J.D. Vance: nie czułbym się zszokowany, gdyby Antychryst chodził wśród nas

J.D. Vance
J.D. Vance "nie spełnił swojego marzenia" i nie spotkał się z papieżem. Relacja Macieja Worocha
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/Samuel Corum / POOL
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance w podcaście chrześcijańskiego influencera Bryce'a Crawforda przyznał, że "nie byłby zszokowany", gdyby okazało się, że żyjemy w czasach ostatecznych. Polityk opowiedział o swojej wierze.

Pretekstem do rozmowy była autobiograficzna książka Vance'a "Komunia. Powrót do wiary" ("Communion. Finding My Way Back to Faith"). Wiceprezydent, a także pisarz - autor hitowej "Elegii dla bidoków" - opisuje w niej duchową drogę, jaką przeszedł. W podcaście wyemitowanym we wtorek Vance został zapytany między innymi o to, czy czasy ostateczne nadchodzą, czy może już nadeszły.

- Czy uważam, że żyjemy w czasach ostatecznych? Nie wiem. I myślę, że zbytnie skupianie się na tym byłoby prawdopodobnie szkodliwe dla mojej duchowości. Bo przecież są rzeczy, które trzeba robić - odpowiedział wiceprezydent USA, wymieniając bycie dobrym dla żony i dzieci. - Muszę być też tak dobrym przywódcą dla Stanów Zjednoczonych Ameryki, jak tylko potrafię - dodał.

Vance: staram się wykonywać dzieło Boże

Polityk i pisarz, który przeszedł na katolicyzm w 2019 roku, w trwającym ponad godzinę podcaście wypowiedział się także na temat Antychrysta. - Myślę, że są na świecie pewne rzeczy, które sprawiają, że nie czułbym się zszokowany, gdyby Antychryst chodził wśród nas. Ale powtarzam: staram się nie skupiać na tym zbytnio - podkreślił.

- Chociaż nie byłbym zszokowany, gdybyśmy żyli w czasach ostatecznych, staram się skupić na tym, by wykonywać jak najwięcej dzieła Bożego właśnie teraz, a jeśli prowadzi to do czasów ostatecznych, to w porządku. Jeśli zaś prowadzi to nas do budowy lepszego świata, który będzie się rozwijał i przetrwa długo po tym, jak odejdę, to też świetnie - dodał Vance.

Prowadzący podcast poprosił go też, by określił - w skali od jednego do 10 - jak pewny jest, że trafi do nieba. - O, to trudne pytanie. Wysoko, ale nie na 10; siedem albo osiem. Jestem jedną z tych osób, które ciągle mają trochę wątpliwości. Gdybyś zapytał mnie o to rok temu, prawdopodobnie powiedziałbym pięć lub sześć - przyznał.

Redagował AM

Źródło: NBC News, tvn24.pl
Czytaj także: