Były prezydent Aleksander Kwaśniewski odniósł się w "Kropce nad i" do wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącej zaangażowania amerykańskich sojuszników z NATO podczas wojny w Afganistanie. - Nigdy ich nie potrzebowaliśmy. Powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu i rzeczywiście tak zrobili, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu - powiedział w zeszłym tygodniu Trump.
Prezydent Karol Nawrocki napisał w serwisie X, iż "nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie". "Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę" - stwierdził Nawrocki, nie odnosząc się wprost do słów Trumpa.
Według byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego sympatia polskiej prawicy i samego Nawrockiego do prezydenta Trumpa jest "pułapką", bo amerykański prezydent "rozumie wdzięczność jednostronnie".
- Wszyscy, którzy dzisiaj tak w sposób bezwarunkowy i taki podszyty rzeczywiście jakimś wyjątkowym, emocjonalnym stosunkiem wspierają Donalda Trumpa, nieraz znajdą się jeszcze w kłopotach, dlatego że jego polityka jest nieprzewidywalna, jest oparta o jego osobisty egoizm - ocenił Kwaśniewski.
Jak podkreślił, w polityce Trumpa "nie ma żadnej wdzięczności dla sojuszników, nie ma szacunku dla tych sojuszników".
Prezydent skrytykował również apologetyczne komentarze części polskich polityków po słowach Trumpa. - Zakochanie w Donaldzie Trumpie ze strony polskiej prawicy i samego prezydenta Nawrockiego jest tak duże, że on gotów jest mu wybaczać wiele, a moim zdaniem za dużo, bo niedocenianie ofiar jest i kłamstwem, i brakiem szacunku dla sojuszników - powiedział Kwaśniewski.
- Ja jeszcze mogę prorokować, że nieraz Donald Trump będzie kłopotem dla tych, którzy są jego wyznawcami w Polsce, którzy uważają, że mają jakieś nadzwyczajne relacje, czy wpływ na Donalda Trumpa, czy jego otoczenie - ocenił.
"Wszyscy jesteśmy w pułapce Trumpa"
Odnosząc się do "pułapki", w jakiej według niego jest polska prawica popierając Donalda Trumpa, były prezydent ocenił jednocześnie, że "my wszyscy w Europie jesteśmy w pułapce Trumpa w jakimś stopniu".
- Nie możemy jako Europejczycy rezygnować z naszego strategicznego partnera, jakim są Stany Zjednoczone, szczególnie w kwestiach bezpieczeństwa - podkreślił Kwaśniewski.
Jak dodał, oznacza to, że "nawet nie zgadzając się z prezydentem Trumpem", nie można "czynić tego ani ostentacyjnie", ani wychodzić ze struktur międzynarodowych.
Polska w Radzie Pokoju?
Kwaśniewski nawiązał do powołanej niedawno przez Donalda Trumpa Rady Pokoju. Inaugurowało ją w Davos 19 państw z całego świata oraz Stany Zjednoczone. Do Rady nie dołączyła jak dotąd Rosja, Chiny ani większości państw europejskich. W Polsce trwa dyskusja na temat potencjalnego dołączenia Warszawy do organizacji Donalda Trumpa.
Według Aleksandra Kwaśniewskiego, obecnie wokół Rady jest jeszcze "za dużo niewiadomych", aby Polska podjęła taką decyzję. - Jakbym był dzisiaj polskim politykiem, który może rozmawiać z Amerykanami, tobym po pierwsze zażądał jasnego określenia, czym ta Rada ma być - powiedział.
- Dyplomaci muszą w tej chwili sprawę wziąć w swoje ręce i rozmawiać, żebyśmy wiedzieli jak najwięcej, żeby decyzja Polski nie była decyzją nierozumną, ale jednocześnie żeby widziała realia - ocenił Kwaśniewski.
Podkreślił przy tym, że dobrze ocenia odpowiedź prezydenta Nawrockiego na otrzymane zaproszenie. Jak mówił, Polska w Davos "była w kłopocie", ponieważ "zaproszenie wysyła w końcu państwo, które jest naszym strategicznym partnerem i którego gwarancje bezpieczeństwa są dla nas bardzo ważne". - Powiedzieć "nie" nie można, a powiedzieć "tak" byłoby za szybko i nieodpowiedzialnie - mówił.
- Taka formuła, którą prezydent Nawrocki wygłosił, że "dziękujemy za zaproszenie, czujemy się zaszczyceni, ale to wymaga wszystkich konstytucyjnych działań związanych z przystępowaniem Polski do organizacji międzynarodowych" miała sens i moim zdaniem na razie to jest wystarczające - ocenił były prezydent.
"Brutalna logika siły" Putina
Aleksander Kwaśniewski skomentował również krytyczne wobec Europy przemówienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Przywódca Ukrainy mówił między innymi, że Europejczycy tracą czas w obliczu rosyjskiej agresji, a brak zdecydowanych działań grozi im utratą realnego wpływu na własne bezpieczeństwo.
W ocenie byłego prezydenta w słowach Zełenskiego "jest dużo prawdy". - Nie ulega wątpliwości, że ta wojna trwa cztery lata i przez te cztery lata reakcje Zachodu, w tym także Europy, były zawsze spóźnione - powiedział Kwaśniewski.
Zwrócił uwagę na toczone w zeszłym tygodniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich trójstronne negocjacje pokojowe. - Ważniejsze niż analizowanie, co powiedział Zełenski w Davos, jest to, na ile te rozmowy, które się toczą w tej chwili w Emiratach, a mają podobno być kontynuowane w niedzielę, przyniosą nam przynajmniej zaprzestanie rozlewu krwi - powiedział Kwaśniewski.
Trwające w tym samym czasie rosyjskie ataki na Ukrainę były prezydent ocenił jako przemyślaną rosyjską taktykę, "polegająca na tym, żeby wykorzystać ten czas, zanim jakieś zaprzestanie działań zostanie przyjęte". - Atakują infrastrukturę krytyczną, ponieważ chcą, żeby Ukraińcy mieli kłopot, żeby mieli dramatyczne tygodnie z zimą, z brakiem elektryczności, z wyjątkowo niskimi temperaturami - mówił Kwaśniewski.
W jego ocenie celem tych działań jest wywołanie niechęci Ukraińców do obecnej administracji. Jak mówił, Rosjanom chodzi o to, "żeby w tych wyborach, które mają być konsekwencją zaprzestania działań wojennych, za dwa miesiące, za trzy miesiące, wystawili rachunek i Zełenskiemu, i władzy ukraińskiej".
Kwaśniewski nazwał to "brutalną logiką siły". - Jak się spojrzy na ich działania, choć ja to potępię, mi się to nie podoba, ale to jest spójne - powiedział były prezydent.
Autorka/Autor: mgk/lulu
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: X/@NawrockiKn