Na skraju szaleństwa. Ratownicy medyczni na niekończących się dyżurach 

Zaatakowany został ratownik (zdjęcie ilustracyjne)
Tak wygląda praca ratowników
Źródło wideo: TVN24 Łódź
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
240 godzin pracy w 11 dni. Tyle ma przepracować ratownik medyczny w powiecie bełchatowskim. Na etacie trwałoby to blisko półtora miesiąca. - W naszej branży od 300 do 400 godzin dyżuru w miesiącu jest normą - opowiadają nam pracownicy systemu ochrony zdrowia. Informatorzy mówią nam też o "turystyce zawodowej", która sprawia, że ratownik kończy dyżur w jednym miejscu i - teoretycznie - w tym samym momencie zaczyna w innym. A to przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Krzysztof* prosi, żeby zmienić jego dane i nie pokazywać jego twarzy. Zabieg pro forma, bo - jak tłumaczy - w pogotowiu i tak dobrze będą wiedzieli, kim jest. Od lat alarmuje, że sposób organizacji pracy ratowników medycznych w Polsce jest skandaliczny i stanowi podwójne zagrożenie - dla pacjentów i samych pracowników, którzy swoje życie spędzają w pracy. 

Pozostało 95% artykułu
Czytaj także: