Jak poinformowała prokurator Aleksandra Piasta-Pokrzywa, w poniedziałek odczytano akt oskarżenia i rozpoczęto postępowanie sądowe.
Rozprawa w trybie niejawnym
To pierwsza, niejawna rozprawa w sprawie posiadani i wybuchu granatnika. Oskarżonym jest były komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk.
Piasta-Pokrzywa przekazała, że nie jest znany kolejny termin rozprawy, ale prawdopodobnie będzie to grudzień. Zapytana, czy Szymczyk złożył wyjaśnienia, odpowiedziała tylko, że "pierwsza rozprawa trwała długo, mogę to pozostawić państwa wnioskom".
Przypomniała, że rozprawa jest prowadzona w trybie niejawnym "z uwagi na sytuację w kraju i bezpieczeństwo państwa". Wnioskowała o to warszawska prokuratura okręgowa.
Najpierw pokrzywdzony, potem podejrzany
Gen. Szymczyk miał na początku status pokrzywdzonego w sprawie. Prokurator Piasta-Pokrzywa wyjaśniła, że postępowanie, które zostało wszczęte bezpośrednio po zdarzeniu, było prowadzone "w sprawie" i w tym postępowaniu Szymczyk miał status pokrzywdzonego.
- Jednak po przejęciu postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie i dołączeniu go do wszystkich zawiadomień złożonych przez MSWiA oskarżony utracił ten status. Bycie pokrzywdzonym to nie jest dowolność ze strony prokuratora. Powinna wynikać z przepisów prawa i okoliczności sprawy. Warszawska prokuratura okręgowa uznała, że to nie status pokrzywdzonego jest właściwy, lecz status podejrzanego - dodała.
Kilka prób rozpoczęcia procesu
Jak przypomniała wcześniej reporterka TVN24 Michalina Czepita, choć akt oskarżenia w sprawie wybuchu granatnika w Komendzie Głównej Policji wpłynął do sądu w styczniu ubiegłego roku, to początek procesu był wielokrotnie przesuwany. - Najpierw były problemy z salą, dlatego ta rozprawa była przekładana. Później wielokrotnie obrona składała wnioski o odroczenie procesu. Sąd się do nich dostosował - powiedziała reporterka.
Ostatecznie proces ruszył w poniedziałek przed godziną 11. Gen. Jarosław Szymczyk stawił się w sądzie wraz z adwokatem. Nie odpowiadał na pytania dziennikarzy. - To, co było na sali sądowej, jest objęte tajemnicą, nie mogę nic mówić - uciął wychodząc z sądu.
Były komendant główny oskarżony
Akt oskarżenia w sprawie byłego komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka został przesłany do Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów pod koniec stycznia 2025 roku.
Szymczyk został oskarżony o to, że w dniach 12-14 grudnia 2022 roku miał granatnik RGW-90 bez wymaganej koncesji. Były szef policji oskarżony jest też o przewiezienie granatnika z Ukrainy do Polski bez zgłoszenia tego funkcjonariuszom Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli na drogowym przejściu granicznym w Dorohusku, a także o to, że 14 grudnia 2022 roku w siedzibie KGP przy ul. Puławskiej w Warszawie "nieumyślnie sprowadził zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób przebywających na terenie KGP i mieniu w wielkich rozmiarach w postaci budynku KGP".
"W ten sposób, że dokonał zwolnienia zabezpieczeń granatnika RGW-90, a następnie doprowadził do jego wystrzału i gwałtownego wyzwolenia energii, powodującego uszkodzenie konstrukcji pomieszczeń Komendy Głównej Policji i stwarzającego zagrożenie wybuchem pocisku zawierającego ładunek wybuchowy w postaci oktogenu, do eksplozji którego nie doszło z uwagi na nieuzbrojenie się pocisku w małej przestrzeni, tj. o czyn z art. 163 § 1 pkt 3 i § 2 kk (sprowadzenie zdarzenia powszechnie niebezpiecznego – red.)" - wyjaśniła warszawska prokuratura.
Prokuratura uzyskała opinię z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia, z której wynika, że granatnik RGW-90 był sprawny, ustawiony na tryb HESH (burząco-odłamkowy). Ponadto jest to broń o przeznaczeniu wojskowym, na posiadanie której nie ma możliwości uzyskania pozwolenia przez osobę cywilną.
Czyn pierwszy zarzucany Szymczykowi zagrożony jest karą więzienia od sześciu miesięcy do ośmiu lat, a drugi grozi więzieniem od trzech miesięcy do pięciu lat.
Wybuch granatnika w siedzibie KGP
Do eksplozji doszło w połowie grudnia 2022 roku po wizycie Szymczyka w Ukrainie. Były komendant - jak sam tłumaczył w mediach - od szefów tamtejszych służb dostał w prezencie zużyte granatniki. Przywiózł je do Polski. Jeden z nich wybuchł na zapleczu jego gabinetu. Komendant został ranny w ucho.
W tej sprawie MSWiA rozpoczęło kontrolę w komendzie, która, jak przekazał w lutym 2024 roku Marcin Kierwiński, wykazała 27 bardzo poważnych uchybień.
Jarosław Szymczyk pełnił funkcję komendanta głównego policji w latach 2016–2023.