Sąd Rejonowy w Olsztynie skazał kobietę, która przez kilka lat pobierała pieniądze za rzekomą działalność opozycyjną w czasach PRL. Według ustaleń śledczych nie prowadziła ona takiej działalności, a przedstawione przez nią dokumenty były nieprawdziwe.
Władysława W. została uznana winną wyłudzenia świadczenia i skazana na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Sąd nakazał jej także zwrot 24,7 tysiąca złotych nienależnie pobranych pieniędzy do Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.
Proces toczył się od 2024 roku
Proces dotyczył ośmiu osób. Oprócz głównej oskarżonej na ławie oskarżonych zasiedli byli działacze opozycji, w tym osoby związane z Solidarnością. Sąd uznał ich winę w zakresie pomocy przy popełnieniu przestępstwa. Pozostali oskarżeni usłyszeli wyroki od siedmiu miesięcy w zawieszeniu do kar grzywny w wysokości 500 złotych. Sąd wziął pod uwagę fakt, że część z nich już w trakcie śledztwa zaczęła wycofywać się ze swoich wcześniejszych zeznań.
Mechanizm oszustwa
Z ustaleń prokuratury wynika, że Władysława W. pobierała dodatek od października 2018 roku do kwietnia 2023 roku, wprowadzając urząd w błąd co do swojej działalności w latach 80. W rzeczywistości jej współpraca z Solidarnością rozpoczęła się dopiero po 1990 roku, czyli już po upadku komunizmu w Polsce. Aby uzyskać status opozycjonistki, kobieta przedstawiła oświadczenia siedmiu osób, które miały potwierdzać jej udział w kolportażu podziemnych materiałów. Jedna z tych osób przyznała później, że dokument został sporządzony pod dyktando oskarżonej.
Sąd uznał, że materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje na winę oskarżonych. Choć nie przyznawali się oni do zarzutów, nie podważali ustaleń śledczych. Sąd zdecydował się na łagodniejsze kary, mimo że zarzucane czyny zagrożone są karą do ośmiu lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny.
Opracował Rafał Molenda
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24