O to, co uwolnienie Andrzeja Poczobuta znaczy dla polskiej mniejszości na Białorusi był pytany na antenie TVN24 Siarhiej Pielasa, zastępca redaktor naczelnej Biełsat TV. - To znaczy, że polska ojczyzna nie zapomina o setkach tysięcy Polaków i Białorusinów, osób polskiego pochodzenia (...). Polska pamięta o nich i dba o nich - powiedział.
- Przypomnijmy, że prześladowania i łamania praw Polaków trwają od kilkudziesięciu lat. Przynajmniej, od kiedy w pierwszych latach tego stulecia został zdelegalizowany Związek Polaków na Białorusi. Został utworzony związek widmo, podporządkowany reżimowi Łukaszenki i później problemy tylko narastały - zwrócił uwagę.
Pielasa wskazał między innymi na problemy z możliwością nauki w języku polskim dla dzieci o takim pochodzeniu czy wielu zatrzymaniach duchownych w ostatnich latach. W nawiązaniu do tego, przypomniał o jednym z uwolnionych więźniów Grzegorzu Gawle, który "dostał jakiś horrendalny wyrok na Białorusi za rzekome szpiegowanie".
Powiedział też, że ta historia pokazuje, że nie da się zapomnieć o swoich rodakach. - Przede wszystkim dzięki niezłomności Andrzeja Poczobuta, który swoim przykładem i osobą przyciągnął uwagę całego świata do problemów Polaków na Białorusi.
"On chce tam wrócić, kocha Białoruś"
Jak relacjonował premier Donald Tusk, pierwsze słowa, jakie skierował do niego Poczobut dotyczyły tego, czy będzie miał możliwość powrotu do Białorusi. Pielasa był pytany, czy jest takie oczekiwanie polskiej mniejszości w kraju, aby uwolniony dziennikarz wrócił. Jak ocenił, "to jest trudne pytanie, bo należałoby je zadać przedstawicielom polskiej mniejszości na Białorusi".
Wyznał również, że jemu - jako białoruskiemu dziennikarzowi, mieszkającemu, pracującemu w Polsce - rzuciło się w oczy zdjęcie z premierem Donaldem Tuskiem, na którym Poczobut trzyma w ręku swój paszport. - On trzyma tę książeczkę tak desperacko - komentował Pielasa.
- To jest jego przepustka na Białoruś. On chce tam wrócić, kocha Białoruś, kocha Grodno. Mieszka tam jego ojciec. Wiemy, że jego rodzina przyjechała tu do Polski, spotkał się dzisiaj z żoną - powiedział.
Co może się jednak stać, jeśli Poczobut zdecyduje się powrócić na Białoruś? - Jeżeli Amerykanie mu zagwarantują bezpieczeństwo, to myślę, że może tam wracać. Z tym, że jeśli chodzi o reżim Łukaszenki, to ja bym nie ufał tym gwarancjom, które są wystawiane wyłącznie przez jego urzędników.
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta
We wtorek na granicy Polski i Białorusi doszło do wymiany więźniów na zasadzie "pięciu za pięciu", w ramach której władze w Mińsku zwolniły trzech Polaków i dwóch obywateli Mołdawii. Jednym z uwolnionych jest Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz mniejszości polskiej na Białorusi, który przebywał w więzieniu od 2021 roku.
Poczobut przez wiele lat współpracował z polskimi mediami, relacjonując sytuację na Białorusi. Za krytyczne wypowiedzi na temat Alaksandra Łukaszenki trafił do aresztu i stawał przed sądem. Został zatrzymany przez białoruski reżim 25 marca 2021 roku i od tamtej pory przebywał za kratami.
8 lutego 2023 roku Poczobuta skazano na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za "wzniecanie nienawiści" oraz "wezwania do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa". Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku na północy Białorusi.
Organizacje praw człowieka uznały Poczobuta za więźnia politycznego. Polskie władze domagały się uwolnienia go i oczyszczenia z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów. Wielokrotnie podejmowane były próby uwolnienia Poczobuta.
Źródło: TVN24, PAP
Źródło zdjęcia głównego: KPRM