Minister aktywów państwowych po decyzji Saudi Aramco: jesteśmy zabezpieczeni

Wojciech Balczun
Dawid Czopek o kryzysie paliwowym
Źródło wideo: TVN24 BiS
Źródło zdj. gł.: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jesteśmy zabezpieczeni - uspokajał w piątek minister aktywów państwowych Wojciech Balczun, pytany o stan polskich zapasów ropy. Tego samego dnia koncern naftowy Saudi Aramco odwołał październikowe dostawy ropy dla europejskich klientów.

- Wydaje mi się, że tutaj akurat możemy mieć dużo powodu do satysfakcji. Po pierwsze zapasy są stałe, stabilne i nienaruszone. Jednocześnie antycypowaliśmy różnego rodzaju zdarzenia, bo jeszcze w sierpniu Orlen zakontraktował jedną czwartą swoich potrzeb w Norwegii (...), a w ostatnim tygodniu popisał 16 umów z różnych źródeł, jeśli chodzi o dostawy paliwa, o dostawy ropy - powiedział minister w piątek w TVP Info.

Minister o dostępności paliwa w Polsce

Minister podkreślił, że łącznie tych umów jest "bodajże 24". - Uspokajam, jeżeli mówimy o dostępności paliwa na stacjach benzynowych, to jesteśmy zabezpieczeni - zapewnił Balczun.

Bloomberg, powołując się na dwa zorientowane w sprawie źródła podał w piątek, że Saudi Aramco poinformowało co najmniej dwóch europejskich odbiorców o odwołaniu zaplanowanych na październik dostawy ropy. Według informacji agencji decyzja dotyczy wszystkich europejskich klientów Saudi Aramco. Jednym z nich jest Orlen.

Kilka dni temu, z powodu uszkodzenia ropociągu Wschód-Zachód przez sprzymierzone z Iranem bojówki, Saudi Aramco odwołało dostawy do Europy zaplanowane na wrzesień. Doniesienia Bloomberga sugerują, że przerwa w obsłudze europejskich klientów potrwa dłużej.

Orlen nie dostanie w październiku saudyjskiej ropy

Wśród odbiorców saudyjskiej ropy jest również Orlen, do którego należy rafineria w Płocku i większościowy pakiet akcji spółki kontrolującej Rafinerię Gdańsk (pakiet mniejszościowy ma Saudi Aramco). Koncern w środę oznajmił, że w miejsce saudyjskich dostaw zawarł kontrakty na dodatkowe dostawy ropy naftowej z innych państw, w tym z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i z obydwu Ameryk. "Pozostała część zapotrzebowania pokrywana jest m.in. na podstawie zawartego w sierpniu kontraktu z norweskim Equinorem" - wskazał koncern.

>>> Silny cios w polski rynek. Minister o "skrajnie trudnej i nieprzewidywalnej sytuacji"

Orlen pytany w piątek przez PAP, czy otrzymał z Saudi Aramco informację, iż planowane na październik dostawy ropy naftowej mają zostać odwołane, nie odniósł się wprost do tej kwestii. W przesłanej odpowiedzi zapewnił, że "dostawy ropy do Polski oraz pozostałych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie". "Ciągłość pracy wszystkich rafinerii Grupy Orlen pozostaje niezagrożona" - podkreślił jednocześnie Orlen.

Koncern wspomniał też, że "Grupa Orlen na bieżąco monitoruje sytuację na globalnym rynku surowcowym i elastycznie dostosowuje strukturę dostaw do aktualnych warunków rynkowych". "Jednocześnie nie ujawniamy i nie komentujemy szczegółów handlowych dotyczących relacji z poszczególnymi dostawcami, w tym kwestii nominacji, wolumenów, zakupów spotowych, warunków kontraktowych, poziomu zapasów czy kosztów pozyskania surowca" - zastrzegł Orlen w przesłanym w piątek PAP stanowisku.

Zapowiedź przywrócenia pracy rurociągu

Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w piątek, że Polska posiada odpowiednie rezerwy surowca. Relacjonował też rozmowy z saudyjskimi odpowiednikami, według których do ponownego uruchomienia ropociągu dojdzie w ciągu kilkunastu dni.

Według Bloomberga rurociąg częściowo wznowi pracę w ciągu dni, a w pełni w ciągu sześciu tygodni. Jak podkreśla agencja, europejskie rafinerie zazwyczaj transportują saudyjską ropę naftową z egipskiego portu Sidi Kerir nad Morzem Śródziemnym, który jest połączony z Morzem Czerwonym rurociągiem.

Bloomberg zaznacza też, że od piątku Orlen ogłosił ponad dziesięć przetargów w "wyścigu o alternatywne dostawy".

Źródło: PAP
Zobacz także: