Łódź

Szedł ulicą, demolował, wszystko transmitował. Patostreamer z zarzutami

Łódź

[object Object]
Wandal jest poszukiwany przez policjęTVN24 Łódź
wideo 2/2

Najpierw kopniak w tablicę informującą o przyjazdach autobusów, potem urywanie lusterka w samochodzie, a na koniec demolka kasownika w autobusie nocnym. Takie "atrakcje" pokazywał swoim internetowym widzom Paweł Z., 26-letni tak zwany patostreamer z Łodzi. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Oglądają go setki internautów. Żeby nie robić mu reklamy, nie podajemy pseudonimu, pod jakim zdobył w sieci popularność.

Patostream to relacje na żywo, podczas których ich autorzy pokazują np. jak demolują mienie, urządzają libacje alkoholowe czy obrażają osoby trzecie. Paweł Z. jest częścią grupy, której transmisje przyciągają po kilkuset odbiorców. Podobnie jak inni patostreamerzy, zarabiają dzięki pieniądzom przesyłanym przez widzów. Oglądający wykupują też sobie możliwość skomentowania dokonań oglądanych osób - komentarz jest odczytywany przez syntezator mowy. I chociaż może brzmieć to nieprawdopodobnie, w czasie patostreamów niektórzy zarabiają po kilka tysięcy złotych na dobę.

W nocy ze środy na czwartek 26-latek wyszedł z kolegami na ulice Łodzi.

Widzowie mogli zobaczyć kompletnie pijanego Pawłą Z. (co akurat nie było żadną nowością). Mężczyzna najpierw próbował uszkodzić wyposażenie przystanku przy ul. Przybyszewskiego - kopał słup, na którym znajduje się elektroniczna tablica informująca, kiedy przyjedzie kolejny autobus.

Potem oddał telefon koledze i przeszedł na drugą stronę ulicy. Tam zniszczył lewe lusterko zaparkowanego samochodu osobowego. Wyraźnie z siebie zadowolony kwitował śmiechem pytania kolegów o to, co zrobił. Na tym jednak popisy Pawła Z. tej nocy nie skończyły się. Gdy w autobusie nocnym linii N5 rozwalił kasownik, ocenił to radosnym "o, k...a, odpadło".

Fragmenty zniszczonego kasownika położył obok wystraszonego kierowcy, jednak po kilku sekundach zmienił zdanie i oświadczył, że weźmie je ze sobą. - Żeby było śmieszniej - wytłumaczył.

Reakcja internetu

Niektórzy odbiorcy łodzianina stwierdzili, że tym razem przesadził. Dlatego skopiowali zapis z transmisji. Dobrze zrobili, bo oryginalne nagranie szybko zostało usunięte. Użytkownicy portalu wykop.pl odnaleźli uszkodzony samochód i za wycieraczką auta przekazali właścicielowi informację o tym, jak doszło do urwania lusterka.

Właściciel auta rano pojechał na komendę. Straty wycenił na 1500 złotych. Policjanci zaczęli namierzać wandala. Pomógł im w tym sam Paweł Z., bo w godzinach popołudniowych rozpoczął kolejną transmisję na żywo.

/Czym jest patostreaming? Czytaj więcej w Magazynie TVN24/

Scenariusz był podobny do wielu innych: Z. pił alkohol, wyzywał innych, i w niewybrednych słowach odnosił się do komentarzy internautów.

W czasie "programu" wielokrotnie był pytany o urwane lusterko i zniszczony kasownik. Wtedy - wyraźnie już podchmielony - twierdził, że "był pijany i niczego nie pamięta" Obrażał i groził też osobom, które przekazały policji informację o jego wyczynach w nocy.

Otrzeźwienie

W pewnym momencie przerwał transmisję. Chciał odebrać z dworca innego mężczyznę, który słynie w sieci z patologicznych transmisji na żywo.

Pod kamienicą czekali już policjanci. Z. został zatrzymany z innym mężczyzną, który występował w relacjach. -Z. był nietrzeźwy. Trafił do policyjnej izby zatrzymań - informuje podkomisarz Marcin Fiedukowicz.

Drugi z mężczyzn po złożeniu zeznań został zwolniony. Niebawem rozpoczął transmisję w sieci. W jej trakcie podkreślał, że "nie popiera zachowania" swojego kolegi. Nie mógł jednak zrozumieć, dlaczego w sprawę angażowali się ludzie, którzy - jak określił - "nie mieli niczego wspólnego ze sprawą".

- Na policję zgłaszali się ludzie, którzy nawet nie znali tego gościa, którego samochód został uszkodzony. Bez sensu - komentował.

Bezsensowność swojego działania zrozumiał za to Paweł Z., który w piątek rano został przewieziony z izby zatrzymań na VIII komisariat w Łodzi. Tam spotkał się z ekipą TVN24.pl.

- Żałuję i przepraszam - mówił mężczyzna. Powiedział, że "sytuacja w autobusie była przypadkiem", ale do zniszenia lusterka się przyznał. Nie krył zdziwienia, że za zniszczenie mienia grozi mu do 5 lat więzienia.

- Na pewno już tego nie zrobię. I nie będę uczestniczył w streamach. To koniec - zapewnił.

"To koniec"
"To koniec"TVN24 Łódź

Autor: bż/ao / Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź

Pozostałe wiadomości