Do wypadku doszło w piątek wieczorem na ulicy Kościelnej w Zadrożu. To asfaltowa droga łącząca dwie większe trasy. W miejscu zdarzenia nie ma chodnika ani oświetlenia. 15-latek został potrącony przez samochód. Kierowca nie zatrzymał się i nie wezwał pomocy, tylko odjechał z miejsca zdarzenia. Poszkodowany w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala w Krakowie.
- Chłopca znalazł ojciec. 15-latek był w tym dniu na dodatkowych zajęciach. Miał wysiąść z busa i wracać do domu. Nie wrócił, więc ojciec wyszedł i znalazł syna na poboczu - informuje Katarzyna Cisło, oficer prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Jak dodaje policjantka, lekarze określają stan 15-latka jako bardzo ciężki.
Policja szukała białego samochodu
Policjanci podczas poszukiwań kierowcy apelowali do świadków o przekazywanie informacji dotyczących zdarzenia. Prosili między innymi o nagrania z kamer samochodowych oraz monitoringu znajdującego się w okolicznych domach. Opublikowali również krótkie nagranie, na którym widać biały samochód.
Apel przyniósł efekty. Jak przekazują policjanci, dzięki informacjom od mieszkańców udało się zidentyfikować i odnaleźć samochód. Stał w jednej z miejscowości w powiecie krakowskim, niedaleko miejsca zdarzenia.
Reporter TVN24 Konrad Borusiewicz ustalił, że kierowca ukrył samochód na posesji swojej babci, a sam ukrył się w innej miejscowości u krewnych.
Zarzuty i tłumaczenie
W poniedziałek 26-latka, który został zatrzymany w niedzielę rano, doprowadzono do prokuratury.
- Prokurator przedstawił mu zarzuty między innymi spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego pokrzywdzony doznał ciężkich obrażeń skutkujących zagrożeniem jego życia, a także ucieczki z miejsca zdarzenia - mówi prokurator Tomasz Waszczuk z krakowskiej prokuratury okręgowej.
Jak ujawnił prokurator, 26-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów, zeznając, że nie widział pieszego.
Dokładny przebieg wypadku oraz jego okoliczności są przedmiotem postępowania policji i prokuratury.