- W miejscowości Kozaki w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie trwa rozległy pożar lasu i nieużytków rolnych.
- Do trudnej akcji gaśniczej ruszyły setki strażaków, wspieranych przez śmigłowiec i samoloty gaśnicze.
- W trakcie działań ratowniczych doszło do katastrofy samolotu, w wyniku której zginął pilot.
- W południe zebrał się sztab kryzysowy z udziałem premiera. Przedstawiciele służb przekazali niepokojące informacje.
Ogień pojawił się we wtorek na terenie Nadleśnictwa Józefów i objął las oraz nieużytki rolne. Akcja gaśnicza ma miejsce w powiatach biłgorajskim, zamojskim i tomaszowskim. Nie ma informacji o zagrożeniu dla budynków.
Droga wojewódzka numer 849 w środę po południu pozostaje zablokowana. Policjanci kierują podróżujących na objazdy: od strony Józefowa na Aleksandrów, a od strony Obszy przez Łukową i Księżpol na drogę wojewódzką nr 835.
W wyniku upadku samolotu gaśniczego M18 Dromader zginął pilot maszyny. W środę w miejscu tragedii rozpoczęły się oględziny z udziałem prokuratora.
Niepokojące informacje na sztabie kryzysowym
W południe odbył się sztab kryzysowy, w którym brał udział premier Donald Tusk. W Biłgoraju jest minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, który zdalnie opowiedział szefowi rządu o sytuacji na Lubelszczyźnie. Polityk poinformował, że choć rano sytuacja się normowała, to dzień "przyniósł troszkę zaskoczeń i nowej eksplozji, jeśli tak można powiedzieć, ognia". - To, co niepokoi, panie premierze, to to, że około godziny temu zaczęło bardzo mocno wiać. To stwarza bardzo realne ryzyko - podkreślił szef MSWiA.
Podczas sztabu kryzysowego stało się jasne, że sytuacja się komplikuje. - Niestety wiatr, który nasila się z godziny na godzinę i z tego, co obserwujemy tutaj, wewnętrzne prognozy (wskazują, że – red.) do 17, będzie silniejszy. Jest północno-wschodni. Obawiamy się, że teraz tył pożaru zmieni się w front pożaru - powiedział w trakcie posiedzenia nadbryg. Wojciech Kruczek, komendant główny Państwowej Straży Pożarnej.
Do akcji zadysponowano dwa policyjne śmigłowce Black Hawk, cztery śmigłowce Lasów Państwowych i cztery samoloty gaśnicze Dromader. W najbliższych godzinach do akcji ma zostać skierowany wojskowy dron FlyEye, pomocny w lokalizowaniu źródeł pożaru.
W akcję zaangażowana jest też między innymi Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego, terytorialsi, przedstawiciele Lasów Państwowych i inne służby. Według informacji przekazanych przez komendanta głównego PSP, do walki z żywiołem skierowano w środę 101 zastępów strażaków - to 372 ratowników. Wspiera ich między innymi około 50 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej, a także ponad stu policjantów.
Brygadier Rafał Goliszek, zastępca komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie, powiedział dziennikarzom wczesnym popołudniem, że sztab został wycofany i przeniesiony w nowe miejsce dla bezpieczeństwa ratowników.
- Planujemy nową taktykę, nowe rozlokowanie sił i środków (...) w bezpieczne miejsca i (podjęcie - red.) próby ograniczenia rozprzestrzeniania się pożaru. Jak widzimy, warunki atmosferyczne nie pomagają - powiedział zastępca komendanta. Podkreślił, że trudno jest ocenić, jak długo jeszcze potrwają działania.
Goliszek podkreślił, że strażacy skupiają się na tym, by obronić przed ogniem pobliską miejscowość. Zaznaczył, że nie można już mówić, że pożar jest opanowany - jak podano wcześniej.
Wsparcie z innych regionów
Wczesnym rankiem strażacy podmieniali ratowników, którzy przez całą noc walczyli z pożarem. W okolice Biłgoraju skierowano także kilka modułów GFFF - to wyspecjalizowane jednostki Państwowej Straży Pożarnej przeznaczona do gaszenia pożarów lasów z ziemi.
Małopolska straż pożarna przekazała w porannym komunikacie, że do powiatu biłgorajskiego została skierowana kompania gaśnicza SMOK I. W jej skład wchodzi 19 pojazdów i 69 strażaków.
Według przekazanych rano informacji, do najbliższych zabudowań jest około sześciu kilometrów.
Według prognoz IMGW wieczorem mogą pojawić się przelotne opady, jednak trudno określić, gdzie spadnie deszcz. W dodatku jutro pogoda ma być podobna do tej, która w środę utrudnia strażakom pracę. - W jednym zdaniu można powiedzieć, że pogoda nie sprzyja i tak będzie do godzin wieczornych jutro – powiedział dyrektor Instytutu Meterologii i Gospodarki Wodnej, profesor Robert Czerniawski.
- Tego się obawialiśmy – skomentował premier Donald Tusk podczas sztabu kryzysowego. – Nie ma co robić sobie iluzji z prognoz, które mówią o możliwości przelotnych opadów deszczu na Lubelszczyźnie, w okolicach Biłgoraju. Raczej niestety pogoda nie jest naszym sprzymierzeńcem (…). Pogoda za was tego nie załatwi – dodał szef rządu.
Pożar już się "stabilizował"
Wcześniej, krótko przed godziną 4.30, Kierwiński przekazał, że jest po spotkaniu sztabu kryzysowego w powiecie biłgorajskim. "Na tę chwilę sytuacja stabilizuje się. Pożar przestał się rozprzestrzeniać. Sytuacja jest nadal na bieżąco monitorowana. Kolejne decyzje Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej rano - w zależności od rozwoju sytuacji" - napisał.
Starosta biłgorajski Andrzej Szarlip ocenił, że w wyniku pożaru na Lubelszczyźnie zniszczeniu uległo ponad 100 hektarów lasu. - W dalszym ciągu mamy linię ognia o długości około 800 metrów; mamy nadzieję, że ogień uda się zahamować - poinformował starosta w środę na porannym briefingu.
Na miejsce akcji gaśniczej w Nadleśnictwie Józefów na Lubelszczyźnie udała się również minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. - Na Lubelszczyźnie, jak w wielu innych województwach, przez ostatnie tygodnie nie padało. Mamy już bardzo suchą ściółkę leśną i te warunki niestety sprawiają, że na rozprzestrzenianie się tego typu pożarów tereny leśne są szczególnie podatne - zwróciła uwagę.
- Zadanie czeka nas jeszcze wielogodzinne, a może i nawet wielodniowe, związane z dogaszaniem tych tlących się elementów pod ściółką - mówił rano nadbrygadier Wojciech Kruczek z Państwowej Straży Pożarnej.
Nowy alert RCB. Objął większy obszar
Do odbiorców w powiecie biłgorajskim został wysłany alert RCB, w którym zaapelowano o to, by nie otwierać okien i słuchać poleceń służb. Po południu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaktualizowało komunikat, ostrzegając przed dużym zagrożeniem pożarowym lasów osoby przebywające w województwach
Lasy Państwowe: prawdopodobnie początek w lasach prywatnych
Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie Jan Kowal mówił na antenie TVN24, że alarm został ogłoszony we wtorek między godziną 15 i 16.
- Miejscem powstania (pożaru - red.) były prawdopodobnie lasy prywatne i przeszedł do lasów państwowych. Jego powierzchnia, a jednocześnie warunki, bardzo silny, porywisty wiatr, doprowadziły do tego, że bardzo szybko się rozprzestrzenił - powiedział Kowal.
Przedstawiciele Lasów Państwowych przekazali, że pożar jako pierwsza zauważyła pracownica punktu obserwacyjnego przy Nadleśnictwie Józefów.
Źródło: tvn24.pl, PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Wojtek Jargiło