23-latek zgłosił się do odprawy biletowo-bagażowej przed lotem do holenderskiego Eindhoven.
"Pracownik obsługi naziemnej - pytając podróżnego o posiadanie przedmiotów niebezpiecznych - usłyszał w odpowiedzi: 'mam w bagażu bombę'. Natychmiast to zgłosił. Pasażer został odizolowany przez pirotechników straży granicznej od pozostałych podróżnych, a następnie wraz z bagażem sprawdzony pod kątem posiadania przedmiotów niebezpiecznych. Nic nie znaleziono" – przekazuje w komunikacie Dagmara Bielec z Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.
Przyznał, że to był "żart"
W trakcie tych czynności mężczyzna przyznał, że informacje o posiadaniu bomby były nieprawdziwe i traktował je jako żart. Został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych i decyzją przewoźnika nie poleciał do Eindhoven.
Przypominamy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami podanie nieprawdziwej informacji o posiadaniu broni, materiałów wybuchowych lub innych przedmiotów niebezpiecznych stanowi wykroczenie. Tego typu zachowania mogą skutkować nie tylko nałożeniem mandatu czy odmową wejścia na pokład, ale w skrajnych przypadkach także poważnymi konsekwencjami organizacyjnymi, jak np. koszty przymusowego lądowania. Dlatego apelujemy do wszystkich podróżnych o zachowanie odpowiedzialności, kultury osobistej i wzajemnego szacunku.Bezpieczna i komfortowa podróż zaczyna się od właściwego podejścia każdego pasażera – zarówno wobec innych uczestników podróży, jak i personelu obsługującego lot.Straż Graniczna
Źródło zdjęcia głównego: Straż Graniczna