TVN24 | Polska

Pegasus i pytania o wykluczenie podsłuchów w otoczeniu prezydenta. Szef BBN: Nic o tym nie wiem. Wszystko jest możliwe, ale w to nie wierzę

TVN24 | Polska

Autor:
akw/adso
Źródło:
TVN24
Szef BBN o Pegasusie: nic nie wiem o podsłuchiwaniu osób z otoczenia prezydenta
Szef BBN o Pegasusie: nic nie wiem o podsłuchiwaniu osób z otoczenia prezydentaTVN24
wideo 2/21
TVN24Szef BBN o Pegasusie: nic nie wiem o podsłuchiwaniu osób z otoczenia prezydenta

Czy prezydent Andrzej Duda lub jego otoczenie mogło być podsłuchiwane przy pomocy Pegasusa? Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch przyznał, że nic o tym nie wie. W "Jeden na jeden" w TVN24 zapewnił, że telefony i systemy komunikacji, jakimi posługuje się prezydent "są pod ochroną państwa polskiego i odpowiednich służb".

Gościem Marcina Zaborskiego w sobotnim "Jeden na jeden" był szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch. Pytany był między innymi o kwestię inwigilacji Pegasusem w Polsce i czy ma pewność, że nikt z otoczenia prezydenta Andrzeja Dudy nie był poddany kontroli operacyjnej za pomocą takiego systemu szpiegowskiego. - Nic o tym nie wiem - odpowiedział. - Osobiście jestem przekonany, że nikt nie był - dodał.

Dopytywany, czy scenariusz podsłuchiwania prezydenta w Polsce jest według niego możliwy, Soloch odparł: - Wszystko jest możliwe, natomiast ja osobiście nie wierzę w taki scenariusz.

CAŁA ROZMOWA Z PAWŁEM SOLOCHEM W TVN24 GO

Soloch zapewnił przy tym, że jego telefon, "podobnie jak osób sprawujących podobne funkcje", jest "rutynowo sprawdzany pod kątem tego, czy nie jest podsłuchiwany, czy nie ma tam aplikacji, które mogą kontrolować zawartość telefonu". - Telefon prezydenta i środki łączności, którymi pan prezydent dysponuje są pod ochroną państwa polskiego, odpowiednich służb, i pod tym kątem są kontrolowane - przekonywał.

zapytany, czy Biuro Bezpieczeństwa Narodowego sprawdziło, czy ktoś za granicą ma dostęp do danych zgromadzonych za pomocą systemu Pegasus, Soloch stwierdził, że "BBN nie jest strukturą, która samodzielnie zbiera informacje, jest organem doradczym prezydenta". - Bazujemy na informacjach otrzymywanych od odpowiednich służb i instytucji. Takiej informacji nie otrzymaliśmy - odpowiedział Soloch.

Gospodarz programu w tym miejscu przytoczył jedno z zadań, którymi zajmuje się BBN:

(...) - monitorowanie, ocena i opiniowanie bieżącej działalności organów władzy publicznej i innych państwowych jednostek organizacyjnych w sferze bezpieczeństwa pozamilitarnego, w tym bezpieczeństwa publicznego i społeczno-gospodarczego oraz formułowanie opinii i wniosków w tym zakresie dla Prezydenta RP (...)

- Zadajemy szczegółowe pytania dotyczące wycieku danych w różnych sferach. Te pytania są zadawane w trybie niejawnym. Nie mogę wejść w szczegóły i mówić, w jaki sposób zbieramy informacje, jakie tematy poruszamy i jaki jest stopień szczegółowości zadawanych przez nas pytań i drążonych przez nas tematów - odpowiedział na to Soloch.

Paweł Soloch w "Jeden na jeden"TVN24

Czytaj więcej: Szef BBN o naradzie w sprawie Ukrainy: Jarosław Kaczyński nie był zaproszony

Pegasus w Polsce. Soloch: wiedza prezydenta jest wystarczająca

Pytany, od kiedy Andrzej Duda wie, że w Polsce używany jest system Pegasus, Soloch odparł, że "wchodzimy tu w obszar wiedzy zastrzeżonej". - Co pan prezydent wie w ogóle na temat systemów, które mogą służyć inwigilacji, jakiego rodzaju informacje otrzymuje, to jest cała sfera informacji niejawnych - oświadczył.

Zapytany, czy prezydent wiedział o używaniu Pegasusa w Polsce przed czy po oświadczeniu Jarosława Kaczyńskiego na ten temat, szef BBN-u powiedział, że "wiedza na temat systemów, które funkcjonują w Polsce i używane są przez inne służby i inne państwa, w tym wiedza na temat systemu Pegasus, jeśli chodzi o pana prezydenta, jest wystarczająca z jego punktu widzenia".

Czytaj więcej: Soloch o sytuacji na Ukrainie

Autor:akw/adso

Źródło: TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TomaszKudala/Shutterstock

Pozostałe wiadomości