Policjanci zobaczyli wykopany dół. Skatowany pies już nie żył

Pies (zdjęcie ilustracyjne)
Do zdarzenia doszło w Nowej Słupi w powiecie kieleckim
Źródło: Google Maps

Do pięciu lat więzienia grozi 53-latkowi z powiatu kieleckiego podejrzanemu o brutalne zabicie swojego psa. Policjanci przyjechali na miejsce po zgłoszeniu, że mieszkaniec bije czworonoga łopatą. Gdy przyjechali, zwierzę już nie żyło. 53-latek tłumaczył, że pies "sprawiał problemy".

W środę (28 czerwca) wieczorem policjanci otrzymali zgłoszenie o tym, że jeden z mieszkańców powiatu kieleckiego na swojej posesji bije psa łopatą. Mundurowi pojechali we wskazane miejsce, nie znaleźli jednak psa. Na posesji był za to 53-letni właściciel zwierzęcia.

Najpierw zaprzeczał, potem się przyznał

Mężczyzna początkowo zaprzeczał, by doszło do opisanej przez zgłaszającego sytuacji.

Czytaj też: Sądy pobłażliwe dla oprawców zwierząt. Na 840 wyroków skazujących tylko dwa z karami więzienia na dłużej niż trzy lata

- Sprawy jednak przybrały inny obrót, gdy policjanci z tyłu posesji na polu ujawnili wykopany, pusty dół. Zaraz po tym mężczyzna przyznał funkcjonariuszom, że odebrał życie psu, który do niego należał i wskazał miejsce ukrycia truchła zwierzęcia - poinformowała w poniedziałek w komunikacie młodszy aspirant Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowa kieleckiej policji.

Jak przekazała rzeczniczka, z relacji mężczyzny wynikało, że "zwierzę miało sprawiać problemy behawioralne i wybiegać z posesji na ulicę".

Czytaj też: Znaleźli sześć martwych kotów. Prokuratura: właściciel od miesięcy nie pojawiał się w domu

- Mężczyzna został zatrzymany i przyjdzie mu odpowiedzieć przed sądem za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, za co może mu grozić kara do pięciu lat pozbawienia wolności - zaznaczyła Perkowska-Kiepas.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: