W piątek w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie prezydenta z szefem MON i szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Podczas konferencji prasowej w Sejmie po spotkaniu Kosiniak-Kamysz ocenił, że była to "bardzo konstruktywna rozmowa", "potrzebna dla budowy wspólnoty wokół bezpieczeństwa".
- Myślę, że we wszystkich ośrodkach władzy, w rządzie, w parlamencie, u pana prezydenta musi być i jest to poczucie (…) budowy wspólnego mianownika, jakim jest bezpieczeństwo. Jest to nam w tych trudnych momentach bardzo potrzebne - powiedział wicepremier.
Kosiniak-Kamysz: w sprawie bazy USA w Polsce nie ma różnic
Jak dodał, rozmowa dotyczyła bieżących wydarzeń i dokonano w jej trakcie analizy obecnej sytuacji. Według szefa MON, bardzo ważnym elementem rozmowy była też współpraca ze Stanami Zjednoczonymi. Kosiniak-Kamysz zapewnił, że w sprawie amerykańskiej bazy w Polsce nie ma różnic między rządem a prezydentem.
- Tego typu spotkania pomiędzy ministrem obrony, szefem Sztabu, a prezydentem, zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, wydają się być bardzo dobrym rozwiązaniem. Wierzę, że ten format będzie możliwy do kontynuowania - powiedział minister obrony.
Spotkanie zapowiedział w środę szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. Informował, że przed spotkaniem prezydent zapoznał się z analizą przygotowaną przez BBN, a po spotkaniu Biuro przygotuje rekomendacje dotyczące dalszych działań systemowych.
Rosyjska eskalacja wymierzona w Polskę
Zapowiedź spotkania prezydenta z szefami MON i Sztabu Generalnego poprzedziła seria wydarzeń związanych z bezpieczeństwem kraju.
W niedzielę nad ranem w trakcie ataków Rosji na Ukrainę w bezpośredniej bliskości granicy z Polską odnotowano dwa uderzenia dronów Geran-5. Na specjalnej, pilnej odprawie służb w niedzielę wieczorem premier Donald Tusk podkreślił, że eskalacja działań Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy.
W poniedziałek szef MON poinformował zaś o dronie, który został zlokalizowany przez wojsko i służby hydrograficzne w rejonie miejscowości Rusinowo koło Jarosławca (Zachodniopomorskie). Prokuratura poinformowała, że znaleziony bezzałogowiec był uzbrojony, zawierał w sobie głowicę bojową odłamkowo-burzącą wraz z zapalnikiem. Głowicę zneutralizowano od razu na plaży.
Już po zapowiedzi piątkowego spotkania, w czwartek przed południem, RCB rozesłało alerty do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego o zagrożeniu atakiem z powietrza w związku z intensywnym rosyjskim atakiem na zachodnią Ukrainę. Jak informowało wojsko i przedstawiciele rządu, do polskiej granicy szybko zbliżał się dron odrzutowy, który ostatecznie uderzył cztery kilometry od polskiej granicy, najprawdopodobniej w stację benzynową na terenie Ukrainy.
Tego samego dnia, już po zdarzeniu, premier przemawiał w Sejmie, ostrzegając, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy zakłada "poważne zdarzenia" i wymaga od wszystkich "mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów".
Jak powiedział premier, w ocenie służb wywiadowczych, w planie rosyjskim są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę. Dodał, że "potencjalne, możliwe uderzenia będą miały charakter w cudzysłowie przypadkowy, tak aby paraliżować albo przynajmniej osłabiać motywację państw NATO, aby stosować odpowiednie przepisy NATO-wskie w przypadku agresji na któryś z krajów członkowskich".