Zamienili funkcje lewej i prawej komory serca

Innowacyjna operacja Katowice
Mikołaj spędził wiele czasu w szpitalach
Źródło wideo: TVN24/Ryszard Siarkowski
Źródło zdj. gł.: TVN24
- To jedna z największych operacji kardiochirurgicznych, jakie można sobie wyobrazić - tak o zabiegu na sercu małego Mikołaja mówi dr Grzegorz Zalewski, kardiochirurg z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Elementy serca zamieniono miejscami, aby uratować chłopczyka.

2,5 letni Mikołaj trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Dziecko miało złożoną wadę serca z rozwijającym się nadciśnieniem płucnym.

- To jedna z największych operacji kardiochirurgicznych, jakie można sobie wyobrazić - tak o zabiegu na sercu małego Mikołaja powiedział dr Grzegorz Zalewski, kardiochirurg z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Mikołaja operowały równorzędnie dwa zespoły kardiochirurgiczne, aby zminimalizować czasu trwania zabiegu. Bezpośrednio zaangażowano blisko 20 medyków.

Klatka kluczowa-595769
Tego typu operacje przeprowadza się "ekstremalnie rzadko"
Źródło: TVN24/Ryszard Siarkowski

"Elementy serca zamieniono miejscami"

Operacja "reverse double switch" wraz z rekonstrukcją tętnic płucnych. trwała kilkanaście godzin. Jeden zespół zajął się rekonstruowaniem wielopoziomowo tętnic płucnych, łuku aorty i zastawki aortalnej. Drugi przeprowadzał operację wewnątrzsercową. W tym czasie Mikołaj był podłączony do płucoserca.

"Elementy serca zamieniono miejscami, naprawiono tętnice płucne, a silniejsza, prawa komora przejęła główną rolę w tłoczeniu krwi do obwodu, podczas gdy lewa pompuje krew do płuc. Dzięki temu Mikołaj zyskał w pełni funkcjonalne krążenie dwukomorowe" - czytamy w mediach społecznościowych Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Dziesięć zabiegów, sonda i walka o normalne życie

Skomplikowana operacja była konieczna, ponieważ jedna z komór serca dziecka nie mogła pracować w sposób właściwy. Niestety mimo starań lekarzy z innego ośrodka, ten fragment serca Mikołaja się nie rozwinął i nie podjął odpowiedniej pracy. Jego początkowy okres życia był naznaczony szpitalami i zabiegami.

- Mikołaj był od siedmiu do dziewięciu miesięcy na sondzie. Był dokarmiany przez rurkę. Miał dziesięć zabiegów. Był taki okres, że był cięty w poniedziałek, zszywany w poniedziałek; wtorek był znowu cięty i zszywany. Leżał około trzech tygodni w szpitalu z otwartą klatką, bo było zakażenie śródpiersia - byliśmy około 50 dni w szpitalu - opowiedział nam o trudach leczenia pan Grzegorz, tata Mikołaja.

Do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach Mikołaj trafił z kwalifikacją do przeszczepu. Najpierw trzeba było u niego opanować wspomniane nadciśnienie płucne. Ostatecznie zdecydowano się na operację.

"Liczy się efekt na dłuższą metę"

Operację przeprowadzono kilka miesięcy temu, jednak o jej wynikach poinformowano dziennikarzy dopiero 30 lipca.

- Czekaliśmy z tą informacją kilka miesięcy, dlatego że jest to operacja rozległa i nie liczy się efekt krótkofalowy, czyli dzień po operacji - ale liczy się efekt na dłuższą metę, kiedy wiemy, że te wszystkie elementy, które były operowane, funkcjonują dobrze - tłumaczył nam dr Grzegorz Zalewski.

Jak dodał lekarz, efekty operacji są widoczne gołym okiem. Mikołaj ma energii za dwoje, a nawet za troje.

Źródło: Google Maps
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: