TVN24 | Kultura i styl

Trzy utwory Michaela Jacksona usunięte z serwisów streamingowych. Według fanów to nie on je nagrał

TVN24 | Kultura i styl

Autor:
wac//mm
Źródło:
BBC
Zwiastun filmu "Leaving Neverland" Dana Reeda
Zwiastun filmu "Leaving Neverland" Dana ReedaHBO
wideo 2/4
HBOZwiastun filmu "Leaving Neverland" Dana Reeda

Z serwisów streamingowych zniknęły trzy utwory z pierwszej płyty Michaela Jacksona wydanej po śmierci artysty. Fani i rodzina wokalisty twierdzili, że piosenek tych nie nagrał sam Jackson, w sprawie złożony został także pozew. Wytwórnia Sony Music odcina się jednak od tych zarzutów i apeluje, by nie "wyciągać z tego działania żadnych wniosków dotyczących autentyczności utworów".

W 2010 roku ukazała się pierwsza płyta Michaela Jacksona wydana już po śmierci artysty. Jak w środę odnotowało BBC, teraz trzy utwory z płyty o tytule "Michael" zniknęły z serwisów streamingowych m.in. Spotify, Apple Music i YouTube.

Chodzi o "Monster", "Keep Your Head Up" i "Breaking News" - w sprawie wszystkich trzech toczy się postępowanie sądowe, wytoczone przez jednego z fanów Michaela Jacksona. Fan twierdził, że te utwory nie zostały nagrane przez Michaela Jacksona, ale przez wokalistę sesyjnego, który jedynie naśladował "króla popu".

Sony Music odcina się od zarzutów

Do sprawy odniosła się wytwórnia Sony Music, która wydała składankę z 2010 roku. W wydanym oświadczeniu podkreślono, że zniknięcie utworów z serwisów streamingowych nie ma związku z ich autentycznością. Decyzję opisali jako "najprostszy i najlepszy sposób, aby raz na zawsze zakończyć dyskusję związaną z tymi utworami".

"Nie należy wyciągać z tego działania żadnych wniosków dotyczących autentyczności utworów - to po prostu czas by przestać być rozpraszanym przez otaczające je kwestie". Firma poinformowała również, że koncentruje się na nowych projektach celebrujących spuściznę Jacksona, w tym musicalu na Broadwayu i filmowej biografii artysty.

Oświadczenie kończy się zapewnieniem, że reszta piosenek z płyty "Michael" pozostaje dostępna w serwisach streamingowych.

Pośmiertna płyta Michaela

"Michael" - pierwszy pośmiertny album wokalisty z niewydanymi wcześniej utworami, budził kontrowersje jeszcze zanim trafił do sprzedaży. Fani i rodzina wokalisty mieli wątpliwości, czy to rzeczywiście Michael Jackson śpiewa we wszystkich piosenkach. "To nie brzmi jak on" - skomentowała jego siostra, La Toya Jackson.

Jedna z fanek, Vera Serova, zdecydowała się złożyć pozew zbiorowy przeciwko firmom i osobom zaangażowanym w wydanie płyty, m.in. Cascio, Porte, Sony Music i Angelikson Productions. W pozwie tym oskarżeni zostali o sprzedaż błędnie przedstawionego produktu. "Ten album zawiera dziewięć wcześniej niepublikowanych ścieżek wokalnych wykonywanych przez Michaela Jacksona" - informował tył okładki płyty "Michael".

Sony i właściciele praw majątkowych do spuścizny Michaela Jacksona od początku odrzucali te zarzuty. Na ich korzyść orzekł również sąd apelacyjny, usuwając ich z pozwu. Sędzia swoją decyzję argumentował faktem, że oskarżeni nie mieli rzeczywistej wiedzy na temat tożsamości głównego wokalisty w utworach  "Monster", "Keep Your Head Up" i "Breaking News". W tym świetle wszelkie stwierdzenia na okładce "były raczej opinią niż faktem" - odnotowano w dokumentach sądowych.

Sprawa Serovej przeciwko Angelikson Productions, Cascio i Porte jest natomiast wciąż w toku. Żadne z dotychczasowych działań prawnych nie ustaliło pochodzenia kontrowersyjnych piosenek.

ZOBACZ TEŻ: Taylor Swift stanie przed sądem. W związku z oskarżeniami o plagiat

Autor:wac//mm

Źródło: BBC

Źródło zdjęcia głównego: Drew H. Cohen / Wikipedia (CC BY-SA 3.0)

Pozostałe wiadomości