Rodzice alarmowali o przemocy. Dyrektor skreśliła ich dzieci z listy przedszkolnej

TVN24

Przedszkolanki z Chojnic miały dręczyć dziecitvn24
wideo 2/37

Trzy przedszkolanki z Chojnic miały dręczyć dzieci, zamykać je w ciemnym miejscu, uciszać, wpychając chusteczki do ust. Tak twierdzili rodzice, którzy zaalarmowali dyrekcję przedszkola i policję. Sprawą zajął się burmistrz, który powiadomił kuratorium oświaty i rzecznika praw dziecka. W placówce rozpoczęła się kontrola. Tymczasem rodzice dostali oświadczenia o skreśleniu dzieci z listy przedszkolnej. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Wykreślenie dzieci z losty przedszkolaków - to reakcja dyrektorki chojnickiego przedszkola na doniesienia o tym, że jej podwładne dręczyły dzieci.

Rodzice grupy integracyjnej dla czterolatków dostali oświadczenie o natychmiastowym usunięciu ich dzieci z przedszkola. Powód - krytyczna sytuacja w grupie.

- Dyrekcja przedszkola widzi problem, że teraz nauczyciele pracujący w przedszkolu są skrzywdzeni, bo są wytykani przez ludzi, że są hejtowani, że są zaszczuci - ocenił Grzegorz Czarnowski, dyrektor Wydziału Edukacji, Wychowania i Zdrowia z Urzędu Miasta w Chojnicach. - Tutaj dyrekcja patrzy przez pryzmat swojego interesu - podkreślił.

O tym, że w chojnickim przedszkolu integracyjnym od miesięcy miało dochodzić do psychicznego i fizycznego znęcania się nad dziećmi, dwa tygodnie temu redakcję magazynu "Polska i Świat" poinformowali rodzice.

"Wkładano chusteczki do ust", "zamykanie w ciemnym kantorku"

- W przypadku moich bliźniąt wkładano im chusteczki do ust. Wobec pozostałych dzieci, czy znacznej części, było to: zamykanie w kantorku ciemnym, gdzie działało ksero, gdzie były środki, detergenty, rzucanie laczkiem. W dwóch przypadkach dzieci mówią o opluciu przez inną panią przedszkolankę dziecka, wkładania patyczka do ust - opowiadał jeden z ojców.

Zaalarmowani opowieściami dzieci rodzice zgłosili sprawę policji.

Sprawą zajął się burmistrz Chojnic

Już dwa tygodnie temu sprawą zajął się burmistrz Chojnic, który złożył zawiadomienie do prokuratury, poprosił o interwencję biuro Rzecznika Praw Dziecka oraz zwrócił się o kontrolę do kuratorium oświaty. W każdej instytucji do tej pory trwają czynności sprawdzające, ale dzieci już teraz potrzebują nowego przedszkola.

- Udało się nam porozumieć z panią dyrektor przedszkola samorządowego, o czym powiadomiłem rodziców dzieci, iż będą mogły uczęszczać do przedszkola publicznego, miejskiego, w zespole szkół numer 7. To przedszkole dotychczas nie było przedszkolem integracyjnym - powiedział Arseniusz Finster, burmistrz Chojnic.

Trzy wychowawczynie, które miały dopuszczać się nieprawidłowości w opiece nad czterolatkami, tymczasowo zostały odsunięte od pracy z dziećmi.

- Zawsze tą pierwszą odpowiedzialność za to, co się dzieje w placówce, ponosi dyrektor. Bo on jest tą osobą, która ma pełnię władzy do wyciągania konsekwencji, do zatrudniania, zwalniania osób. Długofalowo te dzieci i tak doznały traumy - ocenił były rzecznik praw dziecka Marek Michalak.

Pomorskie kuratorium oświaty, poza nadzorem pedagogicznym, skontroluje też sytuację, w której dyrektorka placówki, bez zapowiedzi, usunęła dzieci z przedszkola.

Autor: kb//now / Źródło: tvn24