Była w domu, gdy Anne Heche wjechała autem do jej salonu. Mieszkanka Los Angeles walczy o odszkodowanie

Autor:
wac//az
Źródło:
CNN, tvn24.pl
Anne Heche zmarła 12 sierpnia
Anne Heche zmarła 12 sierpnia
Reuters
ReutersAnne Heche zmarła 12 sierpnia

Kobieta, której dom został zniszczony w wyniku wypadku samochodowego z udziałem Anne Heche, złożyła w sądzie akt oskarżenia przeciwko wykonawcom testamentu zmarłej aktorki. Z dokumentów sądowych wynika, że mieszkanka LA wciąż mierzy się z traumą spowodowaną wypadkiem, który pozbawił ją "miejsca do życia".

Lynne Mishele pracowała w swoim domu w dzielnicy Mar Vista w Los Angeles, kiedy 5 sierpnia w budynek wjechał samochód Anne Heche. Kobieta była w szoku z powodu siły uderzenia. Pojazd przebił ścianę frontową, przejechał przez salon, kuchnię, gabinet i garderobę, zanim zatrzymał się w pralni - wynika z dokumentów sądowych cytowanych przez CNN. Gdy samochód stanął w płomieniach, w budynku wybuchł pożar. Kierująca autem aktorka trafiła do szpitala w stanie krytycznym, przez kilka dni była w śpiączce. Zmarła 11 sierpnia.

"Co najmniej dwa miliony dolarów" w ramach odszkodowań

Teraz Mishele w związku ze "zniszczeniem domu, silnym lękiem i depresją" zdecydowała się złożyć pozew przeciwko wykonawcom testamentu Heche. Według aktu oskarżenia powódka do tej pory mierzy się z traumą, jaką był dla niej wypadek, w wyniku którego została pozbawiona "miejsca do życia". Domaga się odszkodowania i rekompensat finansowych na sumę "co najmniej dwóch milionów dolarów".

"W konsekwencji skandalicznego zachowania i bezprawnych czynów Heche, powódka i jej ukochane zwierzęta (szczenięta i żółw - red.) omal nie straciły życia, nie wspominając o tym, że pożar strawił dorobek jej życia" - czytamy w akcie oskarżenia. Mishele zarzuca nieżyjącej Heche "zaniedbanie, które doprowadziło do wypadku, spowodowanie cierpienia psychicznego i wkroczenie na teren posesji". Skarga została złożona w zeszłym tygodniu w Sądzie Najwyższym Kalifornii w Los Angeles.

ZOBACZ TEŻ: Kupiła perukę, zapozowała do selfie, wzięła udział w "incydencie". Ostatnie chwile przed wypadkiem Anne Heche

Tragiczny wypadek

Kilka dni po wypadku Heche, NBC News dotarło do nagrania z miejsca zdarzenia. Wynikało z niego, że pierwszy oddział strażaków dotarł do uszkodzonego domu pięć minut po zdarzeniu. W ciągu kilku sekund strażacy poinformowali centralę, że w samochodzie, który wjechał w budynek, uwięziony jest człowiek. Służbom udało się dotrzeć do Heche dopiero 25 minut później. Nagranie pokazało, że została uwolniona ze zniszczonego samochodu ponad 50 minut po wypadku.

"Niestety z powodu wypadku Anne Heche doznała poważnego uszkodzenia mózgu powodującego niedotlenienie i pozostaje w śpiączce w stanie krytycznym. Nie ma nadziei, że przeżyje - przekazała rodzina i przyjaciele artystki na krótko przed jej śmiercią, dodając: - Już dawno zdecydowała się na oddanie swoich narządów, teraz jest podtrzymywana przy życiu, aby ustalić, czy któreś z nich mogą być oddane.

Rzeczniczka Heche, Holly Baird, przekazała później, że aktorka została odłączona od aparatury po znalezieniu osoby, która "otrzymała jej narządy".

Kariera Anne Heche

Aktorka zdobyła popularność dzięki serialowi "Inny świat". Rola w tej produkcji przyniosła jej nagrodę Emmy. Szczyt jej kariery przypadł na lata 90., kiedy wystąpiła w takich filmach, jak "Sześć dni, siedem nocy", u boku Harrisona Forda, "Fakty i akty" czy "Psychol". Zagrała też w "Trzecim cudzie" Agnieszki Holland. W późniejszych latach pojawiała się głównie na małym ekranie.

Anne Heche zmarła 11 sierpnia 2022 roku w wieku 53 lat.lev radin / Shutterstock

Heche uważała, że zaczęła otrzymywać mniej propozycji po dokonaniu coming outu. Przez trzy lata była partnerką Ellen DeGeneres. Potem związała się m.in. z agentem nieruchomości Colemanem Laffoonem i aktorem Jamesem Tupperem. Urodziła dwóch synów.

ZOBACZ TEŻ: Nie zaśpiewa już nigdy "Killing Me Softly". Roberta Flack cierpi na stwardnienie zanikowe boczne

Autor:wac//az

Źródło: CNN, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Carolyn Cole / Los Angeles Times via Getty Images, lev radin / Shutterstock

Pozostałe wiadomości