Ochroniarze szarpali pacjenta na SOR. Szpital nie może ich zawiesić

Siłą zmuszali pacjenta do leżenia i popychali, gdy próbował wstawać. Sprawę wyjaśnia szpital i policja
Siłą zmuszali pacjenta do leżenia i popychali, gdy próbował wstawać. Sprawę wyjaśnia szpital i policja
Źródło wideo: Radio Kraków
Źródło zdj. gł.: Radio Kraków
Do internetu trafiło nagranie, na którym widać, jak ochroniarze w jednym z krakowskich szpitali popychają i zmuszają do leżenia pacjenta. Mężczyźni mieli zostać odsunięci od pracy w szpitalu, jednak okazuje się, że wciąż pracują. Dlaczego? – To pytanie do firmy, nie do nas – rozkłada ręce rzeczniczka placówki.  

Do niepokojącego incydentu doszło w połowie czerwca w Szpitalu Uniwersyteckim im. Jana Pawła II w Krakowie. Teraz Radio Kraków ustaliło, że widoczni na filmie ochroniarze wciąż pracują w placówce.

Tę informację w rozmowie z tvn24.pl potwierdziła Maria Włodkowska, rzeczniczka szpitala. Na pytanie o to, dlaczego mężczyźni, w związku z działaniem których toczone jest policyjne postępowanie, nie zostali zawieszeni w obowiązkach odpowiada: to pytanie do firmy ochroniarskiej, nie do szpitala.

Lecznica jednak nie jest zadowolona z takiej sytuacji. – Po raz kolejny ich [firmę – red.] wezwaliśmy do odsunięcia tych pracowników i nałożyliśmy karę porządkową przewidzianą w umowie – wyjaśniła Włodkowska. I dodała: - Póki toczy się postępowanie w policji i prokuraturze, nie mamy innych możliwości.

Zwróciliśmy się do krakowskiej policji z pytaniem o to na jakim etapie jest obecnie postępowanie, na odpowiedź czekamy.

Szarpali i popychali pacjenta

Film z SOR opublikowało w czerwcu Radio Kraków. Na nagraniu widać, jak za półprzezroczystą szybą dwóch ochroniarzy popycha znajdującego się na łóżku pacjenta, by zmusić go do leżenia.

Na początku nagrania słyszymy charakterystyczne wezwanie do wybranego gabinetu na SOR. Widać, jak ochroniarz zbliża się do leżącego człowieka, który próbuje wstać. Łapie go za rękę i nie pozwala mu na to, a następnie żywo gestykuluje. Pacjent ponownie próbuje wstać, jednak silnym szarpnięciem lub pchnięciem zostaje ponownie położony przez drugą z osób będących w pomieszczeniu. Jest to na tyle silne, że słychać trzask łóżka.

Następuje cięcie montażowe. Trzask słychać znowu, gdy mężczyzna trzeci raz próbuje się podnieść, a osoba w tle silnym pociągnięciem za ramiona go kładzie. Podobny dźwięk słychać także później, gdy wobec pacjenta jest wykorzystywana siła.

Po kolejnym cięciu montażowym sytuacja się powtarza i pacjent znowu jest popchnięty lub uderzony w okolice głowy przez mężczyznę w tle. Następuje piąta próba wstania i mniej silne popchnięcie. Po niej osoba w tle podnosi rękę, jakby groziła.

Za szóstym razem widać kolejny silny cios lub popchnięcie w okolice twarzy ze strony wspomnianego człowieka. Po ostatnim cięciu ochroniarz przy drzwiach mówi coś pacjentowi, gestykuluje, a pacjent rezygnuje ze wstawania.

Szpitalny Oddział Ratunkowy w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie
Szpitalny Oddział Ratunkowy w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie
Źródło zdjęcia: Google Street View

Szpital tłumaczy

Szpital w przesłanym do naszej redakcji komunikacie przekazał, że zawiadomił "odpowiednie organy" o możliwości przekroczenia uprawnień przez ochroniarzy i zapowiedział dodatkowe przeszkolenie pracowników SOR w zakresie postępowania wobec agresywnych pacjentów.

"Pracownicy ochrony zostali wezwani do agresywnego, będącego pod wpływem alkoholu pacjenta, który zagrażał bezpieczeństwu personelu medycznego i innych pacjentów, niemniej jednak sposób przeprowadzenia tej interwencji jest dla nas nie do zaakceptowania. Stanowczo podkreślamy, że nie zgadzamy się na żadne przejawy agresji na terenie Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie" – czytamy w komunikacie.

Wcześniej rzeczniczka szpitala przekazała, że pacjent, którego widać na nagraniu był pod wpływem "znacznego upojenia alkoholowego".

- Jego agresywne reakcje na procedury medyczne, jakim został poddany, i eskalacja emocji stanowiły zagrożenie zarówno dla innych osób przebywających w SOR, jak i personelu medycznego. Mężczyzna demolował sprzęt szpitalny oraz usiłował pobić pielęgniarkę. Tym samym konieczne było wezwanie odpowiednich służb w celach prewencyjnych - wyjaśniła Włodkowska.

Źródło: tvn24.pl / Radio Kraków
Czytaj także: