Dla Tomasza Organka Podlasie to fundament jego tożsamości. W specjalnym wydaniu programu "Monika Olejnik. Otwarcie" w Siemiatyczach z okazji 25-lecia TVN24, wspomina czas dorastania jako okres, w którym miał przestrzeń na poznawanie siebie, muzyki, książek i natury – świata, za którym dziś wyraźnie tęskni. Przyznaje, że gdyby wychowywał się w mieście, nie ukształtowałby się w taki sposób, jakim jest dziś. - Mama występowała w zespole "Podlaskie kukułki". Mój ojciec był muzykiem. U nas było bardzo dużo muzyki w domu. Nasiąkłem. W tych Raczkach dużo się działo u mnie – opowiada Organek. Ale to kobiety dominowały w jego świecie. Dziadkowie szybko odeszli. Ojciec też. Najważniejsza była babcia Waleria. - Miała najwięcej siły, była władcza. Wszystko chodziło jak w zegarku - wspomina Organek. Jak przyznaje, założył zespół po to, by śpiewać swoje piosenki. Dwa utwory zaśpiewał na Siemiatyczanin. Mówił też o walce o prawa zwierząt.