Pożar powerbanka na pokładzie samolotu KLM. Media: należał do byłego szefa przewoźnika

Boeing 777 linii KLM
Samoloty KLM na nagraniach archiwalnych
Źródło wideo: Archiwum Reuters
Źródło zdj. gł.: Soos Jozsef / Shutterstock.com
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Na pokładzie samolotu KLM lecącego do Curacao zapalił się powerbank. Maszyna zawróciła na lotnisko Schipol w Amsterdamie. Według niepotwierdzonych doniesień medialnych, urządzenie należało do byłego dyrektora tych linii lotniczych.

Według portalu Nos maszyna, należąca do narodowego przewoźnika Holandii będącego częścią holdingu Air France-KLM, wystartowała ze stolicy Niderlandów w czwartek wieczorem. W momencie, gdy powerbank uległ zapłonowi, samolot znajdował się już nad Oceanem Atlantyckim. Mimo to załoga podjęła decyzję o powrocie na lotnisko wylotu.

RTL Nederland podaje, powołując się na źródła obecne na pokładzie samolotu, że urządzenie należało do byłego prezesa i dyrektora KLM Camiela Eurlingsa. Według tych doniesień, przed zapaleniem się powerbank był podłączony do ładowania.

Portal opublikował również zdjęcia przesłane przez jedną z osób znajdujących się na pokładzie. Ich autentyczność nie mogła zostać potwierdzona zarówno przez KLM, jak i samo RTL Nederland.

Stanowisko linii KLM

Holenderski przewoźnik odmówił przekazania informacji na temat osób znajdujących się na pokładzie samolotu oraz tego, do kogo należało urządzenie. - Obecnie prowadzimy dochodzenie w sprawie incydentu. W ramach dochodzenia sprawdzamy również, czy powerbank był ładowany, czy nie. Na razie nie mogę nic na ten temat powiedzieć - przekazał rzecznik.

Nos przypomina, że na pokładzie linii KLM można przewozić do dwóch powerbanków. Jednakże obowiązują limity ich maksymalnej pojemności, a same urządzenia nie mogą być używane ani znajdować się w schowkach nad głowami.

Źródło: Nos, RTL Nederland
Czytaj także: