Co dalej z pracami domowymi? – Nie wrócimy do tego, że dziecko po szkole spędza na tym 5-6 godzin - mówiła w "Kropce nad i" w TVN24 Barbara Nowacka. Pytana o to, dlaczego coraz więcej uczniów korzysta z korepetycji, ministra stwierdziła, że "widzi tę wielką presję i wyścig szczurów". - Uważamy, że najwięcej pracy powinno być zrobione w szkole – oceniła ministra. W programie rozmawiano także o edukacji zdrowotnej. – Wygrała, że wchodzi do szkół - przekonywała Nowacka. Ile dzieci będzie na nią uczęszczało? - Będziemy wiedzieli 25 września, bo do wtedy rodzice mogą wypisać dziecko - odpowiedziała Nowacka. Zaapelowała do rodziców, by dali szansę dzieciom uczestnictwa w zajęciach. Przyznała, że jest przerażona prymitywizmem wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że na zajęciach będzie dochodziło do demoralizowania dzieci. Prezes PiS podczas spotkania w Białymstoku zakpił również z samej ministry. - Patrzę na to wszystko, co się dzieje w tej chwili przy pani Nowackiej. Chociaż, to słowo "pani"... No, to jest taka tradycja - mówił, śmiejąc się. – To jest daleko posunięte chamstwo i seksizm - oceniła Nowacka.