Rok temu w Davos zakończyłem moje przemówienie słowami: Europa potrzebuje zrozumieć, jak ma się bronić. Minął rok, nic się nie zmieniło, jesteśmy nadal w sytuacji, gdzie muszę powtarzać te same słowa - powiedział Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy wskazał, że wszyscy zwracają swoje oczy ku Grenlandii, mając jednocześnie nadzieję, że sprawa "rozejdzie się po kościach". - Większość liderów nie jest pewna, co z tym zrobić. Wygląda na to, że wszyscy czekają, aby Ameryka ochłonęła - mówił. Zełenski zarzucił też Europie, że jest zagubiona i "unika teraźniejszych działań, które pomogłyby zdefiniować przyszłość". - Europa potrzebuje zjednoczonych sił zbrojnych, które mogą naprawdę jej bronić. Dzisiaj Europa polega tylko na przekonaniu, że gdy przyjdzie zagrożenie, to NATO będzie działać. Nikt nie widział jednak Sojuszu w akcji. Jeżeli Putin zdecyduje się zająć Litwę albo uderzyć w Polskę, to kto na to zareaguje? NATO istnieje dzięki przekonaniu, że USA będą działać i nie zostaną z boku. A co, jeśli tak nie będzie? Uwierzcie, to pytanie pojawia się wszędzie - podkreślił.