W piątek około godziny 17.40 strażacy zostali wezwane do 11-piętrowego wieżowca przy al. Piłsudskiego.
- Na miejscu widoczne było lekkie zadymienie z okna na ósmym piętrze. Lokator wielokrotnie wchodził na balkon i wracał do mieszkania - powiedział tvn24.pl kpt. Karol Mazurczak, zastępca oficera prasowego tyskiej komendy Państwowej Straży Pożarnej.
Strażacy siłowo weszli do mieszkania, skąd wydobywał się dym. Przekazali lokatora policji. Ugasili też wyposażenie sypialni oraz przewietrzyli mieszkanie. Nie była konieczna ewakuacja mieszkańców wieżowca.
74-latek z ośmioma zarzutami
Strażacy w swojej dokumentacji jako przypuszczalną przyczynę pożaru zapisali celowe podpalenie.
- Mundurowi, którzy prowadzili na miejscu czynności, wstępnie ustalili, że ogień miał rozpalić 74-letni mężczyzna, który mieszka w tym lokalu - przekazał nam w sobotę oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tychach mł. asp. Marcin Gącik.
Jak przekazała w komunikacie komenda, 74-latek usłyszał aż osiem zarzutów: siedem dotyczy kierowania gróźb pozbawienia życia i zdrowia wobec pięciu osób zamieszkujących w tym samym budynku. Ostatni zarzut związany jest ze wspomnianym podpaleniem. Starszy mężczyzna podejrzany jest o "sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach poprzez wzniecenie ognia".
- Z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że prawdopodobnie było to działanie umyślne. 74-latek nie przyznał się do postawionych zarzutów - przekazała tvn24.pl Krystyna Stacha, prokurator rejonowa w Tychach.
Policja poinformowała, że mężczyzna trafił na trzy miesiące do aresztu. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.