Narzeczona Marcina Mizi: do samego końca go dobijali, nikt nam nie pomógł

Narzeczona Marcin Mizia
Narzeczona Marcina Mizi o ataku na piłkarza
Źródło: TVN24 / UWAGA! TVN

Jeden z napastników popchnął narzeczoną Marcina Mizi, aż kobieta upadła i uderzyła głową w murek. Widziała, jak agresorzy kopią młodego piłkarza, widziała krew. Nie widziała nikogo, kto ruszyłby na pomoc jej partnerowi. Skatowany 28-latek zmarł w szpitalu.

Do rodziny zmarłego piłkarza dotarła redakcja programu "Uwaga!" TVN. Materiał o życiu i ostatnich chwilach Marcina Mizi zostanie wyemitowany w piątek o godzinie 19:50 na antenie TVN.

Narzeczona zmarłego piłkarza wspomina, że widziała, jak jeden z napastników popycha Marcina. - Chciałam po prostu mu pomóc, ale niestety sama zostałam zaatakowana. Zostałam mocno odepchnięta na ziemię, uderzając głową o murek. Marcin, jak zauważył, że ja leżę na ziemi, zeskoczył z tego depozytu i dostał wtedy w twarz – relacjonuje kobieta.

- Tylko w tle widziałam, jak upada. Widziałam jego śmierć, na czworaka szłam, bo nie czułam się na siłach, żeby wstać. Widziałam falę krwi – mówi przez łzy. Jak dodaje, napastnicy kopali jej partnera po głowie i brzuchu. – Do samego końca go dobijali, nikt nam nie pomógł.

Czytaj też: Trzech chłopców skatowało piłkarza na urodzinach miasta. 28-letni Marcin zmarł w szpitalu

"Będziemy się cieszyć z innymi ludźmi, że mają życie"

Rodzina zgodziła się na przekazanie organów biorcom. - Podjęliśmy decyzję o oddaniu organów syna ludziom, którzy jeszcze mają szansę żyć. Syn by tak chciał, troszeczkę żeśmy na ten temat rozmawiali. Stwierdziliśmy, że tak zrobimy i będziemy się cieszyć z innymi ludźmi, że mają życie – mówi ojciec Marcina.

Pobity 28-letni Marcin Mizia był piłkarzem czwartoligowej Spójni Landek. Także przedstawiciele tego klubu o śmierci kolegi poinformowali w środę w mediach społecznościowych, zamieszczając jego zdjęcie z boiska. "Za zgodą rodziców pracuje aparatura medyczna w celu pobrania organów do przeszczepów, tym samym jest to ogromny dar Marcina dla ratowania życia innych chorych. Odpoczywaj w pokoju wiecznym Miziol - na zawsze pozostaniesz w naszych sercach. Z tego miejsca przesyłamy najszczersze kondolencje rodzinie i najbliższym Marcina" - napisali.

Czytaj też: Organy zmarłego piłkarza trafią do biorców. "Syn by tak chciał"

Trzech chłopców skatowało piłkarza

Do pobicia doszło w niedzielę podczas Sosnowiec Fun Festivalu - imprezy plenerowej, zorganizowanej na terenie Zagłębiowskiego Parku Sportowego w Sosnowcu. Wezwani na miejsce policjanci zastali nieprzytomnego 28-letniego mieszkańca Jastrzębia-Zdroju. Mężczyzna w stanie krytycznym został przetransportowany do szpitala. W środę lekarze przekazali informację o jego śmierci.

W ramach śledztwa, prowadzonego pod kątem pobicia ze skutkiem śmiertelnym przez Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Północ i policję, śledczy zabezpieczyli materiał dowodowy, m.in. zapis z monitoringu, wykonano też oględziny miejsca pobicia i przesłuchano pierwszych świadków. Następnego dnia policjanci zatrzymali w tej sprawie trzech 16-latków z Sosnowca.

"Z uwagi na wiek osób zatrzymanych czynności z ich udziałem wykonywane będą przez Sąd Rejonowy w Sosnowcu Wydział IV Rodzinny i Nieletnich. Postępowanie prowadzone będzie przez tamtejszy Sąd" - poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Dorota Pelon.

We wtorek, z udziałem prokuratora, w sosnowieckim sądzie odbyło się posiedzenie w sprawie zastosowania wobec nastolatków środków tymczasowych. Decyzją sądu zostali oni umieszczeni w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące. Policja ani prokuratura nie podają, jakie było tło ataku na 28-latka. Dokładną przyczynę jego zgonu ma ustalić sekcja zwłok.

Czytaj także: