Na początku lipca Mykola Studzinskyi zgłosił się na szpitalny oddział ratunkowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu przy ulicy Grunwaldzkiej. Ze względu na problemy kardiologiczne przeniesiono go na oddział, gdzie spędził niemal trzy dni.
Po otrzymaniu wypisu mężczyzna ruszył na parking, gdzie zostawił samochód. Wtedy okazało się, że naliczono mu opłatę w wysokości 1350 złotych. Żeby opuścić parking, trzeba najpierw zapłacić.
"Wyjaśniłem, że nie mam w tej chwili takiej kwoty na karcie, ale nikt nie chciał mnie wypuścić i musiałam czekać w samochodzie bez wody, bez jedzenia" - opowiadał dziennikarce "Głosu Wielkopolskiego".
Liczy na zwrot kosztów
Pacjent próbował się dogadać z pracownikami parkingu. Tłumaczył im, że nie posiada takiej kwoty od ręki. Dlatego poprosił o wystawienie faktury lub wezwania z odroczonym terminem. Bezskutecznie. Mężczyzna znalazł się w patowej sytuacji. Bez wody i jedzenia utknął na parkingu, a parkomat nadal naliczał opłatę.
Ostatecznie udało mu się zapłacić, bo dostał wynagrodzenie od pracodawcy. I jak twierdzi, ta opłata pochłonęła niemal połowę jego miesięcznej wypłaty.
Studzinskyi poinformował, że wysłał już do dyrektora szpitala skargę. Ma też nadzieję na zwrot kosztów.
Szpital już podjął decyzję
Przyszpitalny parking jest prowadzony przez zewnętrzną firmę, ale zasady jego funkcjonowania i regulamin określa szpital.
Zgodnie z regulaminem opłaty są pobierane całodobowo i we wszystkie dni tygodnia. Pierwsze 15 minut jest darmowe. Potem cena to 10 złotych za każde rozpoczęte 30 minut postoju. Z parkingu można skorzystać jednorazowo maksymalnie 72 godziny.
- Wprowadziliśmy taki system, żeby zachować przepustowość. Jesteśmy w centrum miasta, trudno tu o miejsca parkingowe, a zależy nam, żeby pacjenci czy ich opiekunowie mogli bez problemu się tutaj dostać. Dlatego te miejsca, które mamy, są przeznaczone do krótkotrwałego postoju - tłumaczy tvn24.pl Ewa Żurowska, kierowniczka biura dyrekcji.
Opłatę w wysokości 1350 złotych naliczono zgodnie z regulaminem. Szpital zapowiedział, że przeanalizuje skargę, gdy ta tylko wpłynie. - My o tej sytuacji dowiedzieliśmy się z mediów. Ten pan nie przyszedł do nas, żebyśmy jakoś mogli wspólnie tę sytuację rozwiązać i go wesprzeć. Wniosek wpłynął do nas w środę. Mam informację, że ta opłata zostanie pacjentowi anulowana - powiedziała Żurowska.
Podkreśliła również, że jeśli ktoś ma wątpliwości co do słuszności nałożonej opłaty, to zawsze może się skontaktować z szpitalem albo złożyć odwołanie. - Każde takie zgłoszenie jest analizowane indywidualnie - dodała.
Po publikacji naszego tekstu szpital zamieścił oświadczenie. "Chcielibyśmy przypomnieć, że miejsca parkingowe na terenie Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu są przeznaczone przede wszystkim do krótkotrwałego postoju. Rozwiązanie to zostało wprowadzone, aby przy ograniczonej liczbie miejsc parkingowych zapewnić pacjentom i ich opiekunom możliwość sprawnego wjazdu na teren szpitala. Zdajemy sobie sprawę ze związanymi z tym komplikacjami, jakkolwiek przy ograniczonej liczbie miejsc jedynym sposobem zapewnienia ich dostępności dla możliwie największej liczby osób jest utrzymanie sprawnej rotacji pojazdów" - czytamy.