Piotr Jacoń: Myśleliśmy, że nasze życie się skończyło. Dziś ledwie ten dzień pamiętamy

Źródło:
tvn24.pl
Spotkanie autorskie z Piotrem Jaconiem w Warszawie
Spotkanie autorskie z Piotrem Jaconiem w WarszawieTVN24
wideo 2/5
Spotkanie autorskie z Piotrem Jaconiem w WarszawieTVN24

- Zacząłem się bać schodzić po kawę. Unikałem rozmów z ludźmi, bo nie chciałem, żeby to pytanie padło. Uświadomiłem sobie, że muszę powiedzieć na głos, jak jest - mówi Piotr Jacoń, dziennikarz TVN24, ojciec transpłciowej córki. Właśnie ukazała się jego druga książka "Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko". Z Piotrem Jaconiem rozmawia Natalia Szostak.

Swoje osoby bohaterskie pytasz o to, jak się czują. A ty, jak się czujesz?

Jestem w trybie zadaniowym. Spotkania, rozmowy, praca.

Brakuje czasu, żeby o to siebie zapytać?

Trochę tak. Ciągle się uczę tego, że nie zawsze trzeba działać. Przez większą część życia wydawało mi się, że to super cecha: przejmowanie odpowiedzialności, rozwiązywanie problemów, branie na siebie coraz więcej. Teraz odkrywam, że nie zawsze.

Skąd to się wzięło u ciebie?

Pewnie z dzieciństwa. Wychowywała mnie mama, ojciec wyjechał do Niemiec, kiedy miałem 4 lata. Niewiele pamiętam z czasów, kiedy byliśmy we troje. Z mamą mieliśmy partnerskie relacje, moje zdanie było ważne, razem decydowaliśmy o tym, co się działo w domu.

Z jednej strony - super, bo miałem dzięki temu poczucie sprawczości. Ale urosło też we mnie poczucie odpowiedzialności za rzeczy, którymi być może jeszcze nie powinienem się był zajmować, bo nie byłem na nie gotowy. To nie pretensja. Raczej spostrzeżenie – po latach i po psychoterapii.

Ale bardzo długo żyłem w przekonaniu, że im więcej wezmę na siebie, tym jestem lepszy, bardziej się nadaję.

Pytałaś jak się czuję - właśnie tak. Ale jestem też szczęśliwy. Mam szczęśliwe życie. Nigdy nawet nie marzyłem, że będę miał rodzinę, żonę, dwie córki, które żyją swoimi własnymi, odrębnymi życiami, i jednocześnie emocjonalnie ciągle są blisko nas.

Od kilku lat rozmawiasz o transpłciowości, napisałeś o tym dwie książki, zrobiłeś kilka reportaży. O czym nie chcesz już rozmawiać?

Niechętnie wracam do chwili, kiedy siedzę z żoną na kanapie i dzwoni do nas dziecko.

Czyli do momentu coming outu.

Także dlatego powstała “Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko” - żeby w kółko nie opowiadać tej samej historii. Bo ciągle byłem o to pytany. Nie chciałem wracać na tę kanapę. Myśmy już dawno jako rodzina z tej kanapy wstali. Jesteśmy w innym miejscu. Jeśli skupimy się tylko na tym jednym punkcie, to nie rozmawiamy w ogóle o tym, co było dalej.

Prawda jest taka, że kiedy siedzieliśmy na tej kanapie, to mieliśmy poczucie, że nie będzie żadnego "dalej". Że nasze życie się skończyło. Mieliśmy poczucie niesprawiedliwości. A z czasem okazało się, że można właściwie zapomnieć o tym, że ta kanapa była. Można się spierać z żoną, czy to się wydarzyło w piątek, czy w poniedziałek. Zależało mi, żeby pokazać zwyczajność tego wspomnienia.

Okładka książki Piotra Jaconia "Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko"materiały wydawnictwa WAB

To był też początek twojego aktywizmu.

Nie planowałem tego, co się wydarzyło. Nie sądziłem, że wywiad dla "Repliki", w którym opowiedziałem, że mam transpłciową córkę, będzie początkiem jakiejś aktywistycznej drogi.

To znaczy?

Ten wywiad wziął się z takich zwyczajnych, codziennych sytuacji. Idę w pracy do automatu z kawą, ktoś mnie pyta: - Jak dzieci? I tu zazwyczaj padają imiona, Hela i to drugie imię, którego nie używamy. I muszę w tej sytuacji wybrać, czy opowiedzieć, co się wydarzyło, zacząć przy tym automacie wykład o transpłciowości, czy odpowiedzieć po prostu: - Luz, okej. Wybierałem to drugie rozwiązanie. Ale im bardziej mówiłem "Luz, okej", tym bardziej czułem…

Że to nieokej.

Że to jest bez sensu. Zacząłem się bać schodzić po kawę. Unikałem rozmów z ludźmi, bo nie chciałem, żeby to pytanie padło. Uświadomiłem sobie, że muszę powiedzieć na głos, jak jest.

To była moja intencja: żebym mógł "chodzić po kawę", czyli normalnie żyć.

Myśleliśmy - moje córki, żona i ja - że to załatwi sprawę. Wykazaliśmy się sporą naiwnością. Szczególnie ja, z moim dziennikarskim doświadczeniem mogłem przewidzieć, co się wydarzy.

Prawniczka: osoby transpłciowe, niebinarne są niewidoczne
Prawniczka: osoby transpłciowe, niebinarne są niewidoczneTVN24

Wiktoria mówi o tym w jednej z rozmów - że nie spodziewaliście się tekstów na portalach plotkarskich.

Okazało się, że nasza osobista historia ma sporą siłę rażenia, zaczyna znaczyć coś dla innych. Niektórzy się w niej odnajdują, inni zaczynają coś więcej rozumieć, bo widzą zwyczajną perspektywę rodzica. I kiedy już zacząłem o tym mówić, to nie było odwrotu.

Nie chcesz wracać do początków, ale ta książka wydaje się podsumowaniem tego okresu: co ten coming out zmienił. Także w waszej rodzinie.

Książka jest dla mnie, dla nas, pretekstem do zrobienia bilansu. Ok, skoro nie jesteśmy już na tej kanapie, to gdzie jesteśmy? I co rzeczywiście się między nami wydarzyło po drodze? I czy wszystko, co się wydarzyło, było ok?

Po coming oucie dała o sobie znać moja zadaniowość. Dostałem takiego turboprzyspieszenia, był we mnie głód tego, żeby pewne rzeczy nadrobić, żeby już się coś zadziało. Ale kiedy działasz tak szybko, to pewne rzeczy robisz na skróty. Nie analizujesz wszystkiego.

Wydawało mi się, że na coming out Wiktorii zareagowaliśmy niemalże wzorcowo, bo od razu weszliśmy w tryb pełnego wsparcia. Ale dopiero po tych kilku latach mam refleksję dotyczącą tego, że perspektywa moja i perspektywa mojej córki na tę samą sytuację mogą być zasadniczo różne. Można być pełnym miłości, mieć najlepsze intencje, a jednocześnie nawzajem się krzywdzić.

Do jakich sytuacji wracałeś?

Pamiętam taką scenę w samochodzie: jedziemy we trójkę, Wiktoria, Hela i ja.

Hela to młodsza córka.

Między nią a Wiktorią jest pięć lat różnicy. Zawsze były bardzo blisko. Po coming oucie coś się wydarzyło, nie były w stanie rozmawiać tak jak wcześniej.

Kiedy Wiktoria zapowiedziała, że przyjedzie do Trójmiasta, wymyśliłem, że odbiorę ją z dworca w Gdańsku, a nie w Gdyni, żebyśmy dłużej pobyli w tym samochodzie razem. Jako dobry ojciec zaplanowałem to tak, żeby dziewczyny się spotkały, bo od momentu wyoutowania nie miały za bardzo okazji ze sobą pogadać.

Jesteśmy więc w samochodzie. Taka niby naturalna sytuacja. I ja, również niby bardzo naturalnie, usadziłem Helę z tyłu, razem z Wiktorią. Rzuciłem coś w rodzaju: - Dziewczyny, siedzicie z tyłu. To sobie pogadacie.

Jak było?

Strasznie. Nie porozmawiały, Hela była najeżona, niemiła.

Myślę, że w tej sytuacji to ja byłem straszny. Coś sobie założyłem. Miałem cały scenariusz, jak ma wyglądać ta rozmowa. A skoro tak nie wyglądała, to miałem pretensje. Nie do siebie, bo przecież chciałem dobrze. Nie do Heli, bo młodsza i jakoś bliżej było mi do jej zagubienia wobec tranzycji. Więc do kogo były pretensje? Do Wiktorii! Bo przecież to ona – tak wtedy uważałem - powinna dać nam wszystkim przestrzeń na przeżywanie naszego bólu.

W domu było jeszcze gorzej, pokłóciłem się z Wiktorią o to, że ona nie widzi naszego cierpienia. Przyjechała do domu, musimy to sobie wszystko poukładać, a ona może tego nie utrudnia, ale na pewno nie ułatwia. Wyobrażasz to sobie? To mówiłem ja, ten wspierający ojciec, kochający, pełen dobrych intencji. Sklejający rodzinę. No cóż, właśnie tak ją sklejałem. Opresyjnie wobec Wiktorii, która wtedy miała być może największe wyzwanie w życiu, też zagubiona, też niepewna, co dalej będzie – Wiktoria, która przyjechała do rodzinnego domu, by poczuć się bezpiecznie. A co dostała?

Teraz myślę, że to wszystko się nie rozpadło głównie dzięki mądrości i sile Wiktorii.

Ta scena samochodowa tylko w jakimś ułamku jest o transpłciowosci. Ona jest przede wszystkim o relacji, o wyobrażeniach, jak ta relacja chcielibyśmy, żeby wyglądała i braku gotowości, by przyjąć, że wygląda inaczej.  

Piotr Jacoń: jestem Ambasadorem z takim zadaniem, że o tę różnorodność trzeba zadbać, jej trzeba pilnować z czułością
Piotr Jacoń: jestem Ambasadorem z takim zadaniem, że o tę różnorodność trzeba zadbać, jej trzeba pilnować z czułościąTVN24

To są słowa klucze do odbioru twojej książki: "założenia", "wyobrażenia", "oczekiwania". I faktycznie nie muszą dotyczyć tożsamości płciowej, ale choćby tego, do jakiej szkoły pójdzie dziecko, czym się będzie interesować, czy samo będzie miało dzieci. Im więcej tych "założeń", tym większa trudność, żeby zobaczyć pod nimi prawdziwą osobę.

Tego dotyczą też moje rozmowy z innymi ojcami transpłciowych dzieci, których w tej książce jest kilka. Bo zależało mi na tym, żeby choć trochę złamać ten stereotyp wspierającej matki i nieobecnego ojca.

Transpłciowość nie jest tu najważniejsza. Rozmawiamy o tym, co się dzieje, gdy pojawia się coś, co nas zaskoczy. Jak się zachowasz? Pozwolisz, żeby to rozwaliło twoje relacje? A może dzięki temu czemuś uda się je wzmocnić? Bo jedno jest pewne - coś się zmieni.

Chyba niełatwo się wraca do takich wspomnień?

Poczułem, że jesteśmy w takim punkcie, że możemy te trudne kwestie omówić i że to nas nie podzieli. Co nie znaczy, że nie bałem się tych rozmów i późniejszej autoryzacji.

Mogliśmy się przestraszyć i stwierdzić, że nie chcemy do tego wracać. Ale chyba na tym polega dojrzałość. Nie ściemniamy, mówimy jak jest. Mamy do siebie zaufanie, ale też wierzymy, że każde z nas ma siłę, żeby przyjąć to, co usłyszy. Nawet, jeśli będzie to trudne.

Jako dziennikarz opowiadasz cudze historie. Jak to jest obrócić mikrofon w swoją stronę?

Kiedy opowiadam o swojej rodzinie i o sobie samym, nie jestem dziennikarzem. Jestem po prostu sobą.

Natomiast dzięki temu doświadczeniu zobaczyłem, jak to jest oddawać swoją historię w cudze ręce, ufając, że się dobrze zrozumiemy. To nie zawsze wychodzi, z różnych przyczyn. Może się zdarzyć, że niewystarczająco dokładnie coś wyjaśnię. Ale zderzam się też z brakiem profesjonalizmu. Sam wiem, jaką wagę ma słowo, przecież robię w tym zawodzie. A zdarza się, że spotykam po drugiej stronie kogoś, kto w ogóle nie słucha, przekręca wypowiedzi w jakichś fundamentalnych kwestiach. Bywa to bardzo frustrujące.

Z drugiej strony, jest to dla mnie pouczające doświadczenie. Odkryłem, jak to jest być po drugiej stronie. Oczywiście, nie można tego wymagać od dziennikarzy, ale myślę, że wielu z nas dobrze by zrobiło, gdyby publicznie opowiedzieli jakąś swoją historię i zobaczyli, co się może stać. Może sprawiłoby to, że w tym zawodzie bylibyśmy trochę bardziej uważni i rzetelni. Ale żeby było jasne – to nie jest tak, że nabrałem takiej autorefleksji, by nie popełniać w relacjach i w zawodzie żadnych błędów. Popełniam je nadal, czasem spektakularne. Ale wszystkie staram się potem analizować.

A jak przeprowadza się wywiady z własną rodziną?

Gdybym miał przed sobą obce osoby, może bardziej bym drążył, dopytywał. I to też jest bardzo ciekawa nauka. Bo mając pamięć tego, jak było trudno o niektórych kwestiach rozmawiać z bliskimi, tym większy mam szacunek do osób, które są dla mnie obce, a jednak potrafią się przede mną otworzyć.

Mówisz, że gdy opowiada się swoją historię, zdarzyć się mogą różne rzeczy. W książce pada pytanie o komentarze w internecie.

Maja Heban, dziennikarka i aktywistka zapytała mnie: "Czy chcesz wiedzieć, co o tobie piszą w miejscach, do których nie zaglądasz?".

Nie chciałem. Wydawało mi się to niepotrzebne, ale uważałem też, że w zdecydowanej większości ludzie mówią o mnie dobrze. W którymś momencie to się zmieniło.

Jak sobie z tym poradziłeś?

Chodziłem już wtedy na terapię. Gdyby nie to, byłoby ciężko.

Dbasz o to, żeby na spotkaniach autorskich były obecne osoby transpłciowe. Dlaczego?

Z dwóch powodów. Pierwszy jest fundamentalny: chodzi o widoczność osób, o których mówimy. O ich podmiotowość. Te osoby nie są anegdotą, tylko konkretnymi ludźmi. Ich obecność na spotkaniach jest też ogromną wartością. Znam ich historię, potrafię o nich opowiadać i czasem to robię, ale kiedy to on/one sami mówią o sobie, widzisz drugiego człowieka, który coś przeżył. To robi wrażenie.

Poza tym ich obecność daje mi poczucie bezpieczeństwa, bo dzięki temu nie muszę brać na siebie całej odpowiedzialności za temat, który jest trudny. Nie na wszystkim się znam, nie mam odpowiedzi na każde pytanie. Oczywiście, jako dziennikarz często opowiadam o rzeczach, których nie doświadczyłem bezpośrednio, ale tu istnieje dodatkowe ryzyko, że coś się nie powiedzie. Że powiem coś nieprecyzyjnie, coś pomylę. I kiedy mam obok siebie osoby transpłciowe, które opowiadają o sobie same, to czuję komfort.

Od początku wiedziałeś, że tak to musi wyglądać?

Tej czujności nauczyła mnie Wiktoria. Kiedy robiliśmy audiobooka do "My, trans", zapytała mnie, kto będzie czytał wypowiedzi osób transpłciowych. W ogóle o tym wcześniej nie pomyślałem. Odezwałem się do Storytel, że jest taka sytuacja i w pierwszej chwili odpowiedzieli, że nie znają transpłciowych osób lektorskich. Ale szybko je znaleźli. I nagraliśmy audiobooka o transpłciowości z transpłciowymi lektorami. Niby oczywiste, a jednak nie.

Zdarzają ci się jeszcze takie sytuacje, że czegoś nie dopatrzysz?

Przed rokiem razem z innymi rodzicami zaangażowaliśmy się w kampanię na rzecz rodzin, w których są osoby transpłciowe. W związku z tą akcją w dniu Widoczności Osób Transpłciowych na antenę TVN24 zaproszono kilka osób. Najpierw występował działacz LGBT i mama jednej z osób, a później miałem się wypowiedzieć ja. Byliśmy dumni z tej kampanii, z tego, że będzie o niej głośno. I nagle na naszej grupie na Facebooku jedna z osób rzuciła takim zdaniem: "Ciekawe, czy zaproszą kogoś transpłciowego?".

Ambroziak: relacja z państwem oparta jest na braku zaufania, kontroli
Ambroziak: relacja z państwem oparta jest na braku zaufania, kontroliTVN24

I okazało się, że nie.

Kiedy się zorientowaliśmy, że tak się stało, szybko dałem znać redakcji. Udało się doprosić Antona Ambroziaka.

Przy planowaniu tego, kto zostanie zaproszony, nie było złych intencji. Może jakiś rodzaj rutyny i braku czujności.  

Dlatego tak ważna jest reprezentacja. Jeśli w zespole pracującym nad programem są kobiety, jest mniejsza obawa, że np. o aborcji będzie rozmawiało czterech panów.

Tak, to kwestia poruszania się po koleinach myślowych. Działania bez zastanowienia, z automatu.

Ja to rozumiem. Te koleiny są wygodne, można puścić kierownicę, a samochód dalej jedzie prosto. Jeżeli czegoś mnie nauczyły ostatnie lata, to tego, żeby jak najczęściej łapać za kierownicę i wyjeżdżać z tych kolein. Też jest fajnie, chociaż trochę trzęsie.

Autorka/Autor:Natalia Szostak

Źródło: tvn24.pl

Pozostałe wiadomości

Chorwacka policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o podłożenie ognia w okolicach Trogiru. W czwartek pożar podszedł bardzo blisko kompleksów hotelowych, zagrażając bezpieczeństwu ponad 4000 ludzi, a w niedzielę wciąż trwało jego dogaszanie.

Miał podpalić las, został wyciągnięty z autobusu za nogi

Miał podpalić las, został wyciągnięty z autobusu za nogi

Źródło:
PAP, index.hr, tvnmeteo.pl

46-letnia Polka doznała poważnych obrażeń w wyniku przewrócenia się quada, którym jechała na chorwackiej wyspie Veliki Brijun - podała istryjska policja. Do wypadku doszło w piątek. Wypożyczonego quada prowadził 48-letni Polak.

Przewrócił się quad. Polka ranna na chorwackiej wyspie

Przewrócił się quad. Polka ranna na chorwackiej wyspie

Źródło:
index.hr, tvn24.pl

Mały chłopiec uległ poważnemu wypadkowi na placu zabaw na campingu. Dziecko najprawdopodobniej zaplątało się w linki i poddusiło się. Czterolatek trafił do szpitala śmigłowcem ratowniczym.

Podduszony czterolatek. Zaplątał się w linki na placu zabaw

Podduszony czterolatek. Zaplątał się w linki na placu zabaw

Źródło:
Kontakt24 / tvn24.pl

Po całej serii upalnych dni, temperatura coraz rzadziej będzie przekraczać 30 stopni. Jaka pogoda będzie towarzyszyła nam na przełomie lipca i sierpnia? Sprawdź długoterminową prognozę pogody na 16 dni przygotowaną przez Tomasza Wasilewskiego.

Pogoda na 16 dni: lato całkowicie zmieni swoje oblicze

Pogoda na 16 dni: lato całkowicie zmieni swoje oblicze

Źródło:
tvnmeteo.pl

W niedzielę rano w polu rzepaku w powiecie żywieckim rozbił się samolot. To lekka maszyna sportowa Prząśniczka J1B. Strażacy zastali na miejscu wypadku pożar. Po jego ugaszeniu odnaleźli w środku ciało 75-letniego pilota.

Samolot w ogniu, pilot nie żyje

Samolot w ogniu, pilot nie żyje

Źródło:
tvn24.pl, PAP

Dziewczynka, która zgubiła się na plaży w Międzyzdrojach, po odnalezieniu przez ratowników, szybko wpadła w objęcia taty. Moment, w którym córka dostrzegła ojca, nagrał operator drona WOPR.

Ojciec na kolanach, zaginiona córeczka pada mu w ramiona

Ojciec na kolanach, zaginiona córeczka pada mu w ramiona

Źródło:
tvn24.pl

Sobotni nalot na rebeliantów Huti w Jemenie, przygotowany w rekordowym tempie, był jedną z najdalszych operacji izraelskiego lotnictwa w historii - pisze dziennik "Israel Hajom". Dystans wynosił około 1800 kilometrów. W uderzeniu brało udział kilkadziesiąt samolotów.

Tak Izrael przeprowadził nalot na bojowników Huti

Tak Izrael przeprowadził nalot na bojowników Huti

Źródło:
PAP

Władze hiszpańskiego miasta Calpe zakazały turystom "rezerwowania" miejsc na plaży poprzez zostawianie tam krzeseł, parasoli czy leżaków. Plażowiczom, którzy nie zastosują się do nowych regulacji, grozi kara w wysokości 250 euro, czyli około 1070 złotych.

Będą kary za "rezerwowanie" miejsc na plaży. Władze ostrzegają turystów

Będą kary za "rezerwowanie" miejsc na plaży. Władze ostrzegają turystów

Źródło:
CNN

Jacek Jaworek nie zmieniał wyglądu. Wyglądał prawie tak samo jak trzy lata temu - dowiedział się nieoficjalnie reporter TVN24. Dzień wcześniej informował, że na nagraniu z kamery monitoringu, umieszczonej w pobliżu miejsca, gdzie odnaleziono ciało Jaworka, widać, że mężczyzna oddał dwa strzały, jeden z nich okazał się celny. Na ciele zmarłego ma być też widoczne znamię, które Jaworek posiadał.

Jacek Jaworek nie zmieniał wyglądu. Kolejne nowe informacje reportera TVN24

Jacek Jaworek nie zmieniał wyglądu. Kolejne nowe informacje reportera TVN24

Źródło:
tvn24.pl

Zwarcie instalacji to prawdopodobna przyczyna pożaru samochodu, do którego doszło w Oświęcimiu. Pojazdem podróżowała trzyosobowa rodzina.

Auto spłonęło na skrzyżowaniu

Auto spłonęło na skrzyżowaniu

Źródło:
tvn24.pl

Płace rosną, ale brakuje rąk do pracy. - Z pracownikami jest problem, szczególnie tymi sezonowymi - mówi właściciel sieci hoteli nad morzem. Specjaliści mówią o napiętej sytuacji, a problem może się jeszcze pogłębiać.

Problemy z pracownikami sezonowymi. "Zrezygnowałam, moja psychika jest ważniejsza"

Problemy z pracownikami sezonowymi. "Zrezygnowałam, moja psychika jest ważniejsza"

Źródło:
tvn24.pl

Trzęsienie ziemi odnotowano u wybrzeży Krety w niedzielny poranek. Wstrząsy miały magnitudę 5,3. Od soboty aktywność sejsmiczna w regionie wzrosła, a sytuacja jest na bieżąco monitorowana.

Trzęsienie o magnitudzie 5,3 u wybrzeży Krety

Trzęsienie o magnitudzie 5,3 u wybrzeży Krety

Źródło:
ERT News, naftemporiki.gr

Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych zawalenia się mostu w północno-środkowych Chinach. Jak podały lokalne media, do rzeki wpadło 25 pojazdów. Do zdarzenia doszło po ulewach, jakie wystąpiły w piątek nad tą częścią Państwa Środka. Nad kraj nadciągają dalsze burze.

Samochody wpadły do rzeki. Los dziesiątek osób pozostaje nieznany

Samochody wpadły do rzeki. Los dziesiątek osób pozostaje nieznany

Źródło:
PAP, Reuters

Kary i jakieś większe nasilenie penalizacji nieszczepienia dzieci może spowodować efekt wręcz odwrotny, czyli jeszcze większe usztywnienie postaw antyszczepionkowych - mówił w TVN24 doktor Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny. Odniósł się w ten sposób do niskiej wyszczepialności na odrę. - W mediach przeważa głos, że teraz sanepid będzie powszechnie nakładał kary na wszystkich i w ogóle będzie teraz jakieś polowanie na czarownice. Nie, planujemy wręcz przeciwnie - podkreślił.

"Polowania na czarownice" nie będzie. "Planujemy zmniejszenie dolegliwości kar za brak szczepień"

"Polowania na czarownice" nie będzie. "Planujemy zmniejszenie dolegliwości kar za brak szczepień"

Źródło:
TVN24

Mieszkaniec Garwolina przejął się losem małego dzika. Przygarnął do mieszkania w bloku zwierzę, która błąkało się po lesie. Sąsiedzi wezwali policję. Mężczyźnie grozi odpowiedzialność karna.

Przygarnął do mieszkania małego dzika. Sąsiedzi wezwali policję

Przygarnął do mieszkania małego dzika. Sąsiedzi wezwali policję

Źródło:
PAP

W sobotę w Lotto padła główna wygrana w wysokości 2 milionów złotych. Tym razem nikt nie trafił szóstki w Lotto Plus. Oto wyniki Lotto i Lotto Plus z 20 lipca 2024 roku.

Padła szóstka w Lotto

Padła szóstka w Lotto

Źródło:
tvn24.pl

Krajowy Komitet Demokratyczny poinformował w sobotę, że partia planuje formalnie nominować Joe Bidena jako swojego kandydata na prezydenta podczas wirtualnego głosowania na początku sierpnia. On sam ignoruje apele o wycofanie się z wyścigu o najwyższy urząd.

Demokraci planują nominować Bidena na prezydenta na początku sierpnia     

Demokraci planują nominować Bidena na prezydenta na początku sierpnia     

Źródło:
PAP

BBC poinformowało o możliwym odnalezieniu w Himalajach ciała Milana Sedlaczka, który w zamarzł podczas wspinaczki na Lhotse w 2012 roku. Armia nepalska miała odnaleźć dokumenty Czecha. MSZ w Pradze nie potwierdził, że odnaleziono szczątki czeskiego alpinisty.

Operacja w "strefie śmierci". BBC: wśród znalezionych szczątków może być alpinista zmarły 12 lat temu

Operacja w "strefie śmierci". BBC: wśród znalezionych szczątków może być alpinista zmarły 12 lat temu

Źródło:
PAP

Włoski dziennik "Il Resto del Carlino" opisał historię 99-letniej mieszkanki Piemontu i "nadzwyczaj nieszczęśliwego" dla niej zbiegu okoliczności. Gdy kierowcy z Bolonii płacą smartfonem za otrzymany mandat, w jej domu dzwoni telefon. Jak powiedziała seniorka bolońskiej gazecie, takich telefonów jest nawet 20 dziennie.

"Nadzwyczaj nieszczęśliwy zbieg okoliczności". Seniorka otrzymuje nawet 20 telefonów dziennie

"Nadzwyczaj nieszczęśliwy zbieg okoliczności". Seniorka otrzymuje nawet 20 telefonów dziennie

Źródło:
PAP

W pobliżu rzeki Evros, na granicy grecko-tureckiej, w sobotę późnym wieczorem padły strzały. Ranny został grecki policjant graniczny. Jak poinformowały w niedzielę greckie władze, strzały oddano z terytorium Turcji.

Strzały na granicy grecko-tureckiej, ranny grecki policjant

Strzały na granicy grecko-tureckiej, ranny grecki policjant

Źródło:
PAP

Członek greckiej mniejszości w Albanii, eurodeputowany reprezentujący w PE Grecję, wrócił do odbywania kary więzienia w Tiranie za oszustwa wyborcze. Celę opuścił tylko na pięć dni, w ciągu których został zaprzysiężony na inauguracyjnej sesji Parlamentu Europejskiego.

Na kilka dni wyszedł na wolność, został zaprzysiężony w PE. "Nie jest mi przykro, że wracam do celi"

Na kilka dni wyszedł na wolność, został zaprzysiężony w PE. "Nie jest mi przykro, że wracam do celi"

Źródło:
PAP

Jeśli Marcin Romanowski nie ma nic do ukrycia, niech stanie w prawdzie, zrzeknie się immunitetu - powiedziała w "Kawie na ławę" w TVN24 europosłanka KO Marta Wcisło. Poseł PiS Marcin Horała ocenił, że zarzuty wobec byłego wiceministra sprawiedliwości są "bzdurne". - Cała Polska słyszała nagrania. Dziwię się panu, że pan chce ręczyć za takiego człowieka, którego wcześniej, czy później ręka sprawiedliwości dosięgnie - ripostował mu wiceszef MSZ Andrzej Szejna (Lewica).

Romanowski "skryje się wszędzie, nawet do mysiej nory, żeby tylko nie ponieść odpowiedzialności"

Romanowski "skryje się wszędzie, nawet do mysiej nory, żeby tylko nie ponieść odpowiedzialności"

Źródło:
TVN24

Na autostradzie A2 pod Grodziskiem Mazowieckim zapaliła się ciężarówka, przewożąca warzywa. Pojazd stanął w płomieniach, a nad okolicą unosił się gęsty dym. Do akcji gaśniczej ruszyli strażacy.

Ciężarówka w ogniu. Buchające płomienie i gęsty dym na autostradzie

Ciężarówka w ogniu. Buchające płomienie i gęsty dym na autostradzie

Źródło:
tvnwarszawa.pl
Głośnik na plecach, "walec" na szyi, dudniąca reklamówka. Już są nerwy, a powstają kolejne bloki 

Głośnik na plecach, "walec" na szyi, dudniąca reklamówka. Już są nerwy, a powstają kolejne bloki 

Źródło:
tvn24.pl
Premium

Pełnia Koźlego Księżyca widoczna była na naszym niebie. Srebrny Glob nie wyglądał wcale na srebrny, ale przyjął charakterystyczną dla lata złotawą barwę. Zdjęcia otrzymaliśmy na Kontakt 24.

Srebrny Glob w odcieniach złota. Koźli Księżyc oczami Reporterów 24

Srebrny Glob w odcieniach złota. Koźli Księżyc oczami Reporterów 24

Aktualizacja:
Źródło:
space.com, timeanddate.com, Kontakt 24, tvnmeteo.pl

IMGW wydał ostrzeżenia meteorologiczne. W większości województw w niedzielę obowiązywać mają alarmy drugiego stopnia przed upałem. Wysoka temperatura utrzyma się miejscami do poniedziałku.

IMGW ostrzega. Upał ogarnie prawie cały kraj

IMGW ostrzega. Upał ogarnie prawie cały kraj

Źródło:
IMGW

30-letni nurek utonął w jeziorze Hańcza (Podlaskie). Policja bada przyczyny jego śmierci. W tym roku to pierwszy przypadek utonięcia nurka w tym najgłębszym polskim jeziorze.

Nurek nie wypłynął z najgłębszego jeziora w Polsce

Nurek nie wypłynął z najgłębszego jeziora w Polsce

Źródło:
PAP

Mieszkanka Żarowa w województwie dolnośląskim padła ofiarą oszustwa po wystawieniu na sprzedaż dziecięcej hulajnogi. 47-latka uwierzyła oszustom podszywającym się pod pracowników portalu ogłoszeniowego, w wyniku czego straciła spore oszczędności. Policja przypomina, by w trakcie transakcji internetowych zachować ostrożność oraz rozwagę.

Chciała sprzedać hulajnogę, straciła 18 tysięcy złotych

Chciała sprzedać hulajnogę, straciła 18 tysięcy złotych

Źródło:
PAP, KPP w Świdnicy

Naukowcy z NASA byli oszołomieni, gdy skała, po której przejechał 30 maja łazik Curiosity, pękła, ujawniając coś, czego nigdy wcześniej nie widziano na Czerwonej Planecie: żółte kryształy siarki.

Niespodzianka w marsjańskiej skale. Co odkrył łazik Curiosity?

Niespodzianka w marsjańskiej skale. Co odkrył łazik Curiosity?

Źródło:
NASA, phys.org

Polska ma fantastyczne plenery, miasta, w których można nagrywać, ale to się po prostu nie opłaca. To jest podstawowy problem, który trzeba rozwiązać, żeby przemysł filmowy zaczął kręcić się na dużo wyższych obrotach - mówił w programie Wstajesz i Weekend Maciej Sojka, producent filmowy, dziennikarz i pierwszy szef TVN24.

"Te limity naprawdę zaciskają pętlę na polskim filmie"

"Te limity naprawdę zaciskają pętlę na polskim filmie"

Źródło:
TVN24

Baltic Opera Festival ruszył w sobotę. Publiczność zgromadzona w Operze Leśnej w Sopocie mogła obejrzeć operę Giacomo Pucciniego "Turandot". Tomasz Konieczny, dyrektor artystyczny festiwalu mówił w TVN24, że był pod ogromnym wrażeniem. - Jako dyrektor artystyczny jestem w pełni zadowolony, szczęśliwy i gratuluję wszystkim twórcom, którzy wzięli udział w tym spektaklu - dodał.

"Turandot" Pucciniego na Baltic Opera Festival. "Wrażenia fantastyczne"

"Turandot" Pucciniego na Baltic Opera Festival. "Wrażenia fantastyczne"

Źródło:
TVN24