Wipler o powiązaniach z Zondacrypto: nie przyjąłem żadnych pieniędzy

 Poseł Konfederacji Przemysław Wipler
Przemysław Wipler o powiązaniach z Zondacrypto
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Tomasz Gzell
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przemysław Wipler skomentował współpracę jego fundacji z Zondacrypto. Tłumaczył, że osobiście nie przyjął żadnych pieniędzy od zniesławionej giełdy kryptowalut, której użytkownicy stracili w sumie przeszło 350 milionów złotych. - Przestano nam płacić, tak jak wielu innym podmiotom na rynku - powiedział poseł Konfederacji w rozmowie z TVN24.

- Nie przyjąłem żadnych pieniędzy od Zondacrypto - powiedział w programie "Kawa na ławę" w TVN24 poseł Konfederacji Przemysław Wipler. Na pytanie Konrada Piaseckiego, kto przyjął środki od zniesławionej giełdy kryptowalut odpowiedział: - Fundacja, w której jestem w zarządzie i z której, jak widać z mojej deklaracji majątkowej, pracuję pro publico bono i nie zarabiam z niej żadnych pieniędzy.

Pytany po programie o szczegóły współpracy Zondacrypto z jego fundacją poseł Konfederacji tłumaczył, że trwała ona 7 miesięcy. - Pięć miesięcy w zeszłym roku i dwa miesiące w tym świadczyliśmy usługi na rzecz tej spółki.

Dodał, że współpraca z giełdą zakończyła się w okolicach lutego. - Przestano nam płacić, tak jak wielu innym podmiotom na rynku, jak Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu, czy większości klubów sportowych, które w Polsce i za granicą ta spółka finansowała - dodał Wipler.

Giełda kryptowalut Zondacrypto miała mieć bliskie powiązania z politykami prawicy. Oprócz fundacji Wiplera miała dofinansowywać również fundacje Zbigniewa Ziobry. Firma była też sponsorem konferencji CPAC w ubiegłym roku, na której wystąpił ówczesny prezydent Andrzej Duda i Karol Nawrocki.

Wipler o regulacji rynku kryptowalut

Poseł skomentował również projekt ustawy o rynku kryptowalut przyjęty trzy dni temu przez Senat. Wipler wątpi czy, gdyby regulacje istniały wcześniej, mogłyby uniemożliwić nadużycia, których dopuściło się Zondacrypto.

- To prawo nie dotyczyło Zondacrypto w tym zakresie, że miałem jasne deklaracje, że ten podmiot, ani żaden inny podmiot nie będzie próbował w Polsce wnioskować o licencje, (niezależnie) jakie prawo by nie zostało uchwalone, ponieważ udzielanie tego rodzaju licencji przez polską Komisję Nadzoru Finansowego trwa około 2 lata - powiedział.

- Wszyscy wiedzieli, że ta ustawa nie będzie miała znaczenia dla podmiotów, które działają na rynku i nie wystąpiły o licencjonowanie gdziekolwiek indziej za granicą, ponieważ żaden z tych podmiotów nie zdąży uzyskać licencji. A dla takiego podmiotu kilka czy kilkanaście miesięcy bez licencji, to jest po prostu śmierć - dodał Wipler.

Ustawa jest trzecią próbą regulacji rynku kryptoaktywów. Dwie poprzednie rządowe ustawy zawetował prezydent, argumentując, że to nadregulacja, a wprowadzone rozwiązania mogłyby wypchnąć polskie firmy z branży za granicę.

Afera Zondacrypto

O tym, że giełda kryptowalut Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków - podali dziennikarze.

Śledztwo w sprawie możliwego oszustwa wobec klientów giełdy kryptowalut Zondacrypto wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Według śledczych łączna wysokość szkód wynosi obecnie nie mniej niż 350 mln zł.

Tusk o powiązaniach prawicy z Zondacrypto: mają się z czego tłumaczyć
Źródło: TVN24

Sprawą Zondacrypto i jej założyciela - Sylwestra Suszka od lat zajmuje się Michał Fuja z "Superwizjera", którego zespół w 2020 roku ujawnił kryminalne źródła funduszy na założenie giełdy (wówczas BitBay). W ostatnim czasie Fuja dotarł m.in. do oświadczenia do współpracowników wydanego przez szefa giełdy oraz wzoru porozumienia rozwiązującego umowę o pracę w jednej ze spółek grupy Zondacrypto, w którym napisano o "całkowitej likwidacji Pracodawcy".

Źródło: TVN24, PAP
Zobacz także: