Łódź wydała 700 milionów złotych. Komunikacja zyska... pół sekundy

TVN24

TVN24 ŁódźInwestycja, która ruchu nie przyspieszy

Łódzki magistrat wydał 700 milionów złotych na przebudowę trasy WZ, która przyspieszy przejazd komunikacją miejską o… 0,5 sekundy. By ratować twarz, urzędnicy wymyślili wiadukt za kolejnych 100 milionów, który też nie rozładowałby korków. Tym razem mieszkańcy powiedzieli "dość".

Trasa WZ to arteria łącząca wschód i zachód Łodzi. Przecina centrum miasta, w tym ulicę Piotrkowską. Są tu tramwaje, a do niedawna były też po trzy pasy ruchu w każdą stronę. Były, bo od dwóch lat ciągnie się przebudowa, która paraliżuje śródmieście. Gdy magistrat decydował się na tę gigantyczną inwestycję, mieszkańców przekonywano, że przyspieszy ona przejazd i usprawni ruch.

Przy okazji dyskusji o pomyśle budowy wiszącego mostu nad skrzyżowaniem marszałków okazało się, że warta 700 milionów złotych inwestycja skróci przejazd tylko o 5,5 sekundy. Podróż komunikacją miejską skróci się natomiast o… pół sekundy. Takie wyliczenia zawarli sami urzędnicy, we wniosku o unijne dofinansowanie (którego wartość to ponad 300 mln złotych).

"Znaczne przyspieszenie" w praktyce: kilka sekund różnicy
TVN24 Łódź

Dokument powstał w grudniu 2013 roku, już po tym, jak rozpoczęły się prace. Jak to możliwe, że w samym centrum miasta powstaje tak kuriozalna inwestycja?

Wyrzucili projekt poprzedników

By to zrozumieć, trzeba cofnąć się do roku 2010. Wtedy - w wyniku referendum - z funkcją pożegnał się prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki. To jego urzędnicy od 2008 roku przygotowywali modernizację trasy. Wtedy chodziło przede wszystkim o wymianę torowiska, które było tak zużyte, że nadawało się już tylko do wyłączenia z ruchu. Przy okazji chcieli jednak przebudować sześciopasmową drogę, która rozcinała miasto na pół. Inwestycja miała nie tylko usprawnić ruch tramwajów, ale też - dzięki ukryciu jezdni w tunelu - pozwolić na stworzenie atrakcyjnej przestrzeni publicznej nad arterią i w jej okolicy.

Porzucona koncepcja z 2008 roku
Targeo / tvn24

ZOBACZ PREZENTACJĘ PROJEKTU Z 2008 ROKU

Ekipa Hanny Zdanowskiej zmodyfikowała pomysł poprzedników. W 2012 roku przedstawiła pięć wariantów przebudowy. Podstawowy zakładał tylko remont torowiska, ale na etapie konsultacji społecznych urzędnicy przekonywali, że to rozwiązanie nie przyspieszy komunikacji miejskiej. Sami preferowali inną opcję - generalną przebudowę trasy. Tunel, który poprzednia ekipa rządząca chciała umieścić we wschodniej części miasta, został przesunięty do Piotrkowskiej – w samo serce miasta.

W tej wersji miało być nowocześnie i szybko. Jak czytamy w dokumentach przedstawianych mieszkańcom podczas konsultacji, komunikacja publiczna, podobnie jak indywidualna miała "znacząco przyspieszyć" dzięki budowie tuneli i korytarzy dla samochodów. Jedyną wadą miała być cena - ponad 600 mln złotych. W tej sprawie wypowiedziało się niemal tysiąc osób. W ankietach przesłanych do magistratu 65 procent poparło wydatek.

Realizowana koncepcja i proponowany wiadukt za dodatkowe 100 milionów złotych
Targeo / tvn24

Najpierw umowa, potem opinia

Na początku marca 2013 roku miasto miało już podpisaną umowę na realizację przedsięwzięcia w formule "zaprojektuj i wybuduj" z Mostami Łódź. I dopiero wtedy Zarząd Dróg i Transportu poprosił o ocenę inwestycji miejską pracownię urbanistyczną.

Planiści ostro skrytykowali koncepcję. Stwierdzili, że realizacja sprawi, że miasto pozostanie "rozprute" na dwie części, a zaproponowane rozwiązania przyczynią się do powstawania korków w pobliżu nowej trasy. Przypominali też, że remont nijak ma się do koncepcyjnych projektów zgłaszanych podczas zorganizowanego przez miasto konkursu "Wielkomiejska Piotrkowska". Zwycięskie prace zakładały "zszywanie" miasta kosztem szerokości trasy WZ.

Uwagi te nie zostały wzięte pod uwagę. Dlaczego? Dyrektor ZDiT Grzegorz Nita tłumaczy dziś, że była to "musztarda po obiedzie". - Żeby je uwzględnić, trzeba by było jeszcze bardziej rozszerzyć inwestycję. Zagłębienie na samochody trzeba by było zamienić na tunel. A to zbyt drogie rozwiązanie - przekonuje.

Czy nie lepiej było zrezygnować z zagłębień i tuneli? Dyrektor ZDiT odpowiada, że dzięki nim w sercu miasta zmieści się przystanek przesiadkowy. Twierdzi też, że opinia miejskich urbanistów nie miała żadnego znaczenia, bo celem inwestycji… wcale nie było przyspieszenie ruchu. - Dzięki przebudowie będzie wygodniej dla pasażerów. Kiedy skończymy, będą mogli swobodnie przesiadać się w sercu miasta - tłumaczy dziś Nita.

Łódź tonie w korkach
TVN24 Łódź

To stoi jednak w sprzeczności z publikacjami przygotowanymi przez ZDiT, np. z porównaniem wariantów, które wciąż można ściągnąć ze strony internetowej zarządu. Przy zaakceptowanym wariancie pierwszym czytamy, że inwestycja umożliwi "znaczne skrócenie czasu przejazdu ze wsch.-zach. z dodatkowym połączeniem Osiedli Olechów Janów" (pisownia oryginalna - red.)

ZOBACZ DOKUMENT

Dyrektor ZDiT mija się więc z prawdą dziś, gdy mówi że inwestycja nie miała skrócić podróży, tylko ułatwić przesiadki, albo mijał się z nią, gdy wybierano wariant przebudowy i używał innych argumentów. Tak czy owak urzędnicy wprowadzili mieszkańców w błąd, uzasadniając gigantyczny wydatek.

Budowa centralnego dworca przesiadkowego to jeden z głównych elementów modernizacji trasy W-Z
Architekt Jan Gałecki | Architekt Jan Gałecki

"To kaleka inwestycja"

Oprócz miejskiej pracowni urbanistycznej, coś do powiedzenia na temat tak dużej inwestycji powinien mieć architekt miasta. Rozmawialiśmy z Markiem Janiakiem, który pełni tę funkcję od września 2011 roku. - Mnie w sumie prawie nikt nie pytał o zdanie. Koncepcję przebudowy przygotowywali urzędnicy ZDiT - mówi dziś urzędnik.

Janiak uważa, że przeniesienie ruchu samochodów poniżej poziomu ulicy jest "dobrym rozwiązaniem". Zdecydowanie unika jednak chwalenia tego, jak ostatecznie wyglądać ma trasa WZ. - Ta inwestycja miałaby sens, jeżeli tunel przechodziłby pod krzyżówką marszałków (czyli tak, jak w koncepcji przygotowanej za czasów Kropiwnickiego - red.). W tym wydaniu jest to inwestycja… kaleka - kończy.

Efektem "okaleczenia" dokonanego przez ekipę Hanny Zdanowskiej jest ostatnia awantura o wiadukt właśnie nad skrzyżowaniem marszałków. Zmodernizowany odcinek trasy WZ będzie się kończył wcześniej, a tu - co podkreślali także miejscy urbaniści - będą tworzyć się korki. By ratować absurdalny projekt, łódzki magistrat chciał do 700 milionów dorzucić jeszcze 100 i skierować ruch na kolejną absurdalną inwestycję - estakadę w centrum miasta.

Kosztowna fanaberia, korków nie rozładuje

Tym razem mieszkańcy powiedzieli jednak "dość", a władze miasta wycofały się z tego pomysłu. Nie zmienia to jednak faktu, że 700 milionów wydane na przebudowę trasy WZ może się okazać pieniędzmi wyrzuconymi w błoto, a jedyny jej efekt będzie polegał na przesunięciu korków o kilkaset metrów.

Wyrzutnia rakiet na łódzkim skrzyżowaniu
TVN24 Łódź

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż/r / Źródło: TVN24 Łódź