Izrael i USA razem zaatakowały Iran. Korespondent "Faktów" Marcin Wrona w programie "Dwie strony" w TVN24 zwrócił uwagę, że ta decyzja może nie spodobać się wyborcom Donalda Trumpa, który prezentował się jako "prezydent pokoju". Zdaniem Wrony, Trump może popełnić ten sam błąd co George Bush z Afganistanem i Barack Obama z Libanem. Następnie Karolina Cieślik-Jakubiak (iranistka, orientalistka) mówiła, że to Benjamin Netanjahu wciągnął Trumpa w ten konflikt, bo amerykański prezydent musiał spełnić swoje obietnice. Dr hab. Łukasz Fyderek (Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego) wskazał, że głównym celem ataku był irański program rakiet balistycznych, a "USA nie mają sił, by uderzyć lądowo".<br/>W kolejnej części programu Urszula Urszula Pytkowska-Jakimczyk (iranistka, Uniwersytet Warszawski) tłumaczyła, że Irańczycy chcą zmiany władzy, ale "od wewnątrz system jest trudny do wzruszenia". Płk Andrzej Derlatka (były p.o. szefa Agencji Wywiadu, były ambasador RP w Seulu) powiedział, że jedynie interwencja wojsk lądowych mogłaby obalić irański reżim, jednak takie rozwiązanie "nie wchodzi w grę". Bartłomiej Kot (ekspert w dziedzinie spraw międzynarodowych, Aspen Institute) powiedział, że dla Amerykanów sukcesem będzie ograniczenie irańskich zdolności balistycznych.