Maciej Berek - były minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu - został w ubiegły piątek wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Europoseł KO Bartosz Arłukowicz powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24, że Berek wchodzi do TK jako "szeryf" i wyraził nadzieję, że sam zainteresowany o tym wie.
Pytany, czy rolą Berka jest odbicie Trybunału, odpowiedział: - Dla mnie sprawa jest oczywista. Mam nadzieję, że Maciej Berek myśli tak samo. Nie rozmawiałem z nim o tym (….) Koniec ery (Bogdana - red.) Święczkowskiego, koniec tego podwóreczka, które sobie tam zbudowali PiS-owcy w postaci Piotrowicza, Pawłowicz, Święczkowskiego, jakiegoś takiego PiS-owskiego zaplecza.
- Wchodzi Berek i chciałbym, żeby wszedł kopniakiem w drzwi i zrobił tam porządek - powiedział i zaznaczył, że "oczywiście w cudzysłowie". - Mam nadzieję, że Berek nie usiądzie na taborecie i nie będzie siedział pod drzwiami Święczkowskiego. Wyrażam taką nadzieję. Będę mu w tym kibicował i osobiście taboret mu będę zabierał - mówił gość TVN24.
Arłukowicz o TK: to jest wojna i trzeba zawodników
Arłukowicz był też pytany o wątpliwości wokół kandydatury Berka. Były minister jest nazywany "prawą ręką" premiera Donalda Tuska. - Bardzo cenię sobie tych wszystkich moralizatorów, tych wszystkich wzmożonych, którzy dostrzegają różne niuanse, wątpliwości (…). Z jednej strony na ulicy jest totalne oczekiwanie ukarania, wyciągnięcia konsekwencji i naprawy państwa. Z drugiej strony ci sami komentatorzy, którzy na co dzień oczekują i rozliczają Tuska i całą ekipę, jak już przychodzi Berek, ten szeryf wchodzi, to zaczynają się dylematy - odpowiedział europoseł KO.
- To jest wojna i trzeba zawodników. Tu trzeba gościa, który tam idzie robić porządek. I ostatnią rzeczą, jaką bym sobie życzył i myślę, że nasi obywatele, zobaczyć Berka na taboreciku pod drzwiami Trybunału - przekonywał. Prezes TK nie dopuszcza do orzekania czterech sędziów, od których prezydent Karol Nawrocki nie przyjął ślubowania.
Europoseł, mówiąc o roli Berka w TK, ocenił, że w "ekipie Święczkowskiego" są osoby, które "widzą, że czasy się zmieniły". - W związku z tym rolą Berka po pierwsze jest działanie w stroju kowboja z rewolwerami u boku. Z drugiej strony dyplomaty, który będzie w stanie przekonać tych, którzy już dzisiaj tam są, że czas zmienić i Trybunał, i Święczkowskiego - zaznaczył Arłukowicz.
- Kompromis, ale kontrolowany. Argumenty mocne, acz dotkliwe i siła przekonywania, która pozbawi dylematów tych, którzy z dylematami dzisiaj pozostają - dodał.
Berek będzie ósmym sędzią TK wybranym w tej kadencji Sejmu, co daje większość grupie sędziów wyłonionych przez obecną większość parlamentarną. Polityk KO był pytany, czy ma to być sposób koalicji na większą sprawczość wobec wet prezydenta. - Trybunał Konstytucyjny ma być elementem działalności państwa, a Berek z urzędnika, prawnika, urzędnika kancelarii premiera, przecież taka jest prawda, staje się dzisiaj zawodnikiem MMA, który wkracza do Trybunału - odpowiedział.
Arłukowicz o aferze Zondacrypto: prezydent będzie musiał połknąć swój język
Prezydent Karol Nawrocki odcina się od afery Zondacrypto. - Myślę, że pan prezydent będzie musiał połknąć swój język - skomentował Arłukowicz. Wspomniał o powiązaniach byłego agenta CBA Artura Chodzińskiego - który był łącznikiem Przemysława Krala z prawicowymi politykami - z obecnym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszem Grodeckim. Jak zauważył, wcześniej oboje działali w Fundacji Frontline, założonej przez byłych szefów służb.
- 11 listopada 2025 mamy uroczystości (w Pałacu Prezydenckim). Jest fotografia pana prezydenta z Chodzińskim. To jeszcze nic złego, ale ktoś tego Chodzińskiego do kancelarii prezydenta zaprosił. I tu już zaczynamy patrzeć na Zbigniewa Boguckiego. 12 listopada 2025 odbywa się narada w kancelarii prezydenta, w skład którego wchodzą ludzie z Frontline'u, między innymi Chodziński. Pytanie, kto ich zaprosił, w jakim celu, o czym rozmawiali? - mówił i dodał, że kilkanaście dni później prezydent pierwszy raz zawetował ustawę o kryptowalutach.
- Grodecki zostaje szefem BBN-u (w maju). 15 maja pan Bogucki składa słynne poprawki mówiące o tym, że trzeba wyrzucić zapisy, które umożliwiają poprzez strony internetowe uczestniczenie w rynku kryptowalut. Więc to jest pytanie do pana Boguckiego i Grodeckiego: co się stało, panie ministrze Bogucki, że tylko tydzień po przyjściu Grodeckiego, który był ekspertem w Fundacji Frontline, w której był Chodziński, który brał kasę od Krala, co się wydarzyło, że tak szybko pojawiły się te poprawki? Kto je pisał? - sugerował Arłukowicz.
Jak ustalili reporter "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja i Wirtualnej Polski Szymon Jadczak, były agent CBA powoływał się na wpływy w BBN-ie i otoczeniu prezydenta, ale nie ma dowodów, że te obietnice udało mu się zrealizować.
Arłukowicz o telefonach do Żurka: dzwonię wtedy
Konrad Piasecki pytał europosła, czy minister sprawiedliwości zapowiedział koalicji rządzącej kolejne polityczne "fajerwerki" w sprawie Zondacrypto. - Z Żurkiem w życiu o fajerwerkach nie rozmawiałem, choć rozmawiam z nim dość często - odpowiedział Arłukowicz.
Prowadzący dociekał w sprawie domniemanych "taśm". Według szefa MS w śledztwie są również nagrania. - Nie rozmawiałem z nim o taśmach. Staram się go nie stawiać w sytuacji dla niego dyskomfortowej. W związku z tym, nawet jak mam jakąś wiedzę, podejrzenie, nie dzwonię zbyt często do Żurka - mówił. Jak zaznaczył, "dzwonię wtedy, kiedy okazuje się, że prokuratura umarza śledztwa, które w mojej ocenie na przykład wymagałyby dalszych prac".
Arłukowicz: wykluczam rozmowy z Morawieckim i Konfederacją
Europoseł KO wykluczył koalicję ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego. - To, że założył sobie czysty garniturek i założył trampki, nie oznacza, że jest nowocześniejszy (…). To, że udaje, że nie zna Kaczyńskiego, to jest nieprawda - powiedział.
- Wszystkim państwu przypominam obrazek, który w mojej głowie tkwi. To było posiedzenie rządu, kiedy premierem był Morawiecki i on ze strachu przed Kaczyńskim doprosił go do tego stolika. I obrazek tego Morawieckiego z tym Kaczyńskim prowadzącymi rząd dla mnie jest definicją Morawieckiego do końca jego drogi politycznej - przypomniał Arłukowicz.
- Rozmowy (koalicyjne) z Konfederacją. z Mentzenem, Morawieckim dla mnie są wykluczone - oświadczył.