W której frakcji jest Andrzej Duda? - pytam ważnego polityka PiS, który po niedawnym rozłamie został przy Nowogrodzkiej.
- W sensie ma pan na myśli Karola Nawrockiego? - brzmi instynktowna, choć znacząca odpowiedź.
Gdy podtrzymuję pytanie, słyszę: - Nie pamiętam, żeby gdziekolwiek przewinęło się w tej sprawie nazwisko Dudy.
Inny poseł lojalny wobec Jarosława Kaczyńskiego mówi mi wprost: - Po pierwsze, Duda nic nie znaczy. Po drugie, on i Mastalerek [Marcin Mastalerek, były szef Gabinetu Prezydenta - red.] nienawidzą Kaczyńskiego i na pewno stanęliby po stronie Morawieckiego.
Oficjalnie były prezydent głosu w sprawie secesji nie zabrał, choć politycy Rozwoju Plus nie mają wątpliwości, że nieoficjalnie to właśnie im kibicuje. - Z Nowogrodzką nie rozmawia od lat, z Mateuszem złapał dobry kontakt, gdy obaj zajmowali kluczowe państwowe stanowiska - mówi jeden z członków stowarzyszenia, człowiek bliski byłemu premierowi.
To dlaczego Andrzej Duda się nie odzywa?
- Podejrzewam, że czeka, aż sytuacja okrzepnie. Poza tym, chciałby być najważniejszy, a rzecz jasna teraz najważniejszy jest i musi być Mateusz. Ale zakładam, że w przyszłości Dudę wykorzystamy - dodaje.
W jaki sposób, to już osobna kwestia.