- Żeby było jasne, to nie jest tak, że chcę zabierać dzieciom plac zabaw. Zupełnie nie o to w tym chodzi – zastrzega Kamila Florek, lubelska radna miejska z dzielnicy Bronowice.
Plac zabaw mieści się obok basenu miejskiego przy ul. Łabędziej. Powstał wtedy, kiedy basen, czyli w 2014 roku. Do radnej zwrócili się okoliczni mieszkańcy, którzy chcieliby zastąpić plac zabaw wybiegiem dla psów. Radna napisała więc interpelację do prezydenta miasta. Wniosek popiera też zarząd dzielnicy.
Mieszkanka: nie ma dzieci, są osoby pijące alkohol
- Widzę ten plac z okna. Już od lat nie ma tu dzieci. Wieczorami pojawiają się za to osoby pijące alkohol, które dewastują huśtawki i inne zabawki. Potem MOSiR (Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który zarządza obiektem – przyp. red.) je naprawia i tak w kółko - mówi Barbara Wiecheć, jedna z okolicznych mieszkanek.
Dodaje, że istnienie tego placu nie ma sensu również z tego względu, że dosłownie 150 metrów dalej zlokalizowany jest inny plac zabaw przy Szkole Podstawowej nr 33, z którego dzieci korzystają.
Najbliższy wybieg dla psów trzy kilometry dalej
- W pobliżu są też inne place zabaw. Natomiast jeśli chodzi o wybieg dla psów, to najbliższy jest aż w Parku Ludowym, czyli jakieś trzy kilometry samochodem. W naszej dzielnicy nie ma takiego miejsca, żeby można było spuścić psa z kagańca, by sobie pobiegał, a czworonogów w naszej dzielnicy przybywa - mówi mieszkanka.
Zaznacza, że choć z radną spotkało się osiem osób, pomysł popiera bardzo wielu mieszkańców.
- Od lat mówi się o tym, że nie ma u nas gdzie wyprowadzać psów, natomiast ostatnio pojawił się pomysł, żeby zbudować wybieg właśnie w miejscu tego placu zabaw. Tym bardziej, że ostatnio plac został po raz kolejny zniszczony - podkreśla Wiecheć.
MOSiR na bieżąco sprząta i naprawia
Bartosz Orłowski, rzecznik MOSiR "Bystrzyca", potwierdza, że zdarzają się dewastacji. Chodzi też o forsowanie ogrodzenia placu oraz zniszczenia klamki i zamka w bramce wejściowej. Na placu zostawiane są też butelki i niedopałki.
"W takich sytuacjach pracownicy na bieżąco przeprowadzają prace sprzątające oraz naprawcze" - pisze nam w mailu.
Dodaje, że ostatnie takie prace na zostały wykonane na początku lipca, natomiast w sierpniu rada dzielnicy Bronowice zwróciła się z wnioskiem o całkowitą likwidację placu zabaw.
"Żadna oficjalna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła" - zaznacza rzecznik.
A może plac na festyny?
Andrzej Szyszko, przewodniczący zarządu dzielnicy Bronowice, komentuje że choć pomysł na zastąpienie placu zabaw wybiegiem dla psów jest dobry, to jednak może być niewykonalny, Z tego względu, że wybieg byłby zlokalizowany zbyt blisko budynku pływalni.
- Plac zabaw można byłby przekształcić w miejsce, na którym mogłyby się odbywać cykliczne festyny, natomiast wybieg dla psów mógłby powstać na terenie miejskim przy ulicach Plagego i Laśkiewicza. Jest tam dość miejsca, a wokół nie ma zbyt blisko budynków - mówi Szyszko.
Wybieg co najmniej 10 metrów od basenu
Władze miasta, odpisując na interpelację złożoną przez radną Kamilę Florek, zaznaczyły, że choć budowa wybiegu dla psów w sąsiedztwie basenu nie jest zakazana, to wymaga ona spełnienia wymogów sanitarnych i budowlanych.
"Zgodnie z prawem budowlanym wybiegi dla psów powinny zachować dystans co najmniej 10 metrów od okien pomieszczeń przeznaczonych na stały pobyt ludzi (ze względu na hałas i zapachy) oraz nie mogą być lokalizowane w miejscach narażonych na uciążliwości zapachowe tj. w odległości mniejszej niż 10-12 metrów od czerpni powietrza hali basenowej" – czytamy w odpowiedzi.
Władze planują utworzenie na Bronicach wybiegu dla psów (być może przy ul. Plagego i Laśkiewicza, lecz wymaga to jeszcze analiz), ale nie musi to oznaczać likwidacji placu zabaw przy pływalni.
"Tworzyć nowe, a nie zastępować jedne drugimi"
Jak odpisała nam Monika Głazik z biura prasowego prezydenta miasta "(…) najlepszym rozwiązaniem jest tworzenie różnych przestrzeni, które mogą funkcjonować obok siebie i odpowiadać na potrzeby różnych grup mieszkańców, a nie zastępowanie jednej funkcji drugą".
Wskazuje, że "same incydenty wskazywane przez przedstawicieli rady dzielnicy nie powinny jednak być jedynym argumentem przesądzającym o zmianie funkcji danego miejsca np. na plac festynów".
Jeśli są zakłócenia porządku, to nie są one zgłaszane
"Jeśli chodzi o zgłaszane przypadki zakłócania porządku czy dewastacji, z informacji uzyskanych od Straży Miejskiej Miasta Lublin wynika, że nie odnotowywano zgłoszeń dotyczących zakłócania porządku w tym miejscu" – pisze nam Głazik.
Podobnie zresztą informuje podinsp. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji, który mówi, że chociaż zgłoszenia w tym rejonie się zdarzają, to ich liczba nie jest duża.
– Być może jest tak, że mieszkańcy widząc coś niepokojącego nie zgłaszają tego faktu – zaznacza policjant.