"Bez kitu"

Członek RPP o obniżce stóp procentowych: będę namawiał, aby krok wykonać przed lipcem

Przemysław Litwiniuk
Przemysław Litwiniuk, członek RPP o obniżce stóp procentowych
Źródło: TVN24

W maju Rada Polityki Pieniężnej będzie testować, czy istnieje większość dla obniżenia poziomu stóp procentowych. W grę wchodzą dwa warianty - powiedział Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej, w programie "#BezKitu". - Będę namawiał, żeby ten krok wykonać przed lipcem - dodał. Ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz mówiła o konsekwencjach obniżki składki zdrowotnej.

Prezes NBP podczas czwartkowej konferencji prasowej wskazał, że w najbliższym czasie może pojawić się możliwość obniżenia stóp procentowych. Zastrzegł jednak, że nie jest to deklaracja dotycząca rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych ani jednorazowego dostosowania.

Zapowiedź zmiany?

- Słuchając prezesa (NBP Adama) Glapińskiego, można było odnieść wrażenie, że jest to zapowiedź zmiany. Myślę, że w maju Rada będzie testować, czy istnieje większość dla zmiany parametrów polityki pieniężnej. Mówiąc konkretnie, obniżenia poziomu stóp procentowych oraz skali tego obniżenia, bo wchodzą w gruncie rzeczy dwa warianty w grę: 25 punktów bazowych i 50 punktów bazowych - stwierdził w programie "#BezKitu" w TVN24 członek Rady Polityki Pieniężnej Przemysław Litwiniuk.

Dodał, że ostateczna decyzja będzie zależała od napływających danych, w szczególności danych z rynku pracy, które zostaną opublikowane pod koniec kwietnia. - Jeżeli tam nie będzie zaskoczenia, jeżeli nie pojawi się żaden czarny łabędź, to myślę, że decyzja w maju lub w czerwcu jest bardzo prawdopodobna - ocenił.

Prezes NBP Adam Glapiński
Prezes NBP Adam Glapiński
Źródło: TVN24

Litwiniuk został też spytany o to, czy prawdopodobny jest cykl obniżek, czy też będzie to w najbliższym czasie jednorazowa obniżka.

- Jesteśmy w warunkach występowania wielu czynników niepewności, więc ja bym opowiadał się za pewnym konserwatywnym podejściem. Pierwszy krok na poziomie 0,25 lub 0,5 punktów, ale myślę, że będę namawiał, aby ten krok wykonać przed lipcem - przekazał.

"To złe wiadomości dla gospodarki realnej, dobre wiadomości dla inflacji"

Litwiniuk odniósł się również do danych o inflacji, które okazały się gorsze, niż wynikało to z projekcji NBP. - Oceniając świat z perspektywy Narodowego Banku Polskiego, to złe wiadomości dla gospodarki realnej, to dobre wiadomości dla inflacji. Pojawiły się takie informacje, które dają nadzieję na to, że zbliżymy się do celu określonego na poziomie 2,5 procent rok do roku z jednym punktem procentowym pasma odchyleń w każdą ze stron - powiedział gość TVN24.

- Ta projekcja, nie można powiedzieć, że ona była przygotowana niewłaściwie, bo ona opierała się na poprzednim modelu, na poprzednim koszyku inflacyjnym GUS-u. GUS raz do roku dokonuje aktualizacji dostosowania tego koszyka, bierze pod uwagę i zmiany wag wydatków Polaków na poszczególne rodzaje ich aktywności, ale także listę produktów, czy towarów, czy usług również koryguje - wyjaśnił.

- W drugim kwartale będziemy obserwować dalsze obniżanie się poziomu inflacji. W trzecim kwartale znajdziemy się w przestrzeni celu zgodnie z tymi założeniami, czyli odnotujemy 3,5 procent. W czwartym kwartale założenie głosi, że inflacja znów wzrośnie do 4,2 procent, ale ono jest generalnie oparte na kwestii odmrożenia cen energii - wskazał.

Przemysław Litwiniuk z RPP o inflacji w Polsce
Źródło: TVN24

"Ograniczone niebezpieczeństwo" amerykańskich ceł

Gość TVN24 pytany o to, jak nowe cła wpłyną na polską gospodarkę, wyjaśnił, że "niebezpieczeństwo jest ograniczone".

- Jeśli chodzi o wyliczenia, szacuje się, że to może być od 0,35 procent do 0,43 procent PKB. Ale trzeba mieć też na uwadze, że jesteśmy uczestnikiem wymiany gospodarczej pomiędzy Niemcami a Stanami Zjednoczonymi, co też się może w pewnym stopniu przełożyć na aktywność naszych przedsiębiorców - mówił.

Domański o cłach: to Stany Zjednoczone poniosą największe koszty związane z tą decyzją
Źródło: TVN24

"Najwięcej zarabiający zapłacą więcej"

O konsekwencje obniżenia składki zdrowotnej pytana była w programie "#BezKitu" ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

- Mówią państwo, że to jest wsparcie dla mikroprzedsiębiorców. Natomiast jak widzimy po wyliczeniach, to nie oni będą najwięcej zyskiwać na obniżeniu tej składki, tylko osoby zarabiające ponad 50 tysięcy miesięcznie. A osoby, o których państwo mówią, czyli te kwiaciarki i wszyscy mikroprzedsiębiorcy, będą stali w wydłużonych kolejkach ze względu na to, że będziemy mieć 6-miliardową lukę w służbie zdrowia. Minister finansów mówi, że w jakiś sposób to załata. W jaki sposób i skąd te pieniądze będą? - dopytywał Mateusz Olechowski ze stowarzyszenia młodzieżowego Młoda Lewica.

Pełczyńska-Nałęcz przekonywała, iż "jeżeli minister finansów mówi, że są przeznaczone i zabezpieczone środki to znaczy, że one są". Wyjaśniła, że będą one pochodzić z różnych dochodów budżetowych. - Tak zostało ustalone. To był jeden z głównych elementów zgody koalicyjnej, jeśli chodzi o zmniejszenie składki zdrowotnej - podkreśliła, dodając, że "nikt z nas nie chce ubytku z systemu ochrony zdrowia".

- Tej luki (w ochronie zdrowia - red.) nie będzie - uspokajała.

Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że na redukcji składki zdrowotnej "procentowo najbardziej uzyskują ci, którzy najmniej zarabiają". - Czyli w zależności od tego, ile mają dochodu, procentowo zyskują najbardziej, a ci z kolei najbogatsi dopłacą - tłumaczyła. Dodała, że "najwięcej zarabiający zapłacą więcej składki zdrowotnej".

"Procentowo uzyskują najwięcej ci, którzy najmniej zarabiają"
Źródło: TVN24

Ministra o "wielkiej zmianie budżetowej"

Ministra odniosła się także do zarzutów ze strony polityków Prawa i Sprawiedliwości, według których obecna ekipa prowadzi politykę zadłużania państwa.

- Zadłużanie państwa za czasów poprzedników było nie tylko duże, ale jeszcze niejawne. Było gdzieś poupychane w sposób nietransparentny - ripostowała Pełczyńska-Nałęcz.

Mówiła o "wielkiej zmianie budżetowej, która się dokonała". - Różne rzeczy poupychane w niewidoczny i nietransparentny sposób zostały przy planowaniu bieżącego budżetu na 2025 rok ujawnione, transparentnie opisane. Nie ma ukrytych długów, które w taki sposób były prowadzone przez poprzedni rząd - powiedziała ministra.

Składka zdrowotna będzie niższa

Sejm w piątek uchwalił nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która obniży składkę zdrowotną dla przedsiębiorców.

Nowelizację poparli posłowie Koalicji Obywatelskiej - w tym ministra zdrowia Izabela Leszczyna - i Trzeciej Drogi, a przeciw zagłosowali posłowie Lewicy i Razem. Przeciwko było także 166 posłów PiS ze 174 głosujących. Od głosu wstrzymała się między innymi Konfederacja.

Zmiana ma kosztować 4,6 mld zł, wejdzie w życie od początku 2026 r. Według resortu finansów na reformie ma skorzystać ok. 2,5 miliona przedsiębiorców.

Reaktor MARIA

Ostatnim gościem programu był szef departamentu energetyki jądrowej Ministerstwa Przemysłu Paweł Gajda. Poinformował, że trwają "bardzo intensywne prace" nad uzupełnieniem dokumentacji potrzebnej do wydania zezwolenia na eksploatację reaktora badawczego MARIA w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku.

Przypomniał, że poprzedni dokument stracił ważność i - zgodnie z obowiązującymi przepisami - reaktor musiał zostać wyłączony. - Taką licencję trzeba odnawiać w Państwowej Agencji Atomistyki co 10 lat - podkreślił. Powiedział też, że "wyłączenie szczęśliwie zbiegło się z przerwą techniczną i jest bardzo duża szansa, że do jej ukończenia", czyli do 10 maja, uda się uzyskać zezwolenie PAA i reaktor MARIA wznowi działalność.

Dyrektor poinformował też, że od przyszłego roku resort przemysłu planuje uruchomić dodatkowy mechanizm finansowania, który zapewni reaktorowi większe bezpieczeństwo finansowe. - Żeby istotna część kosztów eksploatacji reaktora MARIA była zapewniona z góry - tłumaczył.

Pytany, czy planowa jest rozbudowa lub budowa drugiego reaktora, Gajda powiedział, że realizowany program modernizacji "powinien zapewnić możliwość funkcjonowania reaktora do 2050 roku, ale zaczynamy też myśleć o budowie następcy".

Zaznaczył jednak, że zanim zapadnie decyzja, trzeba ocenić, na ile wystarczy trwająca obecnie modernizacja. - Chcemy, żeby w planowanym dużym programie badawczym, który ma wspierać wdrażanie energetyki jądrowej, znalazł się fragment dotyczący rozpoczęcia prac nad nowym reaktorem (badawczym - red.) - wskazał.

W czwartek minister przemysłu Marzena Czarnecka odwołała dyrektora Narodowego Centrum Badań Jądrowych prof. Krzysztofa Kurka. Swą decyzję uzasadniła koniecznością usprawnienia funkcjonowania NCBJ, a szczególnie priorytetowego traktowania eksploatacji reaktora MARIA.

Jak wyjaśniał w środę prof. Kurek, 20 sierpnia 2024 r. NCBJ złożyło do PAA (która pełni funkcję dozoru jądrowego) wszystkie wymagane dokumenty, aby przedłużyć zezwolenie MARII na pracę. "Dozór jądrowy ma pół roku na rozpatrzenie dokumentów, ale jeśli zażąda dodatkowych dokumentów czy analiz, termin na rozpatrzenie się może przedłużyć" - tłumaczył były szef NCBJ.

Minister Czarnecka 28 marca wygłosiła wykład dla uczestników Szkoły Biznesu Politechniki Śląskiej, podczas którego nawiązała do doniesień o odstawieniu reaktora MARIA. - Ten reaktor nie dostał stosownych zgód i pozwoleń od Polskiej Agencji Atomistyki, ale jest domniemanie, że w połowie maja dostanie, spełni warunki bezpieczeństwa - powiedziała.

Reaktor jądrowy MARIA jest reaktorem badawczym, który wytwarza radioizotopy i jest wykorzystywany do badań.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: