Słowa mają moc. Jak rozmowa z lekarzem może zmniejszyć lęk przed radioterapią?

rak choroba onkologia pacjent pacjentka shutterstock_1795847173_1
Dorota Gołąb, psychoonkolożka: nasi pacjenci przeżywają bardzo duże emocje
Bardzo boję się radioterapii - takie słowa niejednokrotnie słyszał dr Rafał Maksim z Białostockiego Centrum Onkologii. Może dlatego, że tę metodę leczenia opisuje się w niewłaściwy sposób? Eksperci z Narodowego Instytutu Onkologii postanowili sprawdzić, jak język medyczny wpływa na postrzeganie terapii i wybory pacjentów. To jedno z pierwsze takich badań na świecie.

Samo słowo radioterapia zawiera słowo terapia, więc jest to droga do wyleczenia pewnej choroby - tłumaczył dr Rafał Maksim specjalista radioterapii onkologicznej, gość jednego z odcinków podcastu „Wywiad medyczny” Joanny Kryńskiej. Jak mówił, może budzić pewne obawy, bo wydaje się enigmatyczna, ale jest bardzo ugruntowaną metodą naukową.

OGLĄDAJ: Terapia szyta na miarę, jak garnitur od najlepszego krawca. Jak naprawdę działa?
pc

Terapia szyta na miarę, jak garnitur od najlepszego krawca. Jak naprawdę działa?

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

"Radioterapia wykonała gigantyczny skok w przyszłość"

"W onkologii liczą się nie tylko procedury i technologia, ale i słowa. To one często jako pierwsze kształtują emocje, zaufanie i gotowość pacjenta do leczenia. Czy sposób, w jaki lekarz mówi o radioterapii, może zwiększać lęk albo przeciwnie - budować poczucie bezpieczeństwa i ułatwiać podjęcie decyzji?", zastanawiają się eksperci Narodowy Instytut Onkologii i zamierzają to sprawdzić.

Badanie „RADiation Therapy TERMinology” - nowatorski projekt pod kierownictwem dr n. med. i n. o zdr. Dominika Wawrzuty z Zakładu Radioterapii II NIO jest jednym z pierwszych badań tego typu na świecie w onkologii oraz pierwszym w obszarze radioterapii. "Uzyskał finansowanie Narodowego Centrum Nauki w ramach konkursu MINIATURA 9 i będzie realizowany do końca bieżącego roku, angażując grupę trzech tysięcy pacjentów z Polski i Stanów Zjednoczonych”, informuje NIO-PIB w przesłanym do tvn24.pl komunikacie.

Radioterapia pozostaje jedną z kluczowych metod leczenia nowotworów, jednak jej społeczny odbiór wciąż bywa obciążony lękiem, nieporozumieniami i utrwalonymi stereotypami. "Radioterapia boli" – to jedno z takich nieporozumień. - Samo napromienianie nie boli pacjenta. Z czasem, w biegu tego leczenia, może pojawiać się odczyn popromienny. W zależności od jednostki chorobowej, stadium zaawansowania taka radioterapia trwa krócej, czasem dłużej - mówił gość Joanny Kryńskiej, podkreślając, że odczyn popromienny, o ile w ogóle występuje, z czasem się wygoi.

"Radioterapia to przestarzała metoda" - takie stwierdzenie jest również utrwalonym mitem. - To jedna z form leczenia chorób onkologicznych, która może doprowadzić do całkowitego wyleczenia i ona ma silny fundament w nauce - tłumaczy dr Rafał Maksim. Jak dodaje, od czasu zastosowania radu przez Marie Curie-Skłodowską w leczeniu nowotworów skóry albo guzów powierzchownych, nastąpił dynamiczny rozwój tej formy leczenia. - Zostały wprowadzone akceleratory, czyli bardzo zaawansowane, nowoczesne maszyny, które nie wykorzystują sensu stricte samych pierwiastków promieniotwórczych, tylko są w stanie wytworzyć promieniowanie rentenowskie, którego używamy do napromieniania chorych, do leczenia chorób nowotworowych. Jest to jedna z najnowocześniejszych metod, która w ubiegłych latach wykonała gigantyczny skok w przyszłość - zapewnia specjalista w "Wywiadzie medycznym".

Dobry framing to podstawa?

Wydaje się, że takie słowa powinny uspokajać. Specjaliści chcą zbadać, jakie znaczenie może mieć właśnie dobór słownictwa w relacji lekarz-pacjent.

- W psychologii i ekonomii od lat opisuje się zjawisko tzw. framingu, czyli wpływu sposobu formułowania komunikatu na decyzje ludzi. Dotychczas nie analizowano go jednak systematycznie w kontekście nazewnictwa procedur onkologicznych. Nasze badanie sprawdzi, czy różne określenia tej samej metody leczenia mogą zmieniać poczucie bezpieczeństwa, poziom lęku oraz gotowość do podjęcia terapii - wyjaśnia dr Dominik Wawrzuta, kierownik projektu.

Główną hipotezą jest tu założenie, że terminologia silnie kojarzona z promieniowaniem jonizującym może wywoływać wyższy poziom lęku i niższe poczucie bezpieczeństwa niż język neutralny, ściśle medyczny. Badanie koncentruje się na tym, jak nomenklatura używana w rozmowie z pacjentem może wpływać na te obszary. Jak podkreśla badacz, problem ten wpisuje się w szerszy kontekst dezinformacji zdrowotnej

- Badania wskazują, że nawet 90 proc. pacjentów onkologicznych w trakcie choroby styka się z dezinformacją dotyczącą leczenia. Nie dotyczy to wyłącznie mediów społecznościowych. Analizy prasy amerykańskiej pokazują, że znaczna część publikacji o radioterapii eksponuje ryzyko kosztem rzetelnego opisu korzyści, co może wzmacniać obawy pacjentów - mówi dr Wawrzuta.

Niepotrzebny stres może nasilać efekt nocebo

Walka z dezinformacją nie polega jedynie na prostowaniu faktów. Jak zauważa specjalista, jeśli słownictwo medyczne budzi lęk, pacjent może być bardziej podatny na niesprawdzone przekazy i alternatywne metody leczenia. - Jednocześnie niepotrzebny stres może nasilać efekt nocebo czyli obniżać komfort terapii oraz zaufanie do zespołu medycznego - dodaje.

Dr Warzuta zamierza sprawdzić, czy słowa używane w rozmowie z pacjentem mogą nieświadomie zwiększać jego niepokój jeszcze przed rozpoczęciem leczenia i kształtować postrzeganie terapii.

Projekt zaplanowano na 12 miesięcy. Prace rozpoczęły się w styczniu, a publikacja wyników przewidywana jest pod koniec roku.

Opracowała Agnieszka Pióro/pwojc

Czytaj także: