Kardynał Stanisław Dziwisz zeznaje w sprawie o molestowanie. Tym razem zjawił się w sądzie

Kard. Stanisław Dziwisz przed Sądem Okręgowym w Krakowie
Stanisław Dziwisz przed sądem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Paulina Domaradzka, TVN24
Kardynał Stanisław Dziwisz zjawił się w poniedziałek w sądzie, by złożyć zeznania w sprawie molestowania ministranta przez księdza. Duchowny był wzywany już wcześniej, jednak dwukrotnie nie stawił się na rozprawie i prosił, by go nie wzywać.

Przesłuchanie kardynała zaczęło się w poniedziałek rano przed krakowskim Sądem Okręgowym.

- Znałem wszystkich księży w diecezji, jak byłem sekretarzem, kapelanem arcybiskupa Wojtyły. Wzywałem ich na audiencje, ale nie miałem kontaktów osobistych, nie miałem kontaktów przyjacielskich – mówił przed sądem Dziwisz.

Hierarcha stwierdził, że o sprawie molestowania nic nie wiedział. – Z kardynałem Macharskim żyliśmy w przyjaźni, ale ta przyjaźń nie polegała na tym, żeby on mi mówił o wszystkich sprawach diecezjalnych – zaznaczył. Dodał, że przez 27 lat przebywał w Watykanie.

- I nie interesowałem się, bo nie miałem sposobu i nie chciałem, tym co się działo w Polsce i w diecezji – powiedział.

Były ministrant pozywa kurię

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie od połowy czerwca toczy się proces o 20 milionów złotych zadośćuczynienia od Archidiecezji Krakowskiej i parafii w Międzybrodziu Bialskim dla Janusza Szymika, który w latach 1984-1989 jako dziecko był wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza ks. Jana W.

Jednym ze świadków w procesie jest kardynał Stanisław Dziwisz. Zdaniem pełnomocników powoda mógł on wiedzieć o działaniach Jana W., ponieważ dostawał sygnały z prośbą o interwencję w tej sprawie od księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Kard. Stanisław Dziwisz przed Sądem Okręgowym w Krakowie
Kard. Stanisław Dziwisz przed Sądem Okręgowym w Krakowie
Źródło zdjęcia: Paulina Domaradzka, TVN24

Nie zjawił się na rozprawach

Sąd planował przesłuchać hierarchę już w czerwcu, ale wówczas był on chory. Wezwany w lipcu również nie pojawił się w sądzie. Jak poinformowała sędzia Monika Szczepaniec-Czech, powodem nieobecności był zaplanowany wcześniej urlop, w tym wyjazd do Watykanu.

Jak przekazała sędzia, do sądu wpłynęło pismo, w którym kardynał Dziwisz wskazał, że nie ma wiedzy w tej sprawie, a w latach 1978-2004 przebywał w Rzymie. Powołując się na swój wiek i stan zdrowia oraz zalecenia lekarzy, napisał, że nie może brać udziału w czynnościach wywołujących u niego stres, a także poprosił o niewzywanie go do sądu.

Pełnomocnicy starają się, by także były ksiądz Jan W. był świadkiem w procesie Janusza Szymika. Nie jest jednak znane miejsce jego pobytu. Wezwanie skierowano m.in. do jednego z klasztorów. W środę sąd poinformował, że pod tym adresem nie zostało ono odebrane.

Sąd nie miał wątpliwości, ale...

Przed Sądem Okręgowym w Krakowie Janusz Szymik domaga się 20 mln zł zadośćuczynienia za krzywdy będące skutkiem nadużyć seksualnych, jakich dopuścił się wobec niego ks. Jan W. Archidiecezja Krakowska i parafia mają odpowiadać za te czyny jako zwierzchnicy księdza.

W 2025 r. Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej przyznał mężczyźnie 400 tys. zł zadośćuczynienia od Diecezji Bielsko-Żywieckiej za brak reakcji na doniesienia o nadużyciach seksualnych. Sąd nie miał wątpliwości, że Szymik "został wielokrotnie wykorzystany seksualnie przez proboszcza". Uznał jednocześnie, że za winę księdza nie ponosi odpowiedzialności Diecezja Bielsko-Żywiecka, powstała dopiero w 1992 r., lecz Archidiecezja Krakowska, ponieważ to jej podwładnym był wówczas międzybrodzki proboszcz.

Janusz Szymik na sali Sądu Okręgowego w Bielsko-Białej
Janusz Szymik na sali Sądu Okręgowego w Bielsko-Białej
Źródło zdjęcia: PAP/Jarek Praszkiewicz

Szymik w przeszłości był ministrantem. Jak wskazywał, po raz pierwszy został skrzywdzony przez ks. Jana W., ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim, gdy miał 12 lat. Po powstaniu diecezji bielsko-żywieckiej w 1992 r. Szymik opowiedział o wszystkim jej ordynariuszowi, bp. Tadeuszowi Rakoczemu. Pozostało to bez echa.

Działania Kościół bielsko-żywiecki podjął dopiero w 2014 r., gdy nowym ordynariuszem został bp Roman Pindel. Doszło wtedy do procesu kanonicznego, w którego trakcie ks. Jan W. przyznał się do współżycia z nieletnim. Wówczas został zawieszony, a potem ukarany przez Kościół.

Kardynał Grzegorz Ryś o tym, kiedy powstanie komisja do spraw pedofilii w Kościele
Źródło: Fakty po Faktach TVN24
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: