Świat filmu żegna Witolda Płóciennika. "Straciliśmy przyjaciela"

Witold Płóciennik
Akcja poszukiwawcza po zaginięciu Witolda Płóciennika
Źródło wideo: Lubuska policja
Źródło zdj. gł.: PAP/Tytus Żmijewski
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wybitny operator pracujący na planach głośnych filmów i seriali, nagradzany i szanowany w środowisku. Witold Płóciennik dbał nie tylko o mistrzowskie kadry na planie, ale także o swoich kolegów z branży. Tak wspominają zmarłego filmowca.

W ostatnim czasie Witold Płóciennik pracował na planie serialu kryminalnego, zdjęcia ruszyły pod koniec sierpnia w województwie lubuskim. - Był w bardzo dobrej kondycji. Cieszyliśmy się na ten serial, na pracę właśnie tutaj, na wyjeździe - wspominał reżyser Maciej Pieprzyca w programie "Uwaga!" TVN. Dodał, że jeszcze 29 sierpnia zjedli razem śniadanie. Tego samego dnia operator był widziany po raz ostatni nad jeziorem Lubiąż w Lubniewicach, gdzie przyjechał odpocząć. Tam zaginął.

W poszukiwania na ogromną skalę poza policjantami, strażakami i ratownikami WOPR zaangażowani byli również okoliczni mieszkańcy oraz bliscy zaginionego. Zaangażowany w poszukiwania syn Gabriel mówił o ojcu w "Uwadze" TVN: - Jest przede wszystkim niezmiernie dobrym i ciepłym człowiekiem, pełnym miłości. Jest wspaniały dla bliskich. Ciało Witolda Płóciennika odnaleziono 3 września w lesie na obrzeżach Lubniewic. Sekcja ma wyjaśnić, czy do śmierci mężczyzny mogły przyczynić się osoby trzecie, czy doszło do niej z przyczyn naturalnych.

Witold Płóciennik - mistrz budowania emocji

Zmarłego operatora żegna świat filmu. Polski Instytut Sztuki Filmowej przekazał, że Płóciennik był "wybitnym operatorem filmowym, którego wrażliwość wizualna na zawsze zapisała się w historii polskiego kina". PISF dodał we wpisie na Facebooku, że Płóciennik do poziomu mistrzowskiego opanował budowanie emocji za pomocą światła i kadru, a "jego kunszt mogliśmy podziwiać w najważniejszych produkcjach ostatnich lat".

Montażysta Marcin "Kot" Bastkowski w krótkim wpisie przywołał uśmiech zmarłego kolegi. "Jak wszyscy, każdy kto znał Witka, mam z nim ciepłe wspomnienia, bo z Nim innych nie mogło być. Na zawsze zostanie mi w głowie jego uśmiech" - czytamy.

O śmierci operatora pisze także Związek Zawodowy Aktorów Polskich: "Straciliśmy przyjaciela, wybitnego twórcę i profesjonalistę. Człowieka o ogromnym sercu i dobroci. Mieliśmy tyle wspólnych planów". Aktorka Aleksandra Popławska, która wcześniej apelowała o pomoc w poszukiwaniach, we wpisie z informacją o śmierci podkreśliła, że był "wyjątkowym człowiekiem i operatorem". "Do zobaczenia po drugiej stronie, Witku..." - dodała.

Współtworzył znane filmy, seriale i teledyski

Witold Płóciennik urodził się w 1970 roku w Zielonej Górze. Absolwent zielonogórskiego technikum elektronicznego przy ulicy Staszica, jako nastolatek uczęszczał między innymi na zajęcia w Młodzieżowym Laboratorium Fotograficznym. W 1995 roku ukończył łódzką filmówkę na Wydziale Operatorskim i Realizacji Telewizyjnej.

Był autorem zdjęć do takich filmów, jak "Cała zima bez ognia", "Ikar. Legenda Mietka Kosza", "Zieja", "Święto ognia", "Wymyk", "Carte blanche", "Mistrz", "Prosta historia o morderstwie", "Za niebieskimi drzwiami" czy "Jak pies z kotem". Pracował również przy znanych serialach: "Ołowiane dzieci", "Kruk", "Klangor", "Ultraviolet" i "Stulecie winnych".

W dorobku miał też zdjęcia do filmów dokumentalnych, reklam i teledysków. Za wideoklipy do utworów "Cisza, ja i czas" zespołu Hey oraz "Niekochana" O.N.A. otrzymał nagrodę na XI Festiwalu Polskich Wideoklipów "Yach Film". W ostatnich latach Płóciennik nagradzany był m.in. na festiwalach w Warszawie, Toruniu, Sopocie, Birmingham i Vancouver.

"Rozkosz z takimi pracować"

Za zdjęcia do filmu "Ikar. Legenda Mietka Kosza" Macieja Pieprzycy w 2019 roku został nagrodzony na 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Nagrodę dedykował "wszystkim wspaniałym autorom zdjęć, którzy nigdy nie dostali żadnej nagrody". Moment odbioru statuetki wykorzystał też, by zaapelować do ludzi filmu, by zrezygnowali z pracy w niedziele. - Zróbmy niedziele dla rodziny. Nie pracujmy w niedziele, nie róbmy wtedy planów zdjęciowych - mówił.

Doceniali go nie tylko jurorzy, ale i współpracownicy. "Są w filmie polskim operatorzy, którzy by pokazać błysk oka, dymek papierosa, układający się tak, a nie inaczej, dokładnie jak w jego głowie jest widziany, ryzykują zdrowie i życie. Wierzcie mi, Kochani. Dlatego ci autorzy zdjęć kreują tak niezwykłe obrazy. I tak wyraźnie ich ręką pisane. Nie pomylisz ich z innymi. To prawdziwi pasjonaci swego zawodu. Rozkosz z takimi pracować" - pisała aktorka Aleksandra Konieczna we wpisie poświęconym Płóciennikowi w 2021 roku.

Tak go wspominają

Płóciennik upominał się o prawa ludzi filmu nie tylko od święta. Był przewodniczącym Zarządu Związku Zawodowego Filmowców, a 13 sierpnia tego roku wraz ze Związkiem Zawodowym Aktorów Polskich założył fundację, która "miała jako kolejna organizacja branżowa poprawić warunki pracy artystów i twórców" - informuje ZZAP we wpisie po śmierci operatora.

- My na co dzień rozmawiamy, mieliśmy plan, co zrobimy w poniedziałek, od czego zaczniemy, więc to [zaginięcie - red.] jest niezrozumiałe dla wszystkich - mówiła Anna Szczerbińska ze Związku Zawodowego Filmowców w "Uwadze" TVN. - Witek znany jest ze swojej punktualności, obowiązkowości i zawsze się stawia na czas - dodała.

Aktor i przewodniczący Zarządu Głównego ZZAP Robert Gularczyk w tym samym programie zwrócił uwagę na uważność Płóciennika. - Zawsze wydawał mi się człowiekiem przede wszystkim opanowanym, ciepłym i życzliwym. I słuchającym, próbującym wysłyszeć problem. To jest też myślę ważna cecha. Nieczęsta - podkreślił.

Źródło: Uwaga TVN, Wyborcza.pl, filmpolski.pl, tvn24.pl
Czytaj także: