Jarosław Kaczyński wygłosił we wtorek oświadczenie, w którym odniósł się między innymi do afery Zondacrypto. Jak przekazał, PiS proponuje powołanie "nie komisji śledczej", tylko "komisji zaufania publicznego złożonej z ekspertów, nie złożonej z polityków, mających mniej więcej takie uprawnienia jak te, która miała komisja, która badała "warszawską aferę mieszkaniową".
- A więc prawa do przesłuchań, wzywania, w razie braku odzewu na to wezwanie, także korzystania z pomocy organów ścigania, w szczególności policji, żeby kogoś takiego doprowadzić. Wreszcie prawo do przekazywania różnego rodzaju wniosków do prokuratury o przeprowadzenie takich operacji, których sama komisja nie będzie mogła prowadzić ze względu na obowiązujące regulacje prawne - mówił prezes PiS.
Zapowiedział złożenie projektu ustawy w tej sprawie. Jego zdaniem jest to "dużo lepsze rozwiązanie niż te, które zostały już zaproponowane w Sejmie". - Będziemy namawiali innych i będziemy po prostu sprawdzali, kto rzeczywiście chce dojść do prawdy w tej sprawie, a kto tak naprawdę nie chce dojść do prawdy, dlatego że najwyraźniej w ten czy inny sposób z tym przedsięwzięciem jest związany - dodał.
Dziennikarze nie mieli możliwości zadawania pytań.
Konwiński o propozycji Kaczyńskiego: chce rozmydlić sprawę
Propozycję PiS skomentował szef klubu KO Zbigniew Konwiński. - Przede wszystkim Kaczyński chce, żeby rozmydlić sprawę. Z drugiej strony prowadzi jakąś dziwną rywalizację z Morawieckim - ocenił w rozmowie z reporterką TVN24 Katarzyną Gozdawa-Litwińską. - Morawiecki składa projekt komisji śledczej, Kaczyński składa projekt ustawy o jakiejś innej komisji, bardziej eksperckiej - dodał.
Jak mówił, "to gruba afera środowisk prawicowych w Polsce i pana Nawrockiego". Dopytywany o propozycję powołania komisji, odparł: - Służby robią swoje, prokuratura robi swoje.
- Mamy pierwsze tego efekty, takie dość poważne, twarde, bo w areszcie znajduje się pan Piesiewicz, który też ma swoje związki - zaznaczył.
Według posła KO "sprawa w sensie politycznym jest zero-jedynkowa i dość prosta". - Były projekty ustaw składane przez większość parlamentarną, przez rząd. Prawica głosowała przeciw, prawica zgłaszała poprawki pod dyktando branży. Z drugiej strony prawicowy prezydent stosował prawo weta - mówił. - Środowiska prawicowe są po prostu umoczone w tę aferę, a Kaczyński próbuje wszelkimi sposobami to rozmyć - ocenił.
Pytany, czy to oznacza, że taki projekt nie ma szans na poparcie, Konwiński powiedział, że "będzie potraktowany jak każdy inny projekt zgłoszony w Sejmie". - Oczywiście przejdzie określoną procedurę, taką jak wszystkie inne projekty - dodał.
- Natomiast taki ma cel Kaczyński, żebyśmy dziś rozmawiali o jego projekcie ustawy (...), a żebyśmy nie rozmawiali o problemie. Problemem jest Moskal, który uczestniczył w dziwnych spotkaniach. Problemem jest Ziobro, który brał bardziej pośrednio czy bezpośrednio pieniądze od tej branży. Problemem jest Romanowski, który się również ukrywa - mówił Konwiński i dodał, że to "również problem Konfederacji". - Nie zapominajmy o panu Wiplerze, o jego roli i o roli Konfederacji w tej sprawie - zaznaczył.
Cenckiewicz: przestrzegałem przed Zondą
W zeszłym tygodniu do afery Zondacrypto we wpisie na platformie X odniósł się Sławomir Cenckiewicz, były szef BBN przy Karolu Nawrockim. "Mówiłem Wam to od zawsze, przestrzegałem i 'straszyłem' Zondą, która Was - a przez Was - i prawicę, ciągnąć będzie w dół a Tusk to wykorzysta. Tak się dzieje!" - napisał między innymi Cenckiewicz.
"Z tego g… rzekomo 'normalnych' relacji, podróży, lobbingu i pisania prawa w porozumieniu, niech powstanie nowa - inna - prawica! Która przyjmie rzeczywistość polityczną realnie - bez iluzji drogi na skróty, bez nie pytania o przeszłość, z wyobraźnią…!" - dodał i podsumował: "Niech to będzie lekcja - ozdrowieńcza!".
Afera Zondacrypto
Prokuratura od kwietnia prowadzi śledztwo w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. W ubiegłym tygodniu w ramach śledztwa został zatrzymany Radosław Piesiewicz. Prezes PKOl usłyszał zarzuty między innymi płatnej protekcji i został tymczasowo aresztowany.
Wcześniej dziennikarz "Superwizjera" TVN24 Michał Fuja i Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski ustalili, że Piesiewicz dostał od szefa Zondacrypto Przemysława Krala zegarek Patek Philippe wart 40 tysięcy euro oraz inne prezenty. Szef PKOl miał obiecywać prezesowi giełdy kryptowalut wstawiennictwo u byłego premiera i u prezesa UOKiK.
Również w ubiegłym tygodniu dziennikarze ujawnili, że Michał Moskal, poseł PiS i wieloletni współpracownik Jarosława Kaczyńskiego oraz Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA, spotkali się 7 sierpnia 2025 roku na hiszpańskiej Ibizie z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem.
Półtora miesiąca po spotkaniu na Ibizie PiS złożyło 13 poprawek łagodzących ustawę o kryptoaktywach. Kierownictwo PiS twierdzi, że o spotkaniu nic nie wiedziało.