Ćwiąkalski: akcje CBA na granicy podżegania do przestępstwa

Według kandydata na nowego ministra sprawiedliwości prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, akcje CBA w ministerstwie rolnictwa i przeciw byłej posłance PO Beacie Sawickiej "graniczyły z podżeganiem do przestępstwa". (TVN24)
TVN24Ćwiąkalski o akcjach CBA w resorcie rolnictwa i wobec Sawickiej

Według kandydata na nowego ministra sprawiedliwości prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, akcje CBA w ministerstwie rolnictwa i przeciw byłej posłance PO Beacie Sawickiej "graniczyły z podżeganiem do przestępstwa".

- To nie może być chodzenie z kopertą po pokojach i kuszenie, kto by przypadkiem nie wziął łapówki. To może być tylko potwierdzenie, weryfikacja tego, co już wiemy, że ktoś bierze łapówki - mówił Ćwiąkalski w "Kropce nad i". Zaznaczył, że nie wie czy złamano prawo i opiera się tylko na wiedzy, którą czerpał z mediów. O Sawickiej powiedział jednak: - Rok nad nią pracowano, żeby wzięła tę łapówkę. To chyba nie na tym powinna polegać zwalczanie przestępczości korupcyjnej.

Pytany czy, według niego konieczne było zatrzymanie Sawickiej, Ćwiąkalski powiedział: - Inne osoby się zgłaszały: pani Ostrowska, pan Lepper i nie zostali zatrzymani. Nie wiem na czym polega to różne traktowanie - dodał.

Kandydat na szefa resortu sprawiedliwości skrytykował także konferencję wiceministra sprawiedliwości w rządzie PiS Jerzego Engelkinga, na której ujawnił materiały operacyjne ws. Janusza Kaczmarka i Ryszarda Krauze. - Byłem zszokowany. Po raz pierwszy spotkałem się z tak publicznym ujawnianiem danych operacyjnych - mówił Ćwiąkalski. Dodał, że - według niego także - "zupełnie niepotrzebnie" ujawniono niektóre dane osobowe. - Chciałbym się dowiedzieć na czym polegało dobro śledztwa, które zdecydowało o takim, a nie innym potraktowaniu sprawy - powiedział Ćwiąkalski.

"Nie boję się swoich poglądów" Przeciwnicy kandydatury Ćwiąkalskiego zarzucają mu, że jako praktykujący adwokat broni byłego senatora Henryka Stokłosę oraz, że wydał pozytywną opinię o sprawie Ryszarda Krauzego (stwierdził, że nie doszło do skutecznego doręczenia wezwania do prokuratury). O tym Ćwiąkalski mówił w "Kropce nad i": - Moja opinia jest zgodna nawet z opinią Sądu Najwyższego. Nie ma w niej żadnych rewelacji. Czy gdyby była to opinia negatywna, to by coś zmieniło? - pytał.

Ćwiąkalski podkreślił, że praktykuje prawo, jako adwokat, a ponadto, "nie należy do ludzi, którzy boją się swoich poglądów": - Jakby tak podchodzić do sprawy, to ministrem sprawiedliwości powinien być aplikant, bo on nie pisze jeszcze opinii - dodał.

"Ziobro jest rasowym politykiem, ja nie" Prawnik zastrzegł, że jeśli to on zostanie ministrem sprawiedliwości, to "prokuratura może być pewna, że nie będzie nacisków politycznych". Dodał, że wprawdzie on sam nie stałby się "skrzynką zażaleń dla prokuratorów": - Ale powinno się zorganizować pracę tak, żeby każdy mógł powiedzieć czy był do czegoś zmuszany czy nie - dodał i zaznaczył, że w przypadku, gdyby tak było, to należy sprawę zbadać.

Ćwiąkalski dodał także, że do tej pory nie otrzymał propozycji objęcia urzędu w przyszłym rządzie od kandydata PO na premiera: - Do tej pory Donald Tusk nie zadzwonił, ale nie jest tez jeszcze desygnowany na premiera - mówił Ćwiąkalski. Wyjaśnił, że na temat ewentualnego objęcia resortu sprawiedliwości, rozmawiał z nim jedynie "ktoś z otoczenia Tuska".

Podkreślił też, że w przeciwieństwie do Zbigniewa Ziobry, który jest "rasowym politykiem", on nie musi walczyć o stanowiska: - Jestem profesorem, dobrze prosperującym adwokatem i mam do czego wracać - podsumował.

"Parę rzeczy się Ziobrze udało" Ćwiąkalski nie chciał też wystawić jednoznacznej oceny Zbigniewowi Ziobro: - Minister Ziobro pytany o moją kandydaturę uchylił się od odpowiedzi, więc ja zrobię to samo - powiedział. Skrytykował jedynie Ziobrę za liczne konferencje prasowe: - Żaden minister nie pokazywał tylu bryłek lodu, niszczarek. To było wyraźnie pod publikę - ocenił prof. Ćwiąkalski. Przyznał jednak, że niektóre inicjatywy PiS-owskiego ministra sprawiedliwości ocenia pozytywnie:

- Parę rzeczy mu się udało - powiedział i dodał, że chodzi m.in. o zainicjowanie zmiany zasad przyjmowania na aplikacje prawnicze, zmianę ustawy o pracownikach prokuratury i sądów czy zainteresowanie problemem zagęszczenia zakładów karnych.

Nieco bardziej krytyczny Ćwiąkalski jest wobec instytucji sądów 24-godzinnych. Według niego, to rozwiązanie drogie i nie nowe, bo obecne już w prawodawstwie PRL. - Nie trzeba ich likwidować, ale trzeba modyfikować - ocenił.

kdj

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości