W czwartą rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie goście "Faktów po Faktach" w TVN24 wspominali pierwszy dzień pełnoskalowej rosyjskiej agresji. Jak mówiła Bianka Zalewska - dziennikarka "Dzień Dobry TVN" i reporterka wojenna - dzień wcześniej powiedziała w pracy, że potrzebuje tygodnia wolnego.
- A 24 lutego o godzinie 7 rano miałam chyba z 20 nieodebranych telefonów. Pojechałam do pracy i od tamtej pory byłam już w niej codziennie. Po pięciu dniach byłam już we Lwowie - opowiadała.
Swoimi doświadczeniami podzieliła się też ukraińska dziennikarka z telewizji Espresso Lesia Vakuliuk. - Obudziłam się rano i spojrzałam na swojego męża. Powiedział, że "zaczęło się". Potem przeczytałam wiadomość od swojego znajomego dziennikarza z Polski, który wcześniej był naszym gościem w Buczy w naszym nowym po remoncie domu. Napisał do mnie: "Lesia, wybacz mi, pomyliłem się. Wojna zaczęła się, a nie wierzyłam w to" - wspominała.
Vakuliuk powiedziała również, że na szczęście przebywała wtedy u swoich rodziców, a nie w Buczy, gdzie w czasie okupacji miejscowości na jej dom spadł jeden z pocisków.
Trzy błędy Władimira Putina
Goście programu byli też pytani o to skąd tyle determinacji ukraińskiego narodu do walki z Rosją. - Myślę, że Ukraińcy nie mieli po prostu wyboru. Oni wiedzą, że albo będą walczyć, albo ich nie będzie - oceniła Zalewska.
Wspomniała przy tym, że na początku wojny mówiło się, że "jeżeli Rosja przestanie walczyć, to nie będzie wojny, ale jeżeli Ukraina przestanie walczyć, to nie będzie Ukrainy".
Zdaniem dziennikarza i deputowanego do Rady Najwyższej Ukrainy Mykoli Kniażyckiego rosyjski przywódca Władimir Putin popełnił trzy błędy, między innymi nie docenił ukraińskiego społeczeństwa. - On miał nadzieję, że wszyscy będą czekać na niego z kwiatami, a społeczeństwo ze sprzętem i z bronią poszło na wojnę - dodał.
Jako drugą rzecz Kniażycki wymienił solidarność z krajami europejskimi i Stanami Zjednoczonymi. - Putin liczył, że nie będzie wsparcia dla Ukrainy od państw Unii Europejskiej, a ta miała takie wsparcie nie tylko od państw, ale i od polskiego społeczeństwa - powiedział. Wyraził przy tym wdzięczność Polakom za wsparcie Ukraińców.
Trzecią rzeczą - mówił - było to, że według Putina prezydent Wołodymyr Zełenski w przypadku wybuchu wojny będzie uciekać, a ukraiński rząd i parlament wstrzyma swoją pracę. - A my wszyscy pracowaliśmy i zostaliśmy w Kijowie - dodał.
Poród dziecka a wojna. "Myślisz już inaczej"
Jak wygląda codzienność Ukraińców w czasie trwającej wojny? Na to pytanie odpowiedziała Vakuliuk, która poinformowała, że na początku lutego urodziła synka. Jak wspominała, po czterech dniach - gdy opuściła szpital położniczy i wróciła do domu swoich rodziców - ona wraz ze swoim kilkudniowym dzieckiem spędzili noc w schronie.
- W tym miasteczku w obwodzie lwowskim, który uważa się za miejsce bezpieczne, jest coś, co interesuje Rosję. Była bardzo głośna noc - opowiadała.
Vakuliuk zaznaczyła też, że przez cztery lata wojny przyzwyczaiła się do takich warunków. - Ale gdy masz dziecko, to myślisz już inaczej. Wtedy myślę: a jak będę go ratować, jak będę go chronić, gdy ta rakieta może spaść na dom mojego ojca? - podkreślała.
Autorka/Autor: Kamila Grenczyn/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Marcin Obara