Był ścigany listem gończym za pedofilię, zgłosił się sam

Podejrzany nie przyznaje się do winy
Podejrzany nie przyznaje się do winy
Źródło: TVN24 Łódź

Od zeszłego tygodnia był ścigany listem gończym za pedofilię, sam zgłosił się do prokuratury. Według ustaleń śledczych, pod koniec roku uprowadził z przystanku 12-letnią dziewczynkę i przy niej dopuszczał się czynności seksualnych.

50-latek usłyszał zarzuty za przestępstwa, których miał się dopuścić pod koniec ubiegłego roku.

- Jest podejrzany o to, że dwukrotnie doprowadził do wykonania przez siebie czynności seksualnej w obecności nieletniej poniżej 15. roku życia - informuje Cezary Golik, zastępca prokuratora rejonowego w Chorzowie.

Prokuratorzy zarzucają też 50-latkowi, że poszkodowana 12-latka była potem przez niego przetrzymywana w samochodzie wbrew jej woli.

- Mężczyzna nie przyznaje się do winy. Przedstawia okoliczności, z których wynika, że nie mógł być w miejscu tych zdarzeń. Przedstawiona przez niego wersja będzie musiała być zweryfikowana - dodaje Cezary Golik.

Mariuszowi T. grozi do pięciu lat więzienia. Dziś sąd ma rozpatrzeć wniosek o jego tymczasowe aresztowanie tymczasowy areszt.

Policyjne nieprawidłowości

Katowicka "Gazeta Wyborcza" informowała wcześniej o nieprawidłowościach w policyjnym śledztwie w tej sprawie.

- Rzeczywiście, w początkowym etapie sprawy można mówić o zbyt małej determinacji, pewnej opieszałości – przyznał rzecznik chorzowskiej policji, asp. Sebastian Imiołczyk.

W efekcie wszczętego przez komendanta miejskiego policji w Chorzowie postępowania wyjaśniającego stanowisko stracił zastępca naczelnika wydziału kryminalnego, a z prowadzącym sprawę na początkowym etapie policjantem przeprowadzono rozmowę dyscyplinującą

Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź, PAP

Czytaj także: