Całą tą niecodzienną historię opisał "Dziennik Łódzkim".
Nastolatek starannie przygotował się do trasy liczącej 220 km. Zabrał śpiwór, plecak i namiot. Wyruszył w czwartek przed godziną ósmą rano.
Zaalarmowani przez ojca policjanci zawiadomili wszystkie komendy i komisariaty znajdujące się wzdłuż drogi, którą miał jechać nastolatek. Na przypuszczalną trasę eskapady chłopaka wysłano patrole.
Jeden z nich w czwartek po godz. 22 zauważył Patryka. Chłopiec, zamiast rozbić na noc namiot, zawzięcie pedałował - relacjonuje gazeta. Nastolatek dojeżdżał do Kępna, co oznacza, że pokonał dwie trzecie trasy.
Źródło: "Dziennik Łódzki"