Kim był spalony mężczyzna znaleziony w Aleksandrowie? Trwa śledztwo

Śledztwo w sprawie tajemniczej tragedii
Śledztwo w sprawie tajemniczej tragedii
Źródło: Policja w Zgierzu

Prokuratura Okręgowa w Łodzi zleci badania DNA próbek pobranych podczas sekcji zwłok znalezionych w poniedziałek w Aleksandrowie Łódzkim. Śledczy podejrzewają, że odnaleziony mężczyzna to 28-letni łodzianin, który od kilku dni nie pojawiał się w domu.

- Pobierzemy próbki od rodziny 28-latka i na podstawie porównania DNA ze spalonych zwłok stwierdzimy, czy odnalezione ciało to faktycznie mieszkaniec Łodzi - powiedział Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Prokuratura zleci badania genetyczne jeszcze dzisiaj. W środę odbyła się sekcja zwłok znalezionych na ul. Łąkowej w Aleksandrowie Łódzkim.

- Ciało było w znacznym stopniu zwęglone. Wciąż trudno wykluczyć jakikolwiek scenariusz w tej sprawie. Bierzemy pod uwagę, że do śmierci mężczyzny i spalenia jego zwłok przyczyniły się osoby trzecie, ale nie wykluczamy też samobójstwa. Ten ostatni scenariusz jest jednak najmniej prawdopodobny - dodaje Kopania.

Zwęglone zwłoki

Do wstrząsającego znaleziska doszło w poniedziałek.

- Tlące się jeszcze zwłoki zauważyła kobieta, która wyszła na spacer z psem. Wezwała policję i straż pożarną - przypomina nadkom. Liliana Garczyńska ze zgierskiej policji.

Policja zabezpieczyła miejsce tragedii i po pewnym czasie udało się odnaleźć W pobliżu ciała pojemnik z łatwopalną substancją.

- Sprawdzamy, czy w momencie podpalenia mężczyzna żył. Wiele wskazuje, że doszło do spalenia zwłok, o czym świadczy fakt, że wokół ciała ziemia nie była nadpalona. To z kolei oznacza, że najpewniej nie było naturalnej reakcji obronnej organizmu objętego płomieniami - tłumaczy Krzysztof Kopania. - Nie jest jednak wykluczone, że mężczyzna mógł być pod wpływem substancji, które mu to uniemożliwiły - dodaje prokurator.

Mieszkańcy nie reagowali

W czasie śledztwa okazało się, że dym w miejscu znalezienia zwłok widziało wielu mieszkańców miasta.

- Przesłuchani świadkowie zeznali, że w tym miejscu często gromadziły się różne osoby. Zdarzało się, że zgromadzeni wzniecali ogień. Mieszkańcy myśleli, że dym to i tym razem efekt takiego spotkania - mówi prokurator Kopania.

Mapy dostarcza Targeo.pl

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź

Czytaj także: