała wolność, dalej takie kreatury w ten sposób się zachowywały. Nie ma.

Dziennikarz: Jak pan myśli ochronić dzieci swoje. Czy one są tutaj, czy chce pan, żeby one w Polsce były?

Drzewiecki: Nie, nie są tutaj. Moi chłopcy pracują, płacą podatki w Polsce, bo to są dorośli ludzie. Szczęśliwy jestem, że tak wychowałem synów, że umieją sobie poradzić, a poza tym, że stoją do ojca. Ale to, co zrobiono mnie i mojej rodzinie, nigdy tego nie zapomnę. Nigdy. I ci wszyscy dziennikarze, którzy się dopuścili kłamstw, oszczerstw, będą za to wszystko odpowiadali. Ja poświęcę następnych parę lat swojego życia, żeby dojść do satysfakcji, do prawdy, żeby ci wszyscy, którzy świadomie kłamali za to przepraszali i płacili pieniądze.

Dziennikarz: Dziękuję.

OŚWIADCZENIE MIROSŁAWA DRZEWIECKIEGO z 27 lutego 2010:

Od wybuchu tzw. afery hazardowej nie udzieliłem wywiadu żadnej telewizji ani gazecie, starałem się trzymać jak najdalej mediów i nie komentować sprawy do czasu jej wyjaśnienia przez Prokuraturę oraz Sejmową Komisję Śledczą.

Podczas odbywającego się na Florydzie turnieju golfowego, za namową kolegi z turnieju, zgodziłem się na rozmowę dotyczącą golfa. Miała ona miejsce 12 lutego, trwała ok. 20min. Telewizja TVN 25 lutego wyemitowała tylko pięć minut zmontowanego materiału. O golfie pozostało jedno zdanie nawiązujące zresztą do sprawy tzw. afery hazardowej oraz mojej oceny polskiej polityki.

Przyznaję, że pytanie dziennikarza o aktualne sprawy związane z polityką wzbudziło we mnie emocje. Mam ogromne poczucie porażki, przerwano moją pracę będącą moją pasją, uniemożliwiono realizację kolejnych moich pomysłów, projektów „Orlików błękitnych” (basenów), „Orlików białych” (lodowisk). Najnowsze informacje na temat przygotowań do EURO 2012 napawają rosnącymi obawami. A wszystkim tym projektom poświęciłem dwa lata.

W rozmowie padło zdanie, że gardzę polityką, lecz gdyby materiał wyemitowano w całości, wiadomo byłoby, że gardzę polityką haków, polityką oszczerstw, polityką dążenia do władzy z bezwzględnością nie liczącą sie z niczym. Dodałem także, że taką politykę serwuje PiS i takie właśnie metody zastosował pan Kamiński w celu znanym tylko jemu i jego mocodawcom.

Wywiad miał być autoryzowany i nadany w lokalnej internetowej telewizji polonijnej - ukazał się w TVN-ie, w okrojonej formie wypaczającej sens mojej wypowiedzi. Padły słowa „o dzikim kraju”, ale słowa te dotyczyły golfa i braku akceptacji dla tego sportu, a nie Polski jako kraju. Sformułowanie to, kontekstowo nawiązywało też do Polski - tej z polityką haków i oszczerstw w tle. Na emisję wypowiedzi o mojej Matce nie wyraziłem zgody w ogóle, ale jak widać, nawet to nie zostało uszanowane.

Większość przedstawicieli mediów, to dziennikarze rzetelni, cieszący się moim szacunkiem i sympatią, wierzę, że choć w części odwzajemnioną. Niestety, są też tacy, którzy polują na mnie z zadziwiającą zaciętością, nie ograniczając się barierami etycznymi, za to stosując w/w metody walki politycznej.

Mam nadzieję, że Prokuratura i Sejmowa Komisja Śledcza wyjaśnią szybko sprawę do końca - ja ze spokojem czekam na wyniki.


Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości