Afera z pomocą dla powodzian. Prokuratura i CBA badają sprawę

Służby badają sprawę wypłaty pomocy finansowej firmom niedotkniętym powodzią
Afera z pomocą dla powodzian. Prokuratura i CBA badają sprawę
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Czy miliony złotych trafiały do osób dotkniętych powodzią zgodnie z przeznaczeniem - pytają dziennikarze Wirtualnej Polski. O nieprawidłowościach wcześniej informował "Superwizjer" TVN. Trzy firmy z Dolnego Śląska otrzymały łącznie 4,5 mln zł pomocy i są wątpliwości, czy słusznie. Jedna z firm należy do męża polityczki Koalicji Obywatelskiej. Sprawę bada prokuratura i zajmuje się nią CBA. Materiał programu "Polska i Świat".

To historia, w której wielka woda idzie w parze z wielkimi pieniędzmi - jak pokazało dziennikarskie śledztwo, pieniądze popłynęły tam, gdzie wody nie było.

- Udowodniliśmy, że Jacek Kostrzewa uzyskał 3,2 miliona złotych w ramach pomocy dla przedsiębiorców, która mu się zupełnie nie należała - powiedział Grzegorz Głuszak z "Superwizjera" TVN, autor reportażu "Hejt i układy po karkonosku".

OGLĄDAJ: Miliony z pomocy dla powodzian dla firmy, choć nie została zalana. W tle wojna w KO
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Reportaż miał premierę na początku kwietnia i obnażył nieprawidłowości w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego - wypłacającej pieniądze poszkodowanym przez powódź przedsiębiorcom.

- Tego typu przypadków jest znacznie więcej i to też sygnalizowaliśmy we wcześniejszym materiale, że mąż pani wiceprezes tej agencji dostał 200 tysięcy złotych, nie wiadomo na co - zwrócił uwagę Głuszak.

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>

Chodzi o związaną z Koalicją Obywatelską wiceprezes KARR Annę Konieczyńską, której mąż prowadzi pensjonat. Budynek miał rzekomo zostać uszkodzony przez kataklizm. Stoi jednak dwa kilometry od rzeki, na pagórku. Straż Pożarna we wrześniu 2024 roku nie była tam wzywana.

- W miejscowości Dziwiszów prowadziliśmy interwencje związane z zagrożeniem powodziowym, ale pod adresem, o który pytają dziennikarze, tam działań nie prowadziliśmy - potwierdził starszy kapitan Krzysztof Zakrzewski z Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze.

Służby badają sprawę wypłaty pomocy finansowej firmom niedotkniętym powodzią
Służby badają sprawę wypłaty pomocy finansowej firmom niedotkniętym powodzią
Źródło zdjęcia: TVN24

Jak wynika z dokumentacji, do której dotarł "Superwizjer", 200 tysięcy złotych miało zrekompensować zniszczenia: popękane płytki i zacieki na balkonie. - Dom był już zniszczony, a potem dopasowano te zniszczenia do tego, że to jest działanie niżu genueńskiego - wyjaśnił Głuszak.

CBA przygląda się sprawie wypłat pieniędzy dla poszkodowanych przez powódź

Centralne Biuro Antykorupcyjne od 29 kwietnia prowadzi kontrole w sprawie dotacji dla poszkodowanych powodzian. - Było to też efektem medialnych informacji, między innymi "Superwizjer" informował na temat tej agencji, sytuacji w Jeleniej Górze - przyznał minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

- Nie ma przyzwolenia na to, żeby ktokolwiek wyciągał swoje ręce po czyjeś pieniądze i dostawał te pieniądze niezgodnie z prawem. To zostanie do końca i bardzo skrupulatnie wyjaśnione - zapewnił Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.

A spraw do wyjaśnienia jest więcej. Według Wirtualnej Polski cztery i pół miliona złotych z pomocy powodziowej, pieniędzy kontrolowanych przez agencję, miało trafić do trzech firm z jednej wsi. Jedna należy do męża wiceprezeski instytucji - Anny Konieczyńskiej, działaczki Koalicji Obywatelskiej - rozdzielającej wsparcie, druga do ich sąsiada, trzecia do właściciela lokalnej telewizji współpracującej z samorządem. 

- Łączą nas relacje sąsiedzkie, akurat Ania (Konieczyńska) została wiceprezesem. Ja złożyłem wniosek dużo wcześniej, dużo wcześniej dostałem pożyczkę, zanim ona została prezesem - wyjaśniał Jacek Kostrzewa, współwłaściciel firmy Kadalore. - Tak samo jak była starostą. Startowałem do przetargów. Jeszcze jej nie było w starostwie, wygrywałem przetargi - dodał.

Oświadczenie agencji, prokuratura prowadzi śledztwo

Władze Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, w internetowym oświadczeniu, odpierają zarzuty. Według agencji cały proces był przejrzysty i kontrolowany przez samorząd oraz władze państwowe.

"Pragniemy nadmienić, iż cały proces odbywał się w oparciu o złożone wnioski obowiązkowo zawierające zaświadczenia wydane przez właściwego wójta gminy, burmistrza lub prezydenta miasta potwierdzające poniesioną szkodę oraz szacunki szkód dokonane przez biegłych sądowych lub rzeczoznawców majątkowych" - przekazał KARR.

Po publikacji Wirtualnej Polski prokuratura okręgowa prowadzi postępowanie wyjaśniające. - Dotyczy przekroczenia uprawnień służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez inną osobę, a także przestępstwa oszustwa - przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze Ewa Węglarowicz-Makowska.

Koalicja Obywatelska ma zdecydować o wyrzuceniu Konieczyńskiej z partii

Swoją kontrolę prowadzi też Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Gminy mają pokazać listę beneficjentów i potwierdzenie szkód.

Ta historia ma też konsekwencje polityczne - Anna Konieczyńska została zawieszona w strukturach partii. - Sprawa została skierowana do sądu koleżeńskiego - poinformował przewodniczący Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku i wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros.

Lider KO zapowiedział, że w przyszłym tygodniu sąd będzie rozpatrywał wniosek o usunięcie Anny Konieczyńskiej z partii. - Sądzę, że stosowne by było, żeby pani Konieczyńska podała się do dymisji - dodał Jaros.

- Najbardziej bulwersujące jest to, że przedsiębiorcy, którym ta pomoc faktycznie się należała, często nie dostali pieniędzy - zwrócił uwagę Głuszak.

Źródło: TVN24
Czytaj także: