W wypadku, do którego doszło 28 sierpnia, zginęli rodzice ośmiomiesięcznego dziecka. Chłopiec w ciężkim stanie trafił do szpitala. Hubert B., który wjechał w rodzinę, nie przyznał się do winy. Według policji mężczyzna rozpędził się do 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 30.
W piątek miasto poinformowało o zamontowaniu na ulicy Solnej progów zwalniających.
"W rejonie tragicznego wypadku, do którego doszło pod koniec sierpnia wprowadzono tu progi zwalniające typu 'poduszkowego'. Ich zadaniem jest ograniczenie prędkości pojazdów i uspokojenie ruchu, przy zachowaniu obecnego układu drogowego" – czytamy w komunikacie. Urzędnicy dodali, że w ostatnich latach podobne działania wprowadzono m.in. na ul. Piwnej i Nadwiślańskiej.
"Większość pojazdów nie przekraczała prędkości"
W maju 2024 roku Rada Dzielnicy XIII Podgórze zawnioskowała do Wydziału Miejskiego Inżyniera Ruchu Urzędu Miasta Krakowa o wprowadzenie zmian w organizacji ruchu między ulicami Solną i Przemysłową. "Pomimo ograniczeń prędkości wynikających z organizacji ruchu i przepisów prawa, limity nagminnie nie są respektowane" - podkreślali radni dzielnicy.
W uchwale, w której rada apelowała o wprowadzenie zmian, czytamy, że "zachodzi konieczność zastosowania barier fizycznych, mających na celu uspokojenie ruchu w przedmiotowej lokalizacji, poprzez zastosowanie szykan na długim prostym odcinku drogi".
Parę miesięcy po uchwale rady dzielnicy o bezpieczeństwo mieszkańców Podgórza dopominał się też miejski radny Rafał Zawiślak z opozycyjnego klubu Kraków dla Mieszkańców. W interpelacji z sierpnia 2024 roku zwracał się do ówczesnego prezydenta Aleksandra Miszalskiego "o podjęcie działań mających na celu zapewnienie wzrostu poziomu bezpieczeństwa niechronionym uczestnikom ruchu drogowego", proponując budowę małego ronda i przejść wyspowych w rejonie ulicy Zabłocie. Ulica Zabłocie łączy się z Solną tuż obok miejsca tragedii.
Radnemu Zawiślakowi odpowiedział ówczesny wiceprezydent, a dziś - po przegranym dla Miszalskiego referendum - komisarz Krakowa Stanisław Kracik. Z przekazanych przez niego informacji wynikało, że pracownicy podlegli miejskiemu inżynierowi ruchu przeprowadzili wizję lokalną i pomiary prędkości pojazdów. Okazało się, że "większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości i nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian w aktualnej organizacji ruchu".