Prezydent USA Donald Trump ocenił we wtorkowym orędziu o stanie państwa piątkową decyzję Sądu Najwyższego o unieważnieniu części nałożonych przez niego ceł jako "godną pożałowania" i "rozczarowującą". Na sali obecnych było kilkoro sędziów tego organu.
Cła mają zastąpić podatek dochodowy
- Ale dobrą wiadomością jest to, że niemal wszystkie kraje i korporacje chcą utrzymać umowę, którą już zawarły - oznajmił Trump.
- Wierzę, że z biegiem czasu cła wnoszone przez inne kraje w znacznym stopniu zastąpią, tak jak w przeszłości, współczesny system podatku dochodowego, zdejmując wielki ciężar finansowy z ludzi, których kocham - powiedział Trump.
Prezydent przekazał, że utrzymanie nałożonych przez niego globalnych taryf oznacza, że "działania Kongresu nie będą konieczne".
Trump podpisał w piątek rozporządzenie o nałożeniu ceł w wysokości 10 proc. na towary z całego świata. Dzień później ogłosił, że zwiększy stawkę do 15 proc., ale jak dotąd nie podpisał dokumentów wprowadzających to postanowienie w życie.
Trump podsumowuje pierwszy rok
W trakcie orędzia o stanie państwa Trump podsumował przeszło rok swojej drugiej kadencji.
- Kiedy ostatni raz przemawiałem w tej izbie 12 miesięcy temu, odziedziczyłem kraj pogrążony w kryzysie, z gospodarką w stagnacji, inflacją na rekordowym poziomie, szeroko otwartą granicą, horrendalnym naborem do wojska i policji, szerzącą się przestępczością w kraju oraz wojnami i chaosem na całym świecie - powiedział Trump.
- Dziś wieczorem, po zaledwie roku, mogę z godnością i dumą powiedzieć, że dokonaliśmy transformacji, jakiej nikt wcześniej nie widział, i dokonaliśmy przełomu na wieki - dodał prezydent USA i zaznaczył, że "nie będzie powrotu do tego, co było przedtem".
Opracował Wiktor Knowski/ams