Są wątpliwości wokół dostępu do informacji niejawnych szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza. Jak to możliwe, że pojawił się on na tajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego? Tomasz Siemoniak przyznał w "Kropce nad i" w TVN24, że posiedzenie odbywało się w klauzuli zastrzeżonej. - Wszyscy przedstawiciele rządu byli uprzedzeni, że nie można udzielać żadnych informacji niejawnych. Podejmujemy procedurę wyjaśnienia tej sytuacji - mówił koordynator służb specjalnych. Tomasz Siemoniak zapewnił, że notatka z 12 września przekazana do BBN zawierała informacje o przypuszczeniach dowódcy operacyjnego na temat tego, co uderzyło w dom we Wyrykach. - Wystarczyło zadzwonić do Kosiniaka-Kamysza, do dowódcy operacyjnego, i zapytać. Wybrano drogę robienia skandalu politycznego - ocenił Siemoniak. - Wszystko wskazuje na to, że była to rakieta wystrzelona przez nasz samolot, w obronie Polski, ojczyzny, obywateli. Wojsko zadeklarowało, że te straty pokryje. (...) Podważanie zaufania do wojska jest kompletnie absurdalne - mówił.